Blogerzy jak wiadomo świecą głównie swiatłem odbitym mainstreamu, sami rzadko podają oryginalne newsy . Gdy w GW ukazął sie wywiad z oponentem Prof. Biniendy. czyli blogerem też Salonu 24 You Knoww Who , Prof. Artymowiczem, na portalu zagotowało sie na blogach działaczy czy blogerów Pisu jak Seaman czy Seawolf i innych .Oni akurat swiecą swiatłem lini partyjnej Pisu .
Cała pokazana realnie wartość Biniendy obecnie to jak wiadomo kreskówka /jako taka bez wartości naukowej / oraz "autorytet naukowy " adiunkta Nowaczyka i Prof.Biniendy. Pis umacniał ten autorytet metodycznie, świadomie i w sposób zorganizowany, wypowiedziami swoich intelektualistów jak Ziemkiewcz, Marek Pyza, a hasło dał Sakiewicz z Macierewiczem latem . We wrześniu włączyl sie aparat partyjny -europosłowie Czarnecki czy Wojciechowski , poszły esemesowe przekazy dnia i o autorytecie amerykańskich profesorów hucza juz stale posłowie Pisu w telewizji, piszą o tym w URZE czy Rzepie i Gapolu lub ND . Często pojawia sie magiczne słowo NASA i Ameryka .
"Naukowe badania" profesorow na programach NASA to obecnie jednak tylko operacja propagandowa Pisu, zarządzana przez Macierewicza . Argumentuje sie wyłacznie autorytetem Einsteina z Akron oraz hasłem "udowodnijcie mu, ze nie ma racji" . Faktycznie - w tym nisko wykształconym elektoracie twardego Pisu autorytet Profesorów z Ameryki może robic wrażenie, podobnie jak autorytet Pani Doktór , do której wybieramy sie na leczenie do dużego miasta. Podobnie z tym dziwacznym chwytem - "niech ktoś mu udowodni, że on nie ma racji" . W nauce to tradycyjnie naukowiec udowadnia sam, ze ma racje, a Binienda tymczasem od wrzesnia ukrywa przed prokuraturą swoje dowody , pliki i założenia. Celowo, o czym swiadczy cała historia konktaktów Macierewicza z prokuraturą. Więc Binienda nic nie udowadnia ani nie postepuje jak Profesor naukowiec - pokazał bowiem tylko kreskówkę.... Na moim ogrodzie właśnie wylądowało UFO , pokazałem to na animacji- udowodnijcie mi, że nie mam racji- ten absurdalny argument jest powtarzany z lubością przez intelektualistów Pisu, całą partię, blogerom akurat sie nie dziwię. Chwyta to , jak mozna sądzić, tylko w ograniczonym zasięgu elektoratu radia Maryja , klubów GP i twardego Pisu i na jakichs portalach typu Niezależna czy na Salonie 24 , eksponujacym szczególnie ostatnio smoleńską linie partii.
Skoro Binienda to tylko kreskówka i "autorytet"- więc można to traktowac jako zwykły blef, partyjną hucpę, przydatną do zamachowej ewangelizacji tak samo jak sztuczna mgła czy poszukiwania kokpitu i inne takie opowieści Macierewicza. Teraz Pis ma więc nowe story z ksywką "naukowa". Tymczasem materiał Biniendy, nawet jesli mu dać wiarę - to tylko jakaś watpliwość- nikt tam nie próbuje nawet odpowiedzieć na pytanie - to jakie sa te przyczyny katastrofy ? Kto to zrobił, kiedy, gdzie i jak ?. Także usuwa sie z pola widzenia powstałe tymi "badaniami" problemy - no to jak więc brzoza popełniła samobójstwo, skoro samolot przeleciał nad nią ? Jak wytłumaczyć opisane w załącznikach do raportu Millera uszkodzenia wielu drzew naniesione na trajektorie lotu ?. To juz dla Pisu za trudne , także dla jego "intelektualistów " /blogerzy są od świecenia światłem partii , więc im trudno coś sugerowac/ , no i nie przydatne dla celów ewangelizacji zamachowej.
Eksponowany na Salonie 24 działacz Pisu, bloger Seaman pisze : Ja nie porównuję ekspertów z prostego powodu - nie mam z kim Biniendy i Nowaczyka porównywać...
To wielki błąd, wynikajacy może z chwilowej niewiedzy zacnego blogera. Skoro liczy sie autorytet i kreskówka, można Profesora Biniende smiało porównać z Profesorem Wywczasem , światowym autorytetem /nie tylko amerykańskim/ od latających bobrów . On wyjaśnił sprawe samobójstwa brzozy .Jego animacji lotu latających bobrów z jaru do brzozy, by ja przegryżć, nikt do tej pory nie podważył . Nikt nie udowodnił mu, że nie ma racji i nie pokazał swoich symulacji... To gdzie pochowali sie ci prawdziwi naukowcy ?
Na razie blogerzy Salonu 24 powielają zawzięcie przekazy swojej partii , zamiast skupić sie na badaniach Profesora Wywczasa. To takie smutne.


Komentarze
Pokaż komentarze (168)