W zgodnej opinii blogerów Antoni Macierewicż "zwyciężył" Kozaka, choć zdaje sie jego rola złego policjanta została zaplanowana z red.Janke jako konwencja rozmowy .Jednak Kozak osiagnął pewien sukces . Sprowadzając rozmowe z Szefem Zespołu Smolenskiego na konkrety , co zawsze jest trudne, tak samo jak przerwanie mu typowego i wygodnego monologowania, uzyskał jego oficjalne stanowisko w sprawie przyczyny uszkodzeń brzozy i ogólnie całej botaniki smoleńskiej . W załącznikach raportu Millera zamieszczona jest spora tabelka róznych drzew i krzaków zsynchronizowana z trajektorią lotu oraz sfotografowanymi i opisanymi po kolei uszkodzeniami poszczególnych roślin . Na pytanie co zatem scięło brzozę, skoro samolot przeleciał 16 metrow nad nią, Pan Minister odpowiedział: Ja Panu pokażę kilka drzew ściętych tutaj obok w parku . /18 minuta /
To wielki wbrew pozorom sukces tej rozmowy , bowiem do tej pory istniała tylko jedna oficjalna wypowiedż śledczych z Pisu na ten temat . W czasie ostatniego telemostu w Sejmie Profesor Binienda zapytany o to samo, odrzekł : Nie wiem , co sie stało z brzozą
Kiedyś, przed badaniami profesora Bieniendy czyli do września zeszlego , gdy samolot jeszcze nie przelatywał nad nią - zasadniczo nikt nie watpił w , ze to samolot uszkodził całą botanike smoleńską opisaną przez Millera. Ale po badaniach amerykańskich profesorów powstał poważny i bardzo niewygodny problem- jak to teraz w takim razie wyjaśnić? Można to zrobic trojako - jak blogerzy przypuszczający, że specnaz zainstalowal na każdym drzewie i krzaku mikroładunki wybuchowe , albo mówić , że nie bylo żadnych uszkodzeń, ta brzoza i reszta tam nie rosła, albo i te zdjęcia i opisy sa niewiarygodne . Jest i trzecie wyjście przyjęte przez Zespół Smoleński : unikajmy tego tematu albo nie pamietajmy o tym.... Dlatego Kozak odniósł taki wielki sukces- jakimś cudem i pewnie nawet przypadkowo wydobył oficjalne stanowsko Antoniego Macierewicza na ten temat .
No cóż, wydawać sie może dziwne, że tyle mówiąc o dokładności śledztwa w Lockerbie i o niszczeniu dowodów w Smoleńsku , Antoni Macierewicz zarazem sam całą sferę botaniki smoleńskiej teraz /nagle/ tak chętnie i celowo ignoruje . Byłoby dziwne, gdyby nie badania blogera Salonu 24 KaNo, czyli Profesora Nowaczyka z Marylandu /Ameryka/ .To on na skutek swojej pomyłki w intepretacji zapisu ostatniej sekundy lotu doszedł do wniosku, ze zasilanie ustało na 16 metrach nad ziemią - stało sie zatem coś, co wskazuje na udział osob trzecich i na zamach. Teraz można więc dalej przypuszczać, ze Macierewicz robi już sztuczną konstrukcję- po to samolot przeleciał hen wysoko nad brzoza, by miał czas i wysokośc póżniej malowniczo sie rozpadać nad ziemią. Bowiem sama tylko kreskówka Prof . Biniendy z Akron /Ameryka/ nie jest na ten niby fakt żadnym dowodem....
Prace amerykańskich profesorow rodzą więcej pytań, niż udzielaja odpowiedzi . Tworzą nowe trudne problemy, ktore jak widac Antoni Macierewicz tak sobie po blogersku po prostu zamiata pod dywan , udaje, że nie ma żadnego kłopotu . Ja Panu pokażę kilka drzew ściętych tutaj obok w parku - czyli git i majonez.
Dzięki Kozak....


Komentarze
Pokaż komentarze (219)