Prezes podjął decyzje - "będe kandydował w wyborach prezydenckich" . Dlaczego akurat on ?
Przecież wcześniej zdecydowal sie na "nie" , co szybko wykorzystał Ziobro zajmujac przez dwa tygodnie pozycje jedynego kandydata "prawicy', czy tego elektoratu w wyborach prezydenckich. Gdyby to trwalo dlużej - skupiłby na sobie uwagę, jako jedyny lider tego środowiska w tak ważnej sprawie. Wtedy zagroziłby troche mocniej Pisowi. Dlatego posel Czarnecki i Wojciechowski informowali o pielgrzymkach działaczy do prezesa,o zanoszeniu próśb, aby jednak sam chcial startować. Więc od dzisiaj Jaroslaw Kaczyński już chce , mówiąc, ze na te właśnie prośby odpowiada.
Dlaczego jednak on sam ? Przecież Komorowski jako prezydent "żyrandolowy" będzie dużo grozniejszym przeciwnikiem niz poprzednio. Ponieważ prezydenturą nie wikłajacą się w bieżące spory polityczne , zajmujac samemu pozycje mentora łagodzącego spory , dystansujac sie takze od trudnych problemów, łatwo mu robić sobie wysokie rankingi zaufania / juz ma najwyższy ze wszystkich polityków/ i popularność. Kaczyński startuje więc, by przegrać. Przegrał już raz mimo, że tak intensywnie się 'zmieniał" , mając też wtedy falę wspólczucia smoleńskiego i tym zdobywajac to ważne poparcie centrum wyborczego. Przegrał wtedy ze słabym kandydatem. Teraz , pozbawiony tych mocnych wówczas atutów , samemu okupując od zawsze dół rankingu zaufania, liczy naiwnie, ze wygra z najpopularniejszym politykiem w kraju .... A, przecież Pis, poważna partia z naborem profesorskim w ostatnich wyborach , duzymi dopłatami, sporym aparatem i zapleczem np. Instytutu Sobieskiego mogłaby próbować przez 3 lata wychodowac innego kandydata, promować go jako jednego z liderów partii , kandydata na przyszłego prezydenta . Moze na przykład postawić na Gilowską także /?/ , albo przeszukać inne rezerwy i rozpocząć marsz po zwycięstwo.
Dlaczego więc Jarosław Kaczyński wystartuje by przegrać? Przecież wie, że przegra... Wszyscy wiedzą. Pewnie dlatego, że każdy inny kandydat zagrażałby jego pozycji lidera w partii, tak jak Ziobro zagraza takiej samej roli w elektoracie Pisu. Tymczasem ta troska o własną pozycje pierwszego na prawicy i w partii dla prezesa jest sprawą , widać-najważniejszą.


Komentarze
Pokaż komentarze (99)