Wiele by mozna mowic oczywiście całej polityce Pisu i tego środowiska , ogranicze sie jednak teraz tylko do podsumowania przedwczorajszej dyskusji na tym blogu o zamachu i sprawie w smolenskiej jako politycznym koniu pociągowym Jarosława Kaczyńskiego - gdy przedwczoraj oskarżał Ziobrystów, że chcą na na tego "konia" wsiąść....
Padały tam pytania - czy dziś potwierdzi po raz drugi / raz zrobił to w Brukseli / "naukowe" dowody Macierewicza na zamach , teraz akurat na dwie podłozone bomby w samolocie, czy tez bedzie tylko tradycyjnie sugerowal i insynuowal zamach, natomiast mówienie o nim wprost zostawi swojemu drugiemu patriotycznemu obiegowi i mediom Sakiewicza. Stało sie niestety zgodnie z przewidywaniami . Macierewicz i jego naukowcy sa tylko "coraz bliżej Prawdy", powiedział Jaroslaw Kaczyński . No coz , gdyby naukowcy już mieli Prawde /choć sami tak mówia, że mają / wtedy ten koń nie ciągnałby równo i dobrze. Prawdy o zamachu bowiem trzeba szukac stale i bez końca , dopóki dla prezesa bedzie to wygodną i skuteczną dzwignią nacisku na własny elektorat . Oraz jego stałego mobilizowania, gromadzenia wokół siebie, a nie przy Ziobrystach - hasłom "jedności" prezes bowiem też poświęcił wiele miejsca...
W każdym razie dwóch bomb , w tym jednej co najmniej podłożonej w Poslce , teraz bardzo mi żal... Niestety , Kaczyński nie powiedział, mimo komplementów pod adresem Macierewicza, ze "naukową" prawdę juz wszyscy mamy , ze dostalismy ją . Szkoda, bo wtedy bardziej zmusiłby ogół do zastanowienia sie i podjęcia wyboru - kto tu jest naprawde wariatem .On sam, czy wszyscy ci , którym naukowe dowody na bomby jakoś mniej sie podobają ? Prezes jest jednak doświadczonym politykiem....Wie, że insynuacje są wygodniejsze.


Komentarze
Pokaż komentarze (44)