Czy Igor Janke pisząc dwa dni temu :Telefon Lecha Kaczynśkiego . To "Rejs" , "Miś" czy ruska kolonia ? - wiedział , że wezmie udział w smoleńskiej wersji "Misia" według scenariusza Naszego Dziennika i Pisu , w zwykłej manipulacji medialnej i politycznej ?
Bowiem umorzenie sledztwa przez prokurature w sprawie uzywania prezydenckiej komórki to jedna sprawa o której można poważnie dyskutować, a zupełnie inna sprawa to godzina podana przez Nasz Dziennik .Wytrawny dziennikarz nie wiedzial, ze bierze udzial w typowej , kolejnej grze Pisu , prowadzonej przy okazji problemu umorzenia sledztwa ? Przeciez napisałem tam wtedy komentarz : "na razie to z Misia pochodzi warsztat dziennikarzy Naszego Dziennika. Bowiem czas uzywania telefonu okreslili tam tylko w taki sposób : Do pierwszego włączenia telefonu doszło tuż po katastrofie, bo o godz. 10.46. Zarazem nie okreslili, czy to czas rosyjski czy polski , mimo ze powołali sie na prokurature .Wiec nie wiadomo czy sie dzialo to dwie minuty po katastrofie- jesli był to czas rosyjski , czy dwie godziny po, jesli był to czas polski....
To byla prawdziwa gratka dla Naszego Dziennika i macherów z Pisu- jak zawsze wtedy, gdy podają informacje ze zródła , ktorego osoby postronne nie mogą zweryfikować, ponieważ bezpiecznie mogą zmyślać ile chcą, do woli. Tylko bowiem ND posiadał materialy z prokuratury, dopiero dwie godziny temu prokuratura sama okresliła dokladnie ten czas. Ale zanim to sie stało - Pis w ramach swojej smoleńskiej polityki paranoicznej wykorzystał ten czas od soboty naprawdę uczciwie ....
Choć Nasz Dziennik napisał dwuznacznie : tuz po katastrofie , Pan Minister Macierewicz ostro to pociągnął w niedziele na pomocnym bardzo portalu w polityce.pl : Ujawnienie tej informacji to jeden z przełomowych momentów w badaniu tego co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku. A jeśli, jak twierdzi "Nasz Dziennik", chodzi o 10.46 czasu rosyjskiego, to mamy do czynienia z informacją wręcz szokującą....To oznacza zaś, że cała dokumentacja, którą dysponujemy w tej sprawie, została sfałszowana. To by oznaczało, że jesteśmy świadkami jakiejś gigantycznej manipulacji w tej sprawie, z której i pan Jerzy Miller, szef komisji badającej tragedię i prokuratura musieli sobie zdawać sprawę. I tak dalej , potem typowe insynuacje i bajdurzenie z fusów w zwykłym stylu Pana Antoniego ... Czy to możliwe, by Macierewicz nie umiał przeczytac prostego tekstu ? Nie sądze - świadomie postanowił wykorzystac okazje. Zmyslił po prostu fakt podania tego czasu rosyjskiego przez Nasz Dziennik, by wpuścić w media niesamowitą i sensacyjną historię. Swoją zwykłą rólkę smoleńskiego konfabulanta jak zawsze odegrał świetnie - był w pełni przekonywujący, choć mniej śmieszny od Tyma .
Zaraz potem zasłuzył sie mocno europoseł Wojciechowski : A może... a może o 10.46 czasu rosyjskiego samolot jeszcze leciał, a Prezydent Lech Kaczyński jeszcze żył i to on odsłuchiwał pocztę? Może katastrofa nastąpiła później, tak jak poczatkowo mówiono o 8.56 – w takim razie kto i po co sfałszował czas katastrofy w czarnych skrzynkach? On juz także wiedzial na pewno, ze chodzi o czas rosyjski . Pewnie od Macierewicza. Swoją role wariata dla swego elektoratu czy umysłowego nieudacznika odegrał całkiem poprawnie.
Krótko mówiąc Pis przez dwa dni opowiadał w całych mediach wstrząsającą historie o odsłuchiwaniu komórki jeszcze w płonącym samolocie- albo nic się nie zgadza, sugerował . To, można sądzić, było działaniem z premedytacją - coś bowiem zawsze z takich przekazów medialnych w odbiorze zwyklego słuchacza zostanie, przeciez szary obserwator takich manipulacji nie zauważa. Ilość wierzących w zamach zwiększyla sie pewnie o jakis ułamek procenta, a "koń smoleński" o ktorym prezes mówil w Wielkanoc / na którego nie powinni siadać jednak według niego Ziobryści/ , szarpnął mocniej w ten ważny, bo tuż przed miesiecznicą, weekend. Na tym tez polega Kłamstwo Smoleńskie Pisu - na preparowaniu z dosłownie niczego coraz to nowych wrzutek medialnych i za pomocą kłamstwa podtrzymywaniu ognia w smoleńskim kociołku. Gdyby nie dzisiejsze oświadczenie prokuratury , Pis eksploatowałby temat dłuzej: ustalono, że w dniu 10 kwietnia 2010 r., po katastrofie, miały miejsca dwa połączenia wychodzące: pierwsze o godz. 12.46, a drugie o godz. 16.24 czasu polskiego
Pis teraz szybko zapomni o tym co mówil jeszcze dzisiaj rano i przejdzie zgrabnie do głównego tematu- dlaczego prokuratura nie szuka w Rosji kogoś, kto mial telefon w ręce /jednak/ cztery godziny po katastrofie....Dlaczego tego nie ustala ?
Ale udalo sie przy okazji zrobić elektoratowi ładną iniekcje paranoi , dobry zastrzyk- manipulując czasem w którym używano komórkę. Czy Igor Janke wiedział, że weżmie udzial w smoleńskim "Misiu." ?


Komentarze
Pokaż komentarze (45)