Profesor Wywczas z Uniwersytetu Nad Rozlewiskiem znany jest nie tylko ze swojej symulacji lotu bobrów z jaru do brzozy, wyjasniającej jej uszkodzenie, skoro samolot przeleciał nad nią /podobnie jak kreskówki Profesora Biniendy i pisanki Dr Szuladzinskiego nikt jej do tej pory nie obalił / ale także ze swojego prawa Wywczasa. Które brzmi : ten w smoleńskim Pisie przewodzi, kto wariatem jest największym ...
Wynika to z pewnych starych skłonności natury ludzkiej. W środowiskach organizujących sie do walki z jakimś wymyślonym czy realnym wrogiem, tradycyjnie w życiu gatunku ludzkiego przewodnictwo obejmuję te persony , które o tym wrogu wiedzą najwięcej, najbardziej sugestywnie odmaluja zagrożenie czy jego knucie, tajemnic róznych znają mnóstwo oraz agentów wroga pokazą najwięcej . O ile w organizacjach do tego stworzonych jak wojsko czy wywiad lub policja, zwykli paranoicy dlugo miejsca nie zagrzeją / nie sa skuteczni /, to w polityce czy na platformach blogerskich mają świetne warunki ekspansji . Paranoiczne stroszenie piórek polega głównie na demonizowaniu wroga, stałym operowaniu jakimś zagrożeniem, a ten co najgłośniej o nim krzyczy- zostaje kapłanem strasznych tajemnic, autorytetem no i liderem "swoich" . Gdy więcej mamy chętnych do pozycji lidera, rozpoczyna się ostra rywalizacja i taki zwykły wyscig, galopada wariatów . Ten kto sroży się najwięcej , nazmyśla najmocniej, najładniej zablefuje- wygrywa i zostaje tym szanowanym oraz popularnym przewodnikiem. W efekcie powstaje coś w rodzaju Domu Wariatów , w którym zwycięzcy świętują wygraną ze swoimi kibicami, rodzaj paranoicznego przytuliska dla wszystkich zainteresowanych . Takim Domem Wariatów jest teraz Pis i jego smoleński elektorat.
Przegląd ostatnich galopad można zacząć od występów Macierewicza w jego cyrku zamachowym, w czasie weekendu . Gdy tylko Nasz Dziennik napisał " tuż po katastrofie' używano komórke Prezydenta , Pan Antoni odczytał to jako o 10 .57 czasu rosyjskiego, czyli dwie minuty po wypadku . Nie zrozumiał tekstu ? Nie, to prostu stała sztuczka- jak tylko może zmyślać /bo nikt nie może akurat sprawdzić żródła wiadomości/ / bawi publiczność na całego . Swój ulubiony numer clowna smolenskiego odegrał z namaszczeniem, pełną wiarygodnością i Prawdą w oczach, zmyślając kosmiczne bzdury i wyciągając z nich pożądane przez siebie, a tak gorąco oczekiwane przez cyrkową publiczność wnioski. Gdyby prokuratura ujawniła ten czas /faktycznie 4 godz. pózniej / na przykład za tydzień, Antoni zmyślałby tak sobie cały tydzien. Występ można przeczytać tutaj.
Galopade w zeszłym tygodniu wygrał Olek Scios, zresztą przyjaciel Macierewicza, jak podkreslał to sam, oburzając sie na ludzi, którzy pokazali, że "Scios" to pseudonim. Tak sie rozpędził, że przebiegł się aż po samym prezesie : Choćby dlatego decyzja Kaczyńskiego była błędna i zbędna, że nie ma w niej miary moralnej słuszności i w niczym nie przybliża nas do prawdy
Kaczyński nie "przybliża do Prawdy" Pana Olka, ponieważ niestety nie organizuje demonstracji pod stadionami w Polsce podczas Euro, do czego Olek energicznie nawoływał . Jego zdaniem represje rezimu Tuska wobec protestujących wywołałyby reakcje Zachodu, ale nikt by wtedy nie oskarzył Pisu o organizacje zbrojnego powstania, o którym Olek marzy na swoim blogu. Więc dla wywołania prawdziwego powstania byłoby to wymarzoną okazją.... Ciekawe , ze nawet szybko generalnie galopująca red Bochwic / także parę miesiecy temu sugerująca patriotyczną partyzantkę w lesie/ nie kupiła tego pomysłu bojkotu. Oj , tak Pan Olek szybko biegł, ze aż wysforowal się przed prezesa, podobnie jak Macierewicz ostatnio w Krosnie ogłaszający stan wojny ... Bowiem Jarosława Kaczyńskiego nikt nie powinien wyprzedzać, tak naprawde to on wyznacza tor biegu, dlatego Macierewicz oberwał wtedy od niego po kopytach, właśnie po Krosnie. Bo każdy może biec, ale wygrywać może tylko prezes.
A kto wygrał w ostatnim miesiacu ? Może nawet nie Stankiewicz swoim występem 10 kwietnia czy sam prezes, ale zgromadzony tam elektorat, by uczcić pamięć ofiar katastrofy, w tym Prezydenta . Elektorat zaśpiewał "100 lat, niech żyje" Jarosławowi z okazji smierci jego brata, a przecież powinien chyba, teoretycznie, zaśpiewać Lechowi... Zwykli ludzie, wyborcy , tez czasami potrafią wygrywać wyścig wariatów, by postawić sie tym na czele, przewodzić jak każdy prawdziwy lider w Pisie.
P.s. Mocnym kandydatem na blogerskiego zwyciezcę galopady w Domu Wariatów Pisu tego tygodnia, wydaje sie dziś być Szczurobiurowy i jego straszne, ale tak obiecujące tajemnice ukryte w starej Nokii Prezydenta i smartfonach. Dziś Szczurobiurowy stawia sie tym wyrażnie na czele "swoich" .


Komentarze
Pokaż komentarze (50)