Wieczorem 30 pazdziernika 1938 roku potworne istoty z Marsa najechały Stany Zjednoczone wzbudzajac tym powszechną panikę. Gdy juz wszyscy sie dowiedzieli dowiedzieli sie, ze to tylko sluchowisko Orsona Wellsa, psycholodzy rzucili sie do badań. Jak podaje katolicki portal Opoka zajmujący sie sektami :
Jednym z rezultatów badania było stwierdzenie, że najważniejszym czynnikiem warunkującym reakcje słuchaczy była "zdolność do krytycznego myślenia" (critical ability). Jeśli ktoś posiadał niską zdolność krytycznego myślenia, skłonny był do traktowania inwazji jako rzeczywistego wydarzenia i nie podejmował kroków w celu zweryfikowania usłyszanych informacji (np. przez zapytanie innych osób z otoczenia lub posłuchanie innych rozgłośni). Natomiast słuchacze posiadający większą zdolność do krytycznego myślenia nie wierzyli w realność inwazji. Ponadto w badaniu stwierdzono, że osoby z większą zdolnością do krytycznego myślenia, legitymują się wyższym stopniem edukacji.
Dla mało krytycznych czlonków sekt ponadto decydujący jest autorytet guru, a gdy jakaś informacja go zakwestionuje, włączają wtedy mechanizm wyparcia . Nie przyjmują jej do wiadomośc lub nie spoczną w kłamaniu, by udowodnić ze czarne to białe. Ta przykra sytuacja spotkała ostatnio wielkich śledczych blogerskich z zamachowego cyrku Macierewicza. Salon 24 bowiem jest świetnym polem obserwacyjnym, takim "rat lab" dla obserwacji sekt.
Paru znanych blogerskich akolitów Pana Ministra zupełnie nie może uwierzyć, ze Macierewicz jak tylko ma okazje - zaczyna gwałtownie zmyslać i tworzyć na poczekaniu kosmiczne scenariusze, wytrzepując je po prostu sobie z rękawa. Krótko : chodziło o to , ze gdy Nasz Dziennik podał w sobotę datę używania prezydenckiej komórki o 10 .56 "tuż po katastrofie"- szef Zespołu Smoleńskiego odczytał to o 10. 56 czasu rosyjskiego, czyli dwie minuty po katastrofie. Całą sprawę w czasie rzeczywistym opisywałem ze szczegółami pare dni temu tutaj . Oczywiście on ma większe umiejetności czytania tekstu niz zwykły 10 latek, więc można przypuszczać iż zrobił to celowo. Wybiegł więc w niedzielę na arene w smoleńskim cyrku i zaczął sie gwałtownie popisywać, czyli wyciągać z tego nagle wnioski, ze katastrofa mogła sie odbyć wcześniej, ze raporty i dane z czarnych skrzynek mogły być sfałszowane , ze wszystko trzeba badać od nowa i inne takie marsjańskie historie. Jak każdy profesjonalny i dobry klaun swój numer wymyślił sam od początku i odegrał wiarygodnie, z przekonaniem i Prawdą w oczach w wywiadzie w pomocnym bardzo portalu w polityce.pl . Nie było to aż tak trudne- wystarczyło udać, ze ND nie pisze "tuż po katastrofie" tylko pisze "10.56 czasu rosyjskiego". Numer zakończyła prokuratura podajac w poniedziałek czas 4 godziny pózniejszy.Gdyby nie to, przedstawienie w cyrku Macierewicza trwałoby do dzisiaj...
Wiec członkowie sekty nie wierzą i zaprzeczają mimo , ze autor wpisu w którym sie to dzieje , podał tam oryginalny link do ND- to jednak udają, że nic nie rozumieją , atakują ostro posądzeniemi o ruską agenturę i sami na przyklad podaja link do omówienia tego zródłowego artykułu we Frondzie , która co ciekawe juz za Macierewiczem także kłamie bo określa czas jak on. Nic moze dziwnego bo tak samo kłamał tez europoseł Wojciechowski w swoim niedzielnym wpisie, a red Karnowski z wpolityce pl. pomagał szefowi Zespołu Smolenskiemu w organizowaniu tego numeru. To juz była praca zbiorowa według typowego zresztą schematu tej medialnej szajki smoleńskiej.
Czy to sekta , cyrk czy Dom Wariatów Pisu ?- który to termin szerzej opisuje zasady śledztwo smoleńskiego i organizacje tej parti oraz jej działanie. To sprawa umowna . Niech dzis będzie "cyrk" . Więc powstala dziwna sytuacja - blogerscy pomocnicy smoleńskiego klauna Macierewicza nie mogą uwierzyć, ze guru tylko odstawił numer dla publiczności... Może to dziwne, ale jesli kliknąć na link Opoki zajmującej sie sektami , zdziwienie wydaje sie być mniejsze ....


Komentarze
Pokaż komentarze (74)