Bloger Nurni: ...Niech towarzysz łachudra na początek strzeli sobie w radziecki łeb - a jak to nie pomoze, to mam jeszcze inne recepty.
Ale niech towarzysz przymierzy sobie w skroń dokładnie - wicie towarzyszu, tak by lekarstwo od razu zadziałało.
Precz ruska kukułko.
Bloger Dedukcja : Z treści ostatniej twojej notki wynika, że dostaliście zlecenie na zaostrzenie sytuacji, ale pamiętajcie na końcu dostaniecie w ryj.
Niedawno wokół wpisu blogującej działaczki Pisu Ufki wystarczy panie Prezesie przetoczyła sie dyskusja : dlaczego Ufka oblężona w tym wpisie przez "peowskich" trolli w ogóle z nimi rozmawia ? Znana blogerka tłumaczyła, że chciałaby przekonywać nieprzekonanych, ponieważ marzy o poparciu dla Pisu na poziomie 40 %. To bardzo sensowne podejście i metoda którą polityk stosuje gdy chce wygrywać klasycznymi metodami wybory . Wtedy świadczy własnym dobrym przykladem i przekonuje do swoich racji. To, co Ufka stara się robić, robi też Jarosław Kaczyński- czasami. Gdy krótko przed wyborami "się zmienia ", łagodzi język , nie mówi o zdradzonych o świcie i ogólnie pokazuje ludzką twarz. Taką twarz swojej partii Ufka i cały ten Pis można powiedzieć " bardziej oświecony", stara sie pokazywać nie tylko w okresach wyborczych, ale chce tak przekonywac nieprzekonanych do Pisu znacznie cześciej .
Równolegle do swojej partii przekonuje nieprzekonanych Pis smoleński. Te komentarze do niżej podpisanego padły na blogu zwolennika Pisu Beem Deepa przy okazji drobnej sprawy : czy Nasz Dziennik pierwszy piszący o prezydenckiej komórce okreslił jej czas używania jako 10.56 czasu rosyjskiego czy też Macierewicz sobie to tylko zmyślił ?
Szef Zespołu Smoleńskiego często dziękuje blogerom za poszukiwanie Prawdy, a obok architekta /wnętrz?/ z wykształcenia Marka Dąbrowskiego, Nurni jest jednym z największych internetowych śledczych smoleńskich Pisu . Pewno dlatego w taki finezyjny sposób bronił z góry straconej sprawy... Tak na marginesie, Macierewicz przekonywal akurat tutaj publiczność do swojej partii takimi zwykłymi zmyśleniami, jednak potrzebnymi, by sugerować za katastrofa mogła się wydarzyć wcześniej i zadać dzięki temu 50 ważnych nowych pytań i pokazać 100 nowych, bardzo istotnych wątpliwości. Czyli mówiąc kolokwialnie, by zrobić swój kolejny siwy dym - takie robienie prostymi środkami zwykłego medialnego dymu nazywa sie bowiem w Pisie dochodzeniem prawdy o Smoleńsku. Dlaczego Pis smoleński tyle wszędzie znajduje ruskich agentów ? By przekonywać do Pisu ? Nie - po prostu łatwiej wtedy samemu zmyślać, kłamać i pakazywać białe jako czarne, gdy pokaże sie zdanie przeciwne jako pochodzące ze żródła zatrutego, to tradycyjnie ulubiona erystyka środowisk Sciosa, Sakiewicza i Macierewicza. Ponadto w drugim patriotycznym obiegu ten w całej swojej wsi i na swoim zadupiu najmądrzejszy, kto ruskich agentów i trolli znajdzie najwięcej- jego własna gwiazda dzięki temu błyszczy mocniej.
Czy blogerzy oświeconego Pisu narzekający na "trolowanie" przeciwników Pisu, nie widzą trolowania we własnych szeregach ?. Czy Ufka nie widzi transparentów o zdradzie i mordzie w Smoleńsku lub Ziemkiewicz nie widzi zmyślań Macierewicza, a filozof Legutko czy uczeni profesorowie jak Staniszkis nie widzą bezczelnawego oszustwa własnej partii, jakimi są badania i symulacje Biniendy czy Szuladzińskiego , robione tylko według argumentum ad ignorantium ? . Jakie są w ogóle stosunki Pisu z ludzką twarzą z Pisem smoleńskim?
Ten Pis otwierajacy sie na centrum i mówiacy ludzkim głosem to niestety tylko taka "cwana gapa" . To potoczne określenie wzięte z branży zarządzania zasobami ludzkimi oznacza pracownika w firmie celowo udającego głupszego niż jest naprawdę.To taki spryciula tylko udający, że czegoś nie rozumie bo mu nie wytłumaczono, lub coś zapomniał- dlatego czegoś nie zrobił choć bardzo naprawdę /niby/ chciał...Robi kogoś w konia, by tym odnieść jakieś korzyści dla siebie. Rozpętanie bowiem politycznej paranoi leży także w praktycznym interesie Kaczyńskiego. Gdy ludzie będą krzyczeć o jego konkurencie politycznym jako o mordercy, wtedy jemu samemu z okazji rocznicy śmierci brata głośniej zaśpiewają 100 lat . Gdy Macierewicz coś znowu wytrzepie sobie z rękawa - etosowi Ziemkiewicz czy Wildstein mogą naprodukowac więcej korzystnej smoleńskiej oraz patriotycznej wierszówki. A Staniszkis ? Ona chyba po prostu jakoś kocha prezesa.Parę dni sadząc, że kamery już zostały wyłączone, tłumaczyła dziennikarzowi w TVN 24 jak zmarły niedawno rosyjski historyk Bucharin mówił dosłownie tak : " Kaczyński nie jest takim paranoikiem jakim go pokazują...". To miał być według niej jakiś mocny argument za prezesem i Pisem.
Całkiem możliwe, że "Kaczyński nie jest paranoikiem". Ten politologiczny termin "polityka paranoiczna" nie jest brzydkim epitetem, ale określeniem takiej metody politycznej, gdzie na zimno i celowo rozsiewaną paranoją tworzy sie dla siebie tak zwanych "pożytecznych wariatów" na przykład wierzących, że prezydent mógł żyć po katastrofie, bo ktoś dwie minuty pożniej dzwonił z telefonu. Różnym cwanym gapom "oświeconego" Pisu po prostu przydają sie jakoś tacy wielcy śledczy smoleńscy jak bloger Nurni czy Macierewicz .


Komentarze
Pokaż komentarze (59)