Ekstremizmy lewackie czy prawicowe są wszędzie, ale w dojrzałych demokracjach to margines polityki, tolerowany przez ogół w granicach prawa. A to, co poza nie wykracza, jak kiedyś lewacki terroryzm czy nawet zwykły bandytyzm stadionowy, spotyka się z solidarnym potępieniem sił politycznych / i milczącej zwykle większości wyborczej/ . To od tej większości, od zwykłych ludzi, określanymi tez jako „centrum wyborcze”, zależy wynik wyborów oraz to oni są największym biznesowym rynkiem medialnym. Więc wtedy, gdy / z naturalnych powodów/ pod tego normalnego człowieka partie i media ustawiają swoją retorykę i przekazy- także naturalną koleją rzeczy ekstremizmy polityczne spychane są na margines. W Polsce to nie działa. W Polsce zwykły ekstremizm jest cześcią oficjalnej polityki prawicy i treścią wszystkich mediów.
Dlaczego nie ma na przykład sojuszu Tuska , reszty sił politycznych z Kaczyńskim, jakiegoś konsensusu także w mediach mainstreamowych i drugiego obiegu, by wspólnie potępić czy zlikwidować bandytyzm stadionowy i uliczny ?
Taki obrazek z zeszłego roku, demonstracja „kolorowych” w Poznaniu popierana przez lokalny oddział Gazety Wyborczej :
na placu przed Uniwersytetem, pod dwoma krzyżami Czerwca 1956 stoi grupa może stu „kolorowych” . Dziewczyny w butach martensach oraz srebrnymi ćwiekami w nosie, ustach i powiekach, krótko mówiac całe to szerokie towarzystwo bywałe na koncertach np. Mansona, czyli noszące się w stylu death metalu na „wampira”, potem troche osób z kolorowo pofarbowano włosami /to może geje lub lesbijki - trudno niestety było rozróżnić płeć/ , wreszcie troche osób wyglądających na hippisowskich i zabiedzonych, takich undergroundowych inteligentów z zielonymi chlebaczkami i długimi włosami. Rozmawiali o czymś w grupkach …. półgłosem . Otoczeni szczelnie policją, konie i samochody w odwodzie. Po prawej stronie policyjna druzyna z bronią gładko lufową wtopiona w tłum też około stu młodych, dobrze zbudowanych i krótko ostrzonych ludzi w adidasach. To kibole Lecha, przyjaciele Lisiewicza z Gapola, patrzący w milczeniu przez kordon policji na kolorowych jak kot na mysz lub drapieżnik na ofiare . Gdzie tu polityka? Hen daleko po lewej, po przeciwnej stronie placu, stało może 15 osób z Klubu Gazety Polskiej. Nie, oni nic a nic nie robili złego, na transparentach napisali, ze chodzi im o Prawde o Smoleńsku oraz krzyczeli jedno patriotyczne hasło : sierpem i młotem w czerwoną hołotę! Tylko obrażali i poniżali innych. Może działo się to nawet w jakiejś atmosferze nierzeczywistości- prawdziwi patrioci z Pisu, nie demonstrujący aktywnie lewicujący demonstranci, policja i kibole – każdy wydawał się być z innej bajki … Na ziemię jednak sprowadzała ta myśl, ze gdyby nie obecność siły porządkowych, to kibole Lecha te „kolorowe” chuchra skopaliby i zatłukli w minutę. Panowie z Gapola naprawdę nic nie robili złego, oni tylko pełnili rolę naganiaczy i podjudzaczy pokazujących bandytom właściwy cel .
Drugi krótki obrazek z wczoraj:
gdy policja wlokła do suki rosyjskiego kibica, który chwilę wcześniej skopał polskiego kibola, jego ofiara z kolegami zaczęła krzyczeć : oddajcie ku..wy kibica i wystąpiła w jego obronie. Bo to „pies”, czyli polski policjant, nie rosyjski kibol, jest głównym wrogiem bandyterki stadionowej. Kibole z innych krajów to co najwyżej szanowany rywal, z którym należy się bić czy umówić na ustawkę. Dlaczego ? Bo wszędzie kibole to tylko zwykła patologia społeczna i ekstremizm, to ludzie, którzy na te okazje wydobywają z siebie najgorsze cechy. Dzicz, która lubi się bić, rywalizować i dominować i której do niczego nie trzeba prowokować, ponieważ oni sami szukają okazji i nawet nie potrzebują haseł politycznych. To społeczna patologia, bez cywilizacyjnych hamulców, licząca się tylko z silniejszym. Więc można by się nawet dziwić tej naiwności ludzi, którzy troszczą się o bandytów jak o własne dzieci, martwią się żeby ktoś ich sprowokował, obchodzą się z nimi jak z jajkiem. Gdyby nie to, że kibole dla dziennikarzy, polityków i blogerów Pisu są niewinni zawsze… Gdy kogoś biją, to znaczy, że ten ktoś ich „sprowokował”. To więc tylko takie zwykłe polityczne kłamanie, czy struganie wariata w swoim politycznym interesie…. No , faktycznie – raz się coś takiego zdarzyło też Krytyce Politycznej i Wyborczej, tez /jak Pis ,ktory robi to stale/ zgodnie udawali niewinnych wariatów, gdy bronili akurat swoje niemieckie bojówki.
Ale politycy Pisu i jego media nie potępiając jednym głosem z resztą sił politycznych zwykłego bandytyzmu, odmawiając tutaj wspołpracy z resztą sił politycznych - tym samym wprowadzają na stałe ekstremizm do oficjalnej i mainstreamowej polityki. A Ewa Stankiewicz, lider polityczny Solidarnych 2010 ? Ona naprawde nic nie robiła pod stadionem, czy przy marszu rosyjskich kibiców, ona tylko chciała swiatu pokazać Prawde Smoleńską : "Prezydent został zamordowany". Prócz tego pełniła faktycznie rolę politycznego naganiacza- pokazywała bandytom cel, którym jednak akurat nie byli „putinowscy mordercy” ale w ogromnej większości zwykli, normalni ludzie z Rosji, w rezultacie skrzywdzeni przez polską dzicz.
Rolę naganiacza i podjudzacza pełnią nie tylko ci pokazujący bezpośrednio cel, ale także każdy kto politycznie chroni tę kibolską bandyterke. Każdy kto próbuje używać ją do własnych, partykularnych celów. Ale czy nie widzi , ze to już ekstremizm, taki bandycki radykalizm polityczny? Pewnie widzi, ale partyjniacki biznesik czy jakieś grupowe interesy w Pisie sa ważniejsze od ogólnego, oczywistego dobra wspólnego , zupełnie inaczej niż w normalnych demokracjach...
A sam Pis chcąc, nie chcąc pełni razem z bandytami rolę politycznego terrorysty, terroryzującego resztę- tę większość społeczną czy centrum wyborcze, właśnie tych wszystkich, normalnych, zwykłych ludzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)