Czy Pis ochrania politycznie oraz w opinii społecznej bandytów stadionowych ?
Owszem, to oczywiście bieżące zadanie rządzącej Platformy nie dopuścić do tego aby garstka bandytów po prostu lubiących się bić niszczyła w mediach wizerunkowe korzyści Polski z Euro. Zadanie tym obecnie trudniejsze, im zaniedbania w tej materii są większe, im gorzej w przeszłości rząd oraz PZPN profilaktycznie walczyli ze stadionowym bandytyzmem.
Zwykle wobec takich patologii jak handel narkotykami, pospolita przestępczość czy terroryzm, media i główne siły polityczne w innych krajach potępiają je w wspólnie i jednym glosem , mając taką społeczną jawną czy milcząca w tej sprawie umowę .Taki konsensus polityczny byłby wymagany aby efektywnie z tym szantazem i terrorem już właściwe politycznym / bo przy okazji Euro/ skutecznie walczyć. Pis, dziennikarze sympatyzujący z tą partią i cale media drugiego patriotycznego obiegu nie zdradzają ochoty, by w taki consensus wejść. Zamiast potępić z innymi to zjawisko- faktycznie bandytów ochraniają . Nawet więcej, niektórzy znani dziennikarze z tej strony nawet wyrażali nadzieję na forum kibicowskim, że kibice Legii zrobią porządek z "manifestacją" rosyjską.
Politycy, blogerzy i dziennikarze usprawiedliwiaja bandytow traktując ich jako swięte krowy, których broń Boże nie należy prowokować, jako rodzaj dopustu Bożego z którym należy obchodzić się na paluszkach i nie grac na ich emocjach . Wymyślając jakieś żenujące i paranoiczne pomysły o misternych grach czy prowokacjach, o przebierańcach podszytych pod patriotycznych polskich kiboli i jak Brudziński przerzucając odpowiedzialnośc za bandytyzm na sam pomysł marszu rosyjskich kibicow . W taki sposób hołubią i troskliwie dogladają tę patologiczne subkultury, tworząc wrażenie, czy naprawdę nie widząc widząc faktu, że bandyta po prostu lubi się bić z sobie podobnymi i nie potrzebuje zachęt- sam gorliwie szuka okazji.. Niektórzy co sprytniejsi w tym środowisku jeszcze udają, ze nie umieją odróżnić bandyty chwilowo trzymającego szalik i flagę bialo czerwoną od normalnego kibica szalikowca . A to przecież proste, bo różnice tu stanowią realne czyny .Ten kto na stadionie, czy poza nim atakuje innych , jak na przykład ostatnio normalnych rosyjskich kibiców i gości, jest bandytą.
Pis prowadzi sobie interesowną gierkę - w taki właśnie sposób chroni politycznie kiboli, by za chwile krzyczeć jak to znienawidzony Tusk i jego policja sobie z tym nie radzi i koniecznie „udowadniając” róznymi zmyśleniami, iż ktoś nawet prowokuje kibiców. Nie przystępując do konsensusu społecznego i jednego frontu opinii w tej sprawie, pomaga patologii, by potem zbierać dla siebie korzyści atakując konkurenta politycznego za tworzenie zamętu . Chroni w opinii społecznej kiboli, by nimi grać dla siebie na politycznym boisku.
Czy Lisiewicz i Sakiewicz z Gapola , Kaczyński , a nawet liderka polityczna Solidarnych 2010 Ewa Stankiewicz, albo blogerzy Pisu , potępią kiboli i bandytów, tak jak w innych krajach Zachodu wejdą w taką społeczna umowę ? Czy też razem z nimi będą próbowali faktycznie terroryzować i szantażować zadymami normalną większość społeczną w Polsce i szkodzić temu krajowi pokazując , ze małe biznesiki polityczne są ważniejsze od dobra ogólnego ....
Biznesy czasami niosą ich autorom zwykłe biznesowe ryzyko... . Moze więc byłoby dobrym pomyslem gdyby Bronisława Wildsteina podżegającego kibiców Legii do bicia gości, czyli zwykłych, normalnych rosyjskich kibiców, stanowiacych przeciez na tym przemarszu ogromna wiekszość, Miasto Warszawa pozwało z powództwa cywilnego za straty wizerunkowe. Razem z jego kumplami, kibolami Legii.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)