Jak oni strasznie sie kłócą ! Glanują się , szczują i pastwią sie nad sobą . Z jednej strony rozdzierają szaty głośno i pokazują rany zadane nikczemnością oprawcy, by zaraz samemu z zimną krwia i radością temu zdrajcy przywalić. Zdrajca ma tutaj zawsze gorzej niz jawny wróg, bo polskie prawicowe, nie tylko internetowe piekiełko, ceni sobie "szczerość intencji". Smoleńscy blogerzy zamachowi, ci co szukają Prawdy o Smoleńsku ze swoimi patronami Macierewiczem i Ściosem z jednej strony, a dr Pawłem Przywarą /Fymem/ i innymi mentalnie zamachowymi blogerami z drugiej, są jednak często bardzo do siebie podobni . W tekstach na Niezależnej, na Niepoprawnych, NE , na Salonie 24, komentarzach na dużych portalach, także kiedyś w bezpośrednich listach czy oficjalnych wypowiedziach Pana Ministra Antoniego Macierewicza, szefa Zespołu Smoleńskiego /kierowanych do blogerskiego środowiska tzw. Fymowców/ razem pokazują tradycjne wady polskiej skrajnej prawicy:
Po pierwsze socjopatia : jedni i drudzy nie ustają w szukaniu ruskich agnetów, ruskich trolli, a odmienne czy wątpiące zdanie traktują na odlew "agenturą " , banem, usuwaniem także merytorycznych komentarzy .Scios z Fymem i ich zagorzali akolici mogą sobie tu podać mocno ręce, razem z Macierewiczem i Sakiewiczem. Polska prawica dawno już ruskim agentom i ubekom powinna wystawic pomnik wdzięczności, ponieważ tak wiele przyziemnych spraw sobie nimi skutecznie załatwia.
po drugie lenistwo umysłowe połaczone ze sprytem - zdecydowanie takimi własnie metodami łatwiej prowadzic dialog, by postawić na swoim, pokazać swoje wielkie racje . Profesor Nowaczyk z Marylandu czyli bloger Kano może wtedy wygodniej światu pokazywać swoje trajektorie, a dr Przywara dał juz nowe popisy usuwania komentarzy na Nowym Ekranie. Minister Macierewicz na spotkaniach pytania selekcjonuje przez karteczki, natomiast dialogu w mediach unika- woli monologi w Radiu Maryja .
po trzecie- zwykłe sekciarstwo połączone z megalomanią- takimi łącznie sposobami nasi kandydaci na liderów swoich smoleńskich środowisk czy nawet spiskowi macherzy jak Macierewicz budują swoje blogerskie albo polityczne, pomnikowe autorytety u "swoich" .
po czwarte- umysłowa bezczelnośc i wciskanie kitu :
Tu jednak wystepuje pewne róznice nad którymi zatrzymamy sie chwile. W przeciwieństwie do szefa Zespołu smolenskiego, dr Paweł Przywara /po ujawnieniu sie/ okazał sie być umysłem wszechstronnie i szczególnie wykształconym . Może ten artykuł o epoche i redukcji eidetycznej u Husserla niekoniecznie /na moj gust/ oddaje głębie fenomenologii starego mistrza, ale o Carnapie było super, a hasła encyklopedyczne różnych pojęc pisane były zwarto i przejrzyście. Umysł precyzyjny i potrafiący poddać sie wysokim logicznym rygorom, gdy chce. Zarazem gdzieś od spodu nad sobą nie panujący i próbujący właśnie na blogach z tych rygorów sie wyzwolić i wbrew swoim uczonym ,pisanym zawodowo artykułom, idący tu na dość bezczelne skróty. To dwie rózne osoby w jednej głowie. Nie zanudzając, mały przykład z jego wpisu o "logice smoleńskiej " .Tak, to byl chyba ten mroczny piątek i ta teza, że wnioskowanie redukcyjne prosto prowadzi do Prawdy , jak pisze dr Paweł - unieważnia wszystko, co nie prowadzi do Prawdy .
Jak wiadomo wnioskowanie dedukcyjne to na przyklad takie- jeśli będzie padał deszcz, jezdnia bedzie mokra - to pewne . W redukcyjnym jest odwrotnie- skoro jezdnia mokra , to deszcz padał, tu ze stanu rzeczy idziemy do jego przyczyn. Więc jeśli nagromadzimy dostecznie dużo faktów o Smoleńsku, takim wnioskowaniem dojdziemy do prawdy o przyczynach katastrofy, mówi FYM. Ale przecież jezdnia moze być mokra, bo polewaczka przejechała....Tak , jak przyczyną katastrofy mogł być wypadek . To wnioskowanie jest jednak ze swojej z natury bardzo niepewne, musimy mieć swoje osobne kryteria, wykonywac osobne operacje, ustalać prawdziwe fakty, odrzucać pozorne, szukać dowodów by dojść do przyczyn, czyli robic to co zawsze.... Dla Fyma zaś ma to być jakaś cudowna operacja , koncząca sie cudownie / bo w sposób pewny/ sukcesem. Faktycznie otworzył sobie tym jednak szeroką bramę do wprowadzania bytów ponad wszelką potrzebę, do całkowicie dowolnych hipotez jak Polskie Państwo Podziemne, do kosmosu, wyzwolił sie nagle z rygorów. Panie doktorze, czytelniku Poppera, ...nie szukamy w tasiemcowych i nie do czytania wpisach tylko potwierdzeń swojej hipotezy, ale szukamy najpierw tego, co hipotezy nam nie potwierdzi i jej zaprzeczy. Szukanie tylko potwierdzeń to także cecha umysłu paranoicznego- ale tu nadal występują zbieżności między towarzystwem Macierewicza i Sciosa, a Fyma, nie róznią sie w tym.
Gdzie więc leży różnica miedzy Macierewiczem i Fymem?
W tym, ze Fym na skróty oraz obsesyjnie i kosztem jakości, dąży do spójności logicznej, do zamknięcia swojej teorii klamrą, do wyjaśnienia wszystkiego. Stąd pomysł Polskiego Panstwa Podziemnego- będzie szukał teraz tylko potwierdzeń tej hipotezy, która o brzytwie Ockhama nie słyszała...Będzie ich szukał drobiazgowo kilka lat i będzie to dla sprawy i rezultatu czas stracony. Dążenie do spójności jest czymś absolutnie koniecznym i normalnym, ale robione w taki sposób, jakimś cudownym sposobem "szczególnego" wnioskowania redukcyjnego, jest juz cechą myslenia paranoicznego. Niekoniecznie oznaką choroby, nie wiem co tam mu w duszy gra.
Antoni Macierewicz zaś na pytanie dziennikarza na konferencji dr Szuladzinskiego : to kto podłożył te bomby, w Polsce? odpowiada : my nie bedziemy zajmowali sie teoriami spiskowymi . Paradoks i dowcip zarazem tej sytuacji polega na tym, że Macierewicz też powinien dązyć do spójności, powinien starać sie odpowiedziec na to pytanie, badać to, szukać czegoś co mu tej hipotezy ewentualnie nie potwierdzi. Macierewicz tego nie robi nie dlatego, że nie chce popadać w spiskowe myślenie i paranoję, bo stosuje ją łatwo gdzie indziej przecież. Różnica polega na tym, że Macierewicz wyrzeka sie spiskowych teorii tam, gdzie mu wygodnie- by forsować swoją zamachową tezy dwu wybuchach, natomiast uzywa świadomie paranoji i łatwego myślenia spiskowego typu sztuczna mgła lub roczne szukanie kokpitu - także tam, gdzie mu wygodnie . Macierewicz świadomie i pod autokontrolą manipuluje, Fym natomiast popada w odloty i sam jakby podskórnie się wyzwala z rygorów. Macierewicz natomiast świadomie obchodzi je z daleka i na przyklad cwanie stosuje zgrane chwyty ad ignorantiam /udowodnij Profesorowi Biniendzie, że nie ma racji/ i ad verecundiam- toż to wielki autorytet z NASA jest. Fym to zwykły bloger, który siebie zatracił - Macierewicz zaś jest pokerowym graczem. Szef Zespołu Smoleńskiego to stary, cwany , polityczny i interesowny lis oraz świadomy manipulant i urodzony blefmen, najbardziej bezczelny w swoim politycznym blefie polityk ostatnich 20 lat w Polsce. Autor Kłamstwa Smoleńskiego Pisu i dyrektor biznesowego marketingu smoleńskiego.
Teraz sie strasznie kłócą, wyzywaja od agentów, licytują kto większym patriota jest, a ich stronnicy skaczą sobie do oczu. Powoli przypomina to kłótnie w sektach- niezależnie od nawet dobrej woli zaangażowanych w to ludzi, która pewnie gdzieś jest, ona zawsze gdzieś jest.... Ale, z drugiej strony, popatrzmy jeszcze raz na punkty 1-4 .... ? Przecież to nic dziwnego.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)