No i Ziobrysci nie wrócili do Pisu, mimo gorących zaproszeń płynących także z Salonu 24 pod tytułem : wracajcie do cholery wszyscy ! Do końca ultimatum, czyli godziny zero zostało ledwie parę godzin i może zdecyduje sie na powrót jeden poseł czy dwóch, a i to nie na pewno.
Dla prezesa zaraz po przegranych wyborach najważniejsze jest zawsze zlikwidowanie konkurencji dla siebie w samej partii, a pożniej, gdy tu już sie uda jak zwykle, likwidowanie konkurencji dla swojej pozycji lidera po całej stronie tak zwanej prawicy, aby pozostać na politycznej arenie jedynem delfinem do władzy i jedyną realną alternatywą. Bo wtedy naturalną koleją rzeczy to wokół niego, a nie na przyklad Ziobry będą zbierali sie wszyscy niezadowoleni i będzie dzieki temu mógł wszystkie strachy oraz frustracje spoleczne do swojego wózka politycznego zapakować. Także będzie można gromadzić wokół siebie elektorat "mniejszego zła", czyli niekoniecznie swoich sympatykow / polityka o najniższym rankingu zaufania/ , tylko ludzi szczerze i jeszcze mocniej nie cierpiących Platformy niż Pisu. Dlatego trzeba póki czas wykańczać róznymi metodami konkurencję polityczną "u swoich" i temu służy także takie ultimatum. Póżniej przed wyborami Kaczyński będzie "się zmieniał" i otwierał na centrum, by pozyskać parę procent więcej, a Macierewicza schowa chwilowo jak zwykle do szafy.Do tej pory taka strategia nie wystarczała jednak, by wygrać, a teraz może być jeszcze gorzej.
Ziobryści wiec zostaną u siebie i to nie jest dobra dla Pisu prognoza, ale nie dlatego /jak większość myśli/ , że odbiorą Pisowi parę procent. Dlatego, że jedną z metod ochrony własnego przywództwa na prawicy jest dla prezesa radykalizm polityczny, ostra retoryka i też obecnie Smoleńsk, bo tym wszystkim tworzy ostry podzial i oś konfliktu miedzy nim samym, a Platformą - właśnie to stawia go na czele i gasi wszelaką konkurencję, w tym Ziobrystów. Samo tylko funkcjonowanie Ziobry i jego posłów w polityce postawi więc Kaczynskiego przed trudnym problemem- kiedy w takim razie pokazywać łagodną twarz, prowadzać politykę merytoryczną i kiedy "sie zmieniać? Skoro stale będzie trzeba być tym najgłośniejszymi i najbardziej agresywnym politykiem, by w taki sposób na sobie skupiać uwagę wszystkich- bo Ziobro teraz do końca bedzie czaił sie zza węgła na ten sam elektorat.
Prezes umiarkowany, chowający Macierewicza i Smoleńsk, otwierający sie przed samymi wyborami na centrum wyborcze i elektorat wielkomiejski - odsłania wtedy swoje miękkie podbrzusze i dając Ziobrystom rosnąć, hoduje dla siebie konkurencje. Zaś prezes radykalny do końca- nie zdobędzie tych paru procent glosów dodatkowo jako bonus za "zmiane " i ludzki głos. To zaiście diabelska alternatywa i zły prognostyk dla Pisu... Ale każdy medal ma dwie strony i nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Pis i Kaczyński będą mogli za dwa lata mówić, że wybory tym razem przegrali przez Ziobrystów.
P.S
wpis na podobny temat sprzed paru dni : Dlaczego media Sakiewicza atakują Ziobrystów ? tutaj


Komentarze
Pokaż komentarze (41)