Czy Pis powinien eksponowac swoje obrzydliwości czy też powinien je usuwać z własnych szeregów i w efekcie z wizerunku?
Co lepiej - żeby jednak pisowscy kibice dalej buczeli na cmentarzach, czy jak wczoraj ignorujac prosby proboszcza, wyklaskiwali Lityńskiego w katedrze, czy to lepiej, by Fotyga lansowała sie w nocy na cmentarzu lub Wyszkowski rozdzierał głośno szaty, ze nie pozwolono mu sie pomodlić przy grobie Walentynowicz akurat w czasie jej ekshumacji ? Czy też może trzeba wpływać jednak na Pis, aby takich cyrków nie odstawiał ? Pierwszy pogląd zakłada juz spisanie tej partii definitywnie na straty, a zarazem wielka wiarę w stabilność normalnej wiekszość społeczną , ktora widząc taki zły przykład- bedzie sie miała przed Pisem na baczności, więc niech buczą jak najgłośniej, nie pokazuje siebie jak najwyrazniej ...Im mniej będą ukrywać swoją prawdziwą odrazającą twarz, tym dla nich gorzej, bo nikt ich nie poprze . Drugi pogląd zakłada jakąs nadzieję na społeczną i kulturową reedukacje dla Pisu i przekonanie , ze ta partia i jej twardy elektorat jednak nadaje sie do dyskusji , a nie tylko do uważnej obserwacji . Przemawia z niego też obawa , ze fala pisowskiej, kulturowej obrzydliwości może sie rozszerzać, pochłaniać nowe obszary spoleczne, więc trzeba jej połozyć jakąs tame.
Niestety , Pis jest kulturowo obrzydliwy z całkiem naturalnych powodów, z ktorych najważniejsze sa dwa . Politykierzy tzw prawicy pozyskuja sobie elektorat przez perswazje czysto ideologiczną oparta na wielkich powszechnikach jak Prawda czy Ojczyzna ale bez konkretów wyrażonych w jezyku pragmatycznym, ubranych w cele przyziemne i prozaiczne. Pis pokazuje więc wyborcom jakas wielką ale ogólnikową misje, zatem pełno tam powiatowych prororoków przyciagqjących sobie spory procent zwykłych nawiedzeńców i oszołomów , koniecznie tylko krzykiem , buczeniem czy powstaniami na blogach walczących za Ojczyzne z wrogiem, i Ukladami pokazanymi im przez ukochanych przywódców. A to nigdy nie daje praktycznych i skutecznych rezultatów, za to ładnie służy tylko liderom. Oraz - daje też swietny grunt do wzniecania w takim elektoracie zwyklej politycznej paranoi, by potem nią dla siebie zarzadzac. Pis to bowiem partia pełna róznych cwaniaczków jak Scios czy Macierewicz lub Sakiewicz, żerujacych na paranoi, budujacych sobie za jej pomocą pozycje , wpływy i oczywiście tez jakis realny całkiem biznes. Wystarczy coś pozmyslać jak na przyklad ostatnio rezyser Braun, czy wielki sledczy smoleński Macierewicz , posrożyc sie na wroga, poszukac trochę spisków i zmachow, by juz wystepować jako galaktyczny autorytet u swoich w klubie Ronina czy w Radiu Maryja.
Niestety, takie metody polityczne liderów prawicy opieraja sie na stałym szukaniu głupszych od siebie oraz na konsolidowaniu przez nich wokoł siebie osób bardziej niz mniej podatnych na rózne blefy i na swój dmuchany autoreklamą autorytet. Razem wszystko daje to efekt kulturowo obrzydliwy, odpychajacy wiekszosc wyborczą i zamykajacy Pis w getcie .Tym bardziej ze elity umyslowe Pisu czy jego dziennikarze głownie zajmują sie wymyslaniem pozytecznych legend, dzieki ktorym utrzymuja w tym stadzie przewodnictwo. Koniecznie i oczywiście akceptując gdzieś ogólny patronat prezesa- to konieczny dogmat , kanon i zwornik Pisu - tylko Jarosław ocali Polske. Dlatego nikt tam własciwie nie myśli samodzielnie, bowiem układa sie do tego dogmatu, inaczej wypadnie ze swojego stada jako zdrajca . W efekcie Pis ma wiele z cech zwykłej politycznej sekty..
Więc , niestety / juz poraz trzeci "niestety" / , skoro obrzydliwość kulturowa Pisu lezy w fundamentach działania tej partii i jest cecha zasadniczą jej twardego elektoratu, Pis nie rokuje nadziei na reedukacje, nie nadaje sie do dyskusji lecz tylko do obserwacji .Dlatego moze jednak lepiej , aby Pis glosniej buczał na cmentarzach , Fotyga jeszcze mocniej lansowała sie na ekshumacji, a Macierewicz realizował swoj biznes plan wydawania u teścia coraz to nowych raportów. Nie obrażajmy się ale dopingujmy do tego.
Tylko kto w takim razie uratuje nas przed dziesiatkami lat władzy Platformy ? Pis nie , bo ludzie ich z powyższych powodow po prostu nie chcą i ta sytuacja wydaje sie stabilna - po prostu chętnych na takie metody polityczne z głebokich, społecznych i psychologicznych powodów zawsze bedzie za malo . Cóż, trzeba liczyć chyba tylko na to , że Platforma kiedyś sie sama rozpadnie i to doprowadzi w przyszlosci do wzrostu konkurencji politycznej.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)