Co wygrywa? Oczywiscie co tygodniową gonitwę wariatów Pisu na portalu z ambicjami opiniotwórczymi, czyli na Salonie 24.
Wyścigi te mają tutaj długą tradycję, a służą lansikowi własnej osoby w środowisku jeszcze głupszych od siebie. Mianowicie ten kto je wygrywa, kto wariatem jest największym, ogromne poważanie i szacunek zyskuje u swoich. A jak sie wygrywa? Prosto- trzeba coś pozmyslać o srogich tajemnicach, pokazać sie jako osoba o wyjątkowej wiedzy, która poznała niewyobrażalne tajemnice na przykład moskiewskiej agentury, przeszyła okiem bystrym spiski tak głeboko ukryte, ze nawet ich sobie nie wybrażamy.
Z reguły wygrywał Scios, kiedyś pierwszy dobiegł Szczurobiurowy, lansując teorie o możliwości odczytywaniu przez komórki w Smoleńsku strasznych tajemnic, a w tym tygodniu faworytem jest wysoce patriotyczny dziennikarz Gadowski. Pozmyslał sobie dzisiaj coś o szyfrancie Zielonce. Szkoda czasu na czytanie, ale podam link. Kiedyś nakłamał o uwięzieniu rzeczoznawców w hangarze na filmie kolegi oraz o teczkach pelnych natowskich, tajnych dokumentów u generalicji w samolocie w Smoleńsku.
To typowy lansik calego środowiska prawdziwych patriotów z rewirów Macierewicza i pokrewnych. Polega na użyciu paranoicznego blefu, dania obietnicy rozwiązania wielkiej i przerażającej tajemnicy, ukrywajac jednocześnie fakt, ze ona jest zmyślona przez samego autora tych obietnic. Dlatego dzielny Gadowski na pytanie o dowody swoich kłamstw wyrzuca z blogu nadmiernie dociekliwych jako ruskich agentow, opłacanych oraz funkcyjnych. Taki wypisz , wymaluj - mały Macierewicz. Albo duży Pospieszalski , który kiedyś nakłamał ze Stankiewicz jak to w Instytucie Sehna fałszowano tasmy nożyczkami, a ostatnio w Urze coś ogólnie, za to aż na paru stronach, bredził o strasznej tajemnicy Smoleńska. Oni sie po prostu tam wszyscy znają...
Właśnie... tajemnice są mile widziane, bo wielu jest powołanych, ale niewielu wybranych, by je naprawde poznać. Więc pisowscy lanserzy sami siebie wybierają w taki sposób na liderow swoich zanęconych i uformowanych taką paranoją polityczną grupek. Bo tylko Gadowski nam opowie, choć tak naprawde nigdy juz nie opowie nam nic wiecej- o szyfrancie Zielonce. Zanęcił jednak tym blefem wokól siebie zainteresowanie, tym bardziej opłacalnie, że wlaśnie napisal książke i zaprasza na spotkanie.
Czy to dobra reklama ? Niekoniecznie, bo paranoiczny, pisowski lansik jest skuteczny tylko w środowisku ludzi jeszcze bardziej prostych od Gadowskiego, w środowisku egzemplarzy mało krytycznych i także zwykłych osobników podatnych na zmyśloną paranoje. Takich nie jest znowu tak wiele, a to ogranicza krąg czytelników i może odbić sie Witoldowi czkawką, zupełnie tak, jak Pisowi używanie zmyślań Macierewicza do robienia polityki.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)