Niektórzy chcieliby, aby Pis schowal Macierewicza do szafy i nie eksponowal zamachów w Smoleńsku, ponoć ma to pomagać w zdobywaniu tych nieprzekonanych z wyborczego centrum. Tym bardziej teraz , gdy Pis wpadł na znacznie lepszy, niż kiedyś pomysł ocieplenia wizerunku prezesa i zmniejszenia wskażnikow nieufności do swojego lidera. Bowiem prezes nie bedzie juz kłopotliwe i męcząco dla siebie " się zmieniał", tylko pozyskał sobowtóra lub kogoś w rodzaju awatara- przystojnego, efektownego profesora, który chwilowo zastępuje go w roli urzędującego premiera i jako osoba obdarzona wiekszą ilością medialnych zalet , pomaga mu zdobywać piarowskie punkciki. Gliński to taki choć chwilowy, to jednak "lepszy" Kaczyński, dlatego nieufność do Kaczyńskiego sie zmniejszy, ponieważ ludzie nie bedą ich szczególnie rozróżniać. Prezes wiec może być sobą, ale w oczach opinii publicznej bedzie jednak zyskiwał. To świetny marketingowy pomysł, rzekomo Bielana, nie dziwota więc , że sondaże poszły Pisowi mocno w górę.
Ale do rzeczy, wydawałoby sie, że teraz / jak w czasie wyborów prezydenckich/ Macierewicz powinien dostać zakaz publicznych występów, aby ugruntowac nowy i lepszy wizerunek premiera Glińskiego-Kaczyńskiego. Nic z tego. Dział zamachowych sensacji marketingu smolenskiego pracuje pełną parą. A dowiadujemy sie tego czytając blog Pana "nie wiadomo kto" Dąbrowskiego, takiego zwykłego blogera, chwalącego się posiadaniem nawet książek o samolotach i faktycznie "eksperta" lotniczego Macierewicza. Może sie ktoś dziwić, jak można poznać pomysły nowych medialnych produktów dla spółki teścia Sakiewicza Rejtan i całego biznesu smoleńskiego na jakimś blogu ? Ale tylko ktoś naiwny- dwa lata temu Macierewicz miał tak zwanych "tajnych ekspertów ", na przykład Konrada /zasadniczą służbe wojskowa z poboru odbywał na lotnisku/ , który pod kryptonimem A.Z występował nawet w Brukseli, Londynie i Mediolanie na pokazach naprowadzania na śmierć w sztucznej mgle. Potem byli jawni profesorowie, ale z tajnymi plikami wejściowymi do "symulacji" komputerowych. Teraz szczególnie aktywny jest ten szerzej nieznany bloger, który pisze :
wyrazam zdziwienie faktem, że cała afera ma miejscewłaśnie teraz, i odrywa np. niżej podpisanego od bardzo ważnych prac zbliżającch nas wszystkich od poznania nie tylko przyczyn, ale i mechanizmu oraz kolejności niszczenia samolotu.
Mniejsza o afere, jak zwykle w tym środowisku Macierewicza dyskutuje sie stale o tym, kto naprawde z tego grona jest ruskim agentem i coś sie ostatnio nawet rzekomo okazało- ważniejsze są pomysły nowych sensacji i nowy grafik ekscytujących newsów dla mediów. Ponownie więc bedziemy poznawać przyczyny /któryż to raz... wydawało sie, że są nimi dwa wybuchy/ i bedzie też coś nowego ! Może nawet cały długi serial o kolejnosci niszczenia samolotu. Jeszcze o mechanizmie niszczenia.
Pilne prace więc nad nowymi wrzutkami trwają. Mimo, że od trzech tygodni Macierewicz gdzie sie da wrzuca tez całkiem nową sensacje, podaję ją z kronikarskiego obowiązku dla ciekawskich, o tajnym raporcie ukrywanym przez Tuska. Raporcie, którego nikt nie zna i którego nigdy nie poznamy, ale potwierdzającego juz od samego początku dwa wybuchy dr Szuladzińskiego. Oczywiscie absolutnie wyjątkowo zna go Macierewicz, ale nie może niestety nam pokazać, bo go nie posiada. Dlaczego nie posiada? - bo Tusk go ukrywa. To pomysł genialny w swojej prostocie i nic nie szkodzi, ze niesprawdzalny tak samo, jak wczorajsze zmyślenia dziennikarza Gadowskiego o szyfrancie Zielonce. Przecież wystarczy wierzyć tylko w autorytet Pana ministra, podobnie jak w autorytet Biniendy, chociaż ten ukrywając pliki wejściowe też nie pozwala się sprawdzić - i wszystko bedzie dobrze, jak zawsze.
Krótko mówiąc, sprawy maja się po staremu, a dzięki awatarowi Glińskiemu nawet lepiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (118)