Senator Libicki pyta posła Macierewicza, dlaczego nie powiadomił prokuratury a sprawie zdjęć , skoro jak mowi sam , otrzymał je szybciej niż odkryto w Polsce dla opinii publicznej strone internetową Gorojanina.
Generalnie w całej sprawie zdjęć jesteśmy skazani jednak tylko na mniej czy bardziej prawdopodobne spekulacje .
Odpowiedz dla Senatora może być tez boleśnie prosta - Macierewicz po prostu zmyslił sobie fakt otrzymania zdjęć kilka dni wczesniej przed aferą , a dowiedzial sie od nich z prasy, przecież poinformował o fakcie wysłania ich do jakichś /nie znnych blizej/ zagranicznych ekspertow sądowych dopiero, gdy sprawa była znana. Poza przewodniczącym nikt ich nie widział, twierdzi jego asystent.
Jeśli jednak naprawde je otrzymal innymi kanałami niż zwykłe ich ściagnięcie ze strony blogera z kraju ałtajskiego, to mozemy spekulowac dalej - Macierewicz musi miec posrednie czy bezposrednie kontakty z rosyjskimi słuzbami, skoro to ktos z tych rewirów najprawdopodobniej robił i rozpowszechniał zdjęcia. Bo asystent Misiewicz ani ktokolwiek nie potwierdza, by pomógł surfować szefowi w internecie .
Teoretycznie mozliwy jest takze ten wariant, ze to ktoś od posiadającego juz zdjęcia Macierewicza pobiegl do Super Ekspresu i zaproponowal je za kasę .Kupi-nie kupi, ale sprawa moze zostac nagłośniona. Bo w interesie spółki Sakiewicz - Macierewicz było także wywołanie tej afery , nagłośnionej w praktyce tylko dwoma osobami - szefem SE i nieznanym blogerem Szokerem, który pierwszy podal linki, w tym tylko celu pojawiajac sie na Salonie 24. To faktycznie oni wylansowali ten rosyjski blog, nieznany w Polsce od momentu umieszczenia zdjęć , czyli od 21 wrzesnia, a dalej żądne sensacji media to naturalnie i skwapliwie podchwyciły. Cała akcja mogłaby być w interesie Przedsiebiorstwa Smoleńsk, spychanego na ubocze nowa polityką Pis . Teraz Panowie brylują w mediach, drugi obieg o niczym innym nie pisze, nawet Salon 24 miał przy okazji swój szczyty tegorocznej klikalności , a Pis może znienawidzoną Platformę obwinić za nie dopilnowanie w Rosji wycieku zdjęć, wrzucic jej kamyczki do ogródka. Z tych powodów mogło zależeć Szefowi Zespołu na wylansowaniu tych zdjęć , prawie miesiąc w Polsce nie znanych , choć przecież upublicznionych . Ale to tylko spekulacje, jak właściwie wszystko w tej sprawie .
Obstawiam jednak , ze znany ze skłoności do blefu szef Zespolu sobie znowu coś zmyśla, a Libicki liczy naiwnie tylko na Cud Smoleński- ze Macierewicz wyjątkowo tego nie robi. To najbardziej prawdopodobny wariant. Choćby dlatego, że metoda badania zwłok przez lekarzy oglądaniem ich na zdjęciach jest unikalna w skali światowej, podobnie zresztą jak badanie katastrof "symulacjami komputerowymi" . Kiedyś także opowiadał ze wysyła film Koli niemieckim ekspertom od dzwięków. Ale nikt nie zna rezultatów ekspertyzy ani nazwisk ekspertów, stąd przypuszczenie, ze pan minister wtedy i dzis może równie dobrze zmyślac w celach reklamowych i piarowskich.
Macierewicz wysyła ekspertom zdjęcia bez ich sprawdzenia ? To dziwne , bowiem każde cyfrowe zdjęcie mozna sobie sfałszować i usunac ślady fałszowania z jego pliku. Mozna je przerobic w photoshopie i usunąć adnotacje programowe z pliku Exiff , że były przerabiane. Także bardzo trudno to odkryć po wyglądzie samego zdjęcia, ale tylko wtedy gdy jest to dobrze zrobione. Analiza zdjęć, czy symulacje komputerowe to typowa smoleńska zabawa tego środowiska , dla prasy, dla sensacji , dla polityki. Więc może być tez tak, ze szef Zespołu chciał tylko pokazać, ze trzyma ręke na pulsie, że cos robi, a o zdjęciach dowiedział sie z prasy....i pytania senatora Libickiego sa bezpodstawne.
Na koniec wklejam opinie grafika komputerowego o możliwosci sprawdzania wiarygodności zdjeć. Wynika z niej, ze nie mozna sprawdzić przez oglądanie cyfrowych bebechów zdjęcia , czy zostało ono sfałszowane czy nie, jesli zostało to profesjonalnie zrobione. Zagranicznym medykom Macierewicza nie będzie to przeszkadzało:


Komentarze
Pokaż komentarze (30)