Świat szefa Zespolu Smolenskiego jak wiadomo jest pelen tajnych raportów ktore prokuratura, czy Tusk ukrywa .Oczywiscie absolutnie wyjatkową wiedze o ich treści ma sam Macierewicz, ale nie moze ich nam pokazać.... Dlaczego nie moze ich pokazac ? Proste -bo prokuratura je ukrywa. .Dzieki takiej sztuczce każdy, kto ja robi moze zmyslać sobie co chce, bo niczego nie można sprawdzić .To zwykly blef- jak na przyklad z ukrywanym przez prokurature raportem bieglego Milewskiego, który według posła miał od samego, samiutkiego poczatku potwierdzać wybuchy dr Szuldzinskiego, powstałe przeciez dopiero w kwietniu tego roku.
Takim trikiem było tez wkrecenie przez Macierewicza Gmyza, ktory powoływał sie na aż cztery zrodla informacji o trotylu , w tym na prokuraturę . Gdy Rzepa dała newsa, Macierewicz planowo juz roztaczal zwykłe czary /w politycepl i też Rzepie / Mianowicie opowiadał jak prokuratura wie wiecej niz moze powiedziec- ma mieć tak samą głeboką wiedze jak Zespół Smolenski i tak samo potwierdza informacje o trotylu . Wiec prokuratura swoim autorytetem miala potwierdzac wagę tych własnych raportów Macierewicza , jakichs oczywiście nieznanych, zrobionych w Ameryce takich ,których nie możemy zweryfikować. Badania prokuratury mialy uwiarygodnic tym razem nie tyle, jak zwykle jakies "ukrywane raporty" ale nieistniajace, zmyślone badania samego Macierewicza o których własnie pisze Dorota Kania . Albo te tutaj . Razem wziete sa pozostałymi zródłami Gmyza, które jednak nie istnieją, bo zostały zmyślone przez Macierewicza. Ten sam blef, ale w innym zastosowaniu . .
Gmyz dał sie wkrecić Macierewiczowi, by uwiarygadniac jego raporty prokuraturą , albo i nawet sam uwierzyl, ze akurat prokuratura cos takiego ma. Macierewicz natomiast wykonał swoją zwykłą, typową dla siebie intrygę, by Pis odniosł korzyśc. Tak czy owak Gmyz sie wkręcił- ale problem naprawde to ma Hajdarowicz. Jak teraz odzyska wiarygodność Rzeczpospolitej ?
post scriptum pol godziny pozniej
Gmyz sie jednak nie wycofuje.Wyglada na to, ze to teraz Rzepa sie myli w swoim dementi...
To niech Gmyz pokaze w takim razie te swoje pozostale zródła , czyli te raporty lub zródla inne niz prokuratura. Natychmiast !!! Ale nie zrobi tego, bo one nie istnieją. Gmyz tylko słyszał o nich od posła Macierewicza...Sakiewicz takze kiedyś mowil, ze nie zdradzi informatora, ktory opowiadal mu o telefonie borowca Surówki do żony- tajemnica dziennikarska.Dziś mówi to samo Gmyz. Etyka dziennikarska im zabrania.
Wszystko tak sie szybko zmienia - Rzepa wycofąła slowo "pomyłka" i zwraca uwage ze prokuratura nie wykluczyla trotylu, kazała czekac na badania .. No owszem - ale Gmyz przeciez mowił , ze trotyl jest na pewno.....Więc to była pomyłka.


Komentarze
Pokaż komentarze (88)