Wpis senatora Libickiego wywołał wzburzenie blogerskich przyjacioł naukowca Macierewicza- Nowaczyka. We wpisie pewnej blogerki zatytułowanym "kiedy kłamie Senator "
Kontekst jest tego taki, ze senator Libicki pyta, czy świstki pokazane wczoraj przez eksperta Macierewicza, Nowaczyka na jego blogu , zwane wczesniej takze, zeby to chociaż spamietać :
uniwersyteckimi,
naukowymi
amerykanskimi
oraz niezaleznymi i prywatnymi badania Zagrodzkiego-
-byly ukrytym zródłem informacji Gmyza i Wroblewskiego ? Wiadomo bowiem, ze Gmyz mial cztery zródla .
Jednak zwykły standard uniwersyteckich ekspertyz jest taki, ze one po prostu maja autorow , maja podpisy oraz adnotacje o miejscu przeprowadzenia badań oraz nie robi sie tam błedów w jezyku angielskim. W tym sensie to moze byc naukowe oszustwo- bo nie dochowuje się naukowych standardów. Ponadto nikt za to nie bierze prawnie i tak po ludzku odpowiedzialnosci, skoro dokument nie pokazuje jego autorow i nie jest podpisany. I w tym bierze jakoś udzial dr.Nowaczyk, ekspert Macierewicza.To przykre.
No wiec jesli to miało być jedynym znanym dowodem w efekcie upoważniajacym prezesa Kaczynskiego do krzyków na swiat cały o zbrodni nieslychanej trotylem , to byłoby czymś bardzo nieszczęsliwym . Po prostu dlatego, że te "uniwersyteckie" ekspertyzy Zespołu Macierewicza, przeprowadzone faktycznie podręcznym Małym Chemikiem, konczące sie konkluzją o możliwym / a nie pewnym na 100 %/ kontakcie pasa z trotylem maja wartośc papieru toaletowego. I każdy, gdyby tylko chciał, mogłby je sobie zrobic w lazience lub za przeproszeniem w kiblu, na kolanie. Owszem Pis ma jeszcze drugi dowód- pełno osób cos wie ,ale nic nie moze powiedziec, łącznie z Gmyzem i prezesem i tajna taśmą - wiecej w poprzednim wpisie.To juz wszystko.
Ta bardzo smutna sprawa zainspirowała blogerke do zarzucenia senatorowi kłamstwa. Ale autorka nie podała w swoim wpisie na to ani jednego argumentu rzeczowego. Wiec siłą rzeczy ta polemika musi sie juz niestety zakończyc.
Post Scriptum
W w zwiazku z kłotnią Karnowskiego i Niezaleznej o to kto ma prawo ogłaszac listy poparcia dla Gmyza ,w toku dyskusji urodziła sie nastepna lista poparcia w jego obronie , która godzi obie strony:
Redaktor Gmyz ma prawo zmyślać, ma prawo nie sprawdzać informacji, robic za zwyklego dziennikarskiego niedołęgę. Ma prawo własną nieudolność zasłaniac Kodeksem Etyki dziennikarskiej i ochroną zródeł informacji. Ma prawo takze robic z Kaczynskiego wariata na całym swiecie , by potem mowic jak on "wiem,ale nie moge powiedziec". Red Gmyz też ma prawo do bycia wariatem.
z dumą skladam pierwszy podpis poparcia.
Wywczas



Komentarze
Pokaż komentarze (55)