W mocy słów
Życie nie jest do godzenia za śmiercią, tylko szukania dla niej dostatecznie dobrego powodu
2 obserwujących
62 notki
13k odsłon
108 odsłon

Pyszności dla Jezusa?

Wykop Skomentuj

Ciekawe, czy to bardziej ci wszyscy bez duszy są skłonni dojść do myślenia, że w byciu pokarmem dla Jezusa tkwi sprawiedliwość, czy ludzie; albo inaczej – kto bardziej takiej myśli znieść by nie mógł i potrzebował do niej dojrzewania, jak zboże do żniwa? Jak nie pomylić poddania się ryczącemu upiorowi z poddaniem się Jezusowi? Czy o utratę ducha zabiegać, żeby być obojętnym na głód i pragnienie Jezusa (dojrzałym?), czy raczej strzec się jej dla podrasowania smaku własnego ciała, aby nie było mdłe dla Boga? A może w tym wcale nie ma różnicy, więc należałoby jedynie wić się przebiegle, niczym wąż, póki życia, między tymi dwoma metami, bo najlepsza jest trzecia? Jakieś ja samo dla siebie, nikomu na pożytek, byle ogrywać kogo się da, aż podobny mi da mi w łeb lub wyautuje mnie moja własna mózgownica, która się zanudzi brakiem właściwych sobie pożywek, czy tylko spali na owej mecie i przestanie służyć do niczego już nieprzydatnemu ciału, którego ani zabić, ani zjeść nie będzie komu?

Ale jak to z rozmyślaniami branymi od dupy strony, czyli nie przez rozsupływanie trzymanych w ręku nitek, a rzuceniu się na przeczuwany kłębek, więcej w nich pokusy zobaczenia własnego końca, nim się stanie, a jeszcze lepiej owoców życia, że na pewno będą dobre i udane, niż miłości. Dlatego wówczas wychodzą same pytania bez odpowiedzi.  Ohyda...

(Tekst inspirowany nazywaniem mnie przez jednego z kolegów w pracy Delicious.)

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo