Katastrofa pod Szczekocinami i gry salonowe na przykladzie moich ulubionych salonowiczow.
Przez jakis czas nie wchodzilem na Salon, odcialem sie od przelewajacych sie tam zolci i agresji, poczulem sie lepiej. Ile mozna patrzec na gryzienie sie zamknietych w klatce zwierzat, na ich warczenie i gryzienie pretow klatki, na kasanie na oslep?
Salon 24 dziala na zupelnie innych zasadach, inne prawa tam obowiazuja niz te panujace w przyrodzie. W Salonie nie ma zastosowania powiedzenie, ze wrog twojego wroga jest twoim przyjacielem, bardzo czesto okazuje sie, ze mozna byc zelzonym rownie dotkliwie przez wszelkich uczestnikow dyskusji politycznych, niezaleznie od ich politycznych afiliacji. Cecha laczaca tych dyskutantow jest ich agresja, ktora staraja sie zaslonic merytoryczna mialkosc i kompletny brak wiedzy. I tak leci w kolko, dyskusja o niczym, gesto i tlusto przeplatana obelgami i atakowaniem tych ktorzy maja inne poglady, ktorzy cos wiedza.
Niestety, nie wytrzymalem, wszedlem. Nawet nie po to zeby dyskutowac cokolwiek, ale glownie zeby sie posmiac. Jakos dziwnie na mnie dziala zapieklosc innych, bawie sie nieporadnoscia salonowiczow, prymitywizmem, ubogoscia srodkow wyrazu, dziala to na mnie jak prymitywny kabaret, glupi bo glupi, ale w tym swoim kretynstwie az smieszny. Mam swoich faworytow, od nich zwykle zaczynam przeglad salonowych smiesznostek.
Stalo sie nieszczescie, doszlo do katastrofy kolejowej, zgineli ludzie. Salon nie zamarl w bezruchu, nie utulil sie w zalu, nie zaplakal. Czolowi dyskutanci zlapali kosc, wsrod warczenia i zgrzytania zebow slychac ich radosne bla, bla, bla, rozwazania o pupiemaryni i gloszenie prawd o tym co sie komu nalezy i dlaczego wiecej sie nie nalezy. No i oczywiscie o tym jak kolej powinna wygladac, jak nie powinna, co zrobic zeby koleje byly lepsze.
Ekspert kolejnictwa, starsza pani z Wroclawia, na inne okazje poetka i sluchaczka muzyki, generalnie natchniona wlascicielka kota, poszperala po wikipedii i napisala esej o kolejach. Dlaczego mialaby nie napisac, jak wszyscy to wszyscy, babcia tez.
Inna starsza pani, zasluzona partyzantka z Krakowa, na wszelkie okazje tuba propagandowa PO, uznala za stosowne podzielic sie na Salonie swoimi przemysleniami na temat komu sie nalezy renta i jaka oraz dlaczego ona jest przeciwko przyznawaniu specjalnych rent dla rodzin osob, ktore zginely. Czy dlatego ze staruszka, to nie ma prawa do wypowiadania swoich opinii? Czy rzeczywiscie trzeba miec cos skonczone zeby cos myslec? A to ze sie jest z Krakowa, piastowskiej stolicy Polski, nie wystarczy?
Powszechnie znany poeta salonowy, podobno doktor prawa, uczestnik wojny jaruzelskiej, ktory za wartosc sama w sobie uznaje swoj status wychowywania sie na lodzkim podworku i swobodne uzywanie wieziennej grypserki, przekonuje, ze odpowiedzialnosc panstwa za katastrofe wynika z zastosowania zasady ryzyka (“Ale Mirosławice czy Smoleńsk to sytuacje, kiedy przewoźnikiem było samo państwo, poprzez swoje niekomercyjne instytucje, jak np. wojsko. Wtedy odpowiada Skarb Państwa, bo to on jest przewoźnikiem” –czy gdyby nie to, ze on sam przedstawia sie jako prawnik, ktos moglby uznac go za takiego?).
I tak bez konca, bzdury, bzdurki, kretynizmy i stereotypy. Wszysktko napisane byle jakim polskim, belkotliwie, przez niefachowcow o sprawach wymagajacych wiedzy fachowej. Bez jakiejkolwiek odpowiedzialnosci za slowo, takie sobie gaworzenie idioty.
Czy ktokolwiek rozsadny moze sie dziwic, ze mam dosc Salonu?
Komentarze
Pokaż komentarze