O Tusku, Komorusku, cenach benzyny i jezdzie na motorze
Wszedlem przypadkiem w dyskusje na temat cen benzyny i odpowiedzialnosci za nie Tuska i Komoruska. Nie jestem ekonomista, nie probowalem wykazywac jak to mozna zrobic zeby bylo taniej, tak jak Eska by to pewnie zrobila, ale ja przeciez nie jestem nawet w poblizu Eski, mam dozywotni zakaz dyskutowania czegokolwiek na jej stronie.
Strona byla Jozefa Monety, dyskutowalem jednak z panami Taxe percue i Karamboli. Bylo oczywistym ze mamy inne opinie w tej sprawie, panowie nie naublizali mi, jakby to zrobili ludzie o podobnych do mnie pogladach typu rudeckich, roznych estimadow i takich tam.... Chwala wiec panom Taxe percue i Karamboli za to, ze mnie oszczedzili.
Zainteresowanych w przebiegu dyskusji odsylam do strony pana Monety.
Nie potrafie zrozumiec jak mozna obciazac rzad tym, ze ceny benzyny ida w gore. Czy nikomu nie przychodzi do glowy, ze te ceny wynikaja, miedzy innymi, z zacofania gospodarczego Polski, ze jakkolwiek obecny rzad ma swoj udzial w tym, ze kraj jest zacofany, to przeciez nie tylko ten rzad, ale rowniez te poprzednie, w tym rzad prowadzony przez genialnego stratega politycznego i ekonomicznego, premiera Jarka? Czy ktos rozsadny moze bez zadnych oporow zwolnic calkowicie z odpowiedzialnosci za gospodarke jaka mamy rzady poprzednie?
Jutro rano wyjezdzam na Swieta, laduje zone na motor, kilka toreb podroznych i jedziemy do miejscowosci w odleglosci 500km od nas. Robimy to dla frajdy jaka jest jazda na motorze, dopuszczalismy mozliwosc ze w sytuacji nieprzyjaznej pogody pojedziemy samochodem, ale zdecydowanie preferujemy motor. Moj motor pali na trasie ok 6 litrow na 100km, polowe tego co spala nasz samochod. Rok temu mialem motor o polowe mniejszy i palil ok 4.5 litra na 100km, a ok 4 lata temu jeszcze mniejszy ktory palil 2.5 litra (dla porownania, motorynka JK Mikkego pali pewnie ok poltora litra na sto). Sa rowniez na rynku male skutery 50cm3, one prawie nic nie pala.
Czy zamiast narzekac na wysokie ceny benzyny i niski stopien rozwoju ekonomicznego kraju, nie warto byloby zastanowic sie jak mozna jezdzic za zupelne grosze, nawet przy drogiej benzynie?
Nie bedac ekonomista, nie zamierzam rozdrazniac ludzi jakimis bzdurnymi teoriami wyjscia z kryzysu i bredzeniem na temat. Ale skoro jestesmy juz przy temacie, warto zwrocic uwage ze sytuacja z cenami benzyny jest relatywna do zarobkow. Jesli wiec zarabialibysmy dwukrotnie wiecej, trzykrotnie, czterokrotnie, cena benzyny po 6, 7, 8zl za litr nie bylaby taka odrzucajaca. Dlaczego nikt nie narzeka ze malo zarabia, dlaczego wysokosc zarobkow jest OK, podczas gdy wzrost cen benzyny budzi tyle emocji?
Komentarze
Pokaż komentarze (9)