Odwolanie do kierownika skladu desek i Salonowe przepychanki z pania Agata Lustyk.
W czasach komuny powszechne bylo powiedzenie “odwolanie sluzy do kierownika skladu desek”. Dla tych ktorzy powiedzenia nie znali, w czasach komuny nie zyli, ktorzy nie rozumieja powiedzenia, wyjasniam; bylo to ironiczne podsumowanie braku mozliwosci wygrania nawet w najbardziej oczywistej sprawie, nawet ze 100% racja, nikt nie byl zainteresowany rzetelnoscia, slusznoscia rozstrzygniecia, nikogo nie interesowala racja. Jesli przegrales, to byl twoj bad luck, byles utopiony. Koniec, kropka, nie masz szansy, zjezdzaj, nie wyglupiaj sie.
Kiedys, dawno temu, mialem okazje reprezentowac przedsiebiorstwo ktore bylo wlascicielem bloku mieszkalnego, ktory to blok byl obciazeniem finansowym dla wlasciciela i przyslowiowym “pain in the neck”. Wiele lat wczesniej w budynku mieszkali pracownicy przedsiebiorstwa, ponoszenie wiec nakladow zwiazanych z utrzymaniem bylo wowczas w miare logiczne, z czasem jednak sytuacja zmienila sie, wszyscy mieszkancy stracili kontakt z przedsiebiorstwem, nie pozostal nikt kto by tam jeszcze byl zatrudniony. Podpowiedzialem dyrektorowi, ze mozna pozbyc sie budynku oddajac je panstwowej administracji, przez jakis czas go przekonywalem, nie chcial uwierzyc, ze to bylo mozliwe i ze bylo tak latwo, ucieszyl sie i obiecal duza wodke jesli zalatwie sprawe (nie musial niczego obiecywac, wchodzilo to w zakres moich obowiazkow i nie przyszloby mi nawet do glowy zeby sie czegokolwiek od szefa domagac).
Prawo w komunie bylo takie, ze przedsiebiorstwa byly formalnie wlascicielami powierzonego im majatku narodowego, jesli z czasem tracily zapotrzebowanie dla tego majatku, nie mialy dla niego uzycia, majatek ten nie sluzyl wypelnianiu funkcji przedsiebiorstwa, istnial obowiazek oddania tego niepotrzebnego skladnika panstwu. Przedsiebiorstwo zrzekalo sie, panstwo poprzez organy lokalnej administracji przejmowalo zbyteczny dla przedsiebiorstwa skladnik majatku.
Moje przedsiebiorstwo formalnie zrzeklo sie budynku, rola administracji bylo jego przejecie. W ciagu ponad dwoch lat, po kilkunastu spotkaniach z roznymi przedstawicielami administracji, roznych negocjacjach i formalnych decyzjach szczebla podstawowego i apelacyjnego nie bylismy w stanie budynku skutecznie oddac. Nikt nie kwestionowal tego ze prawo bylo jednoznaczne i ze administracja nie miala nic do gadania, oni mieli obowiazek przejac. Nikt tego nie kwestionowal, ale nie przejal. Koniec, kropka, mozna sie odwolywac do kierownika skladu desek.
Zmienil sie w Polsce system, jednakze nie wplynelo to w niczym na utrwalone postawy. Jesli ktos moze czegos nie zalatwic, nie zalatwia, jesli moze sprwe “olac”, olewa, nikt nie przejmuje sie istniejacym prawem, ludzie nawet nie majacy zielonego o nim pojecia staraja sie interpretowac je na swoj sposob i postepowac wg wlasnego rozeznania. W najgorszym dla nich przypadku, gdyby nie mieli racji, odwolanie sluzy do....
Napisalem notke o Teesce, napisalem w niej, ze ma malutkie serduszko. Notka zostala przez administracje Salonu ukryta. Uznano ze nie moge pisac na temat medycznych przypadlosci Teeski.
Wczesniej pisalem o dwoch salonowych postaciach wytykajac im chamstwo, lobuzerstwo, prostactwo, te notki tez zostaly ukryte.
Nie uzywam obelzywosci i wulgarnosci, staram sie byc rzeczowym i rzetelnym w ocenach. Czasami zmuszony jestem nazywac rzeczy po imieniu, jezeli pisze o chamstwie, uzywam slowa cham, jesli pisze o prostactwie uzywam slowa prostak. W takich sytuacjach podaje przyklady chamstwa i prostactwa, zawsze otwarty jestem na merytoryczna dyskusje, dopuszczam mozliwosc zmiany slow zawierajacych deskrypcje na inne, jesli ktos mnie przekona, ze te inne sa bardziej odpowiednie.
Kiedys chcialo mi sie wchodzic w korespondencje z przemila, przesympatyczna, przesliczna Pania Agata Lustyk. Tlumaczylem jej ze jakkolwiek moje notki bywaja zlosliwe, ironiczne, to jednakze moim zamiarem jest punktowanie chamstwa i generalnie Salon powinien byc z tego zadowolony, bo przeciez notki i komentarze tych z ktorymi zamierzalem dyskutowac sa million razy gorsze, sa obelzywe, sa powodem wstydu dla administracji Salonu za ich dopuszczanie. Moje argumenty przemowily do Pani Agaty, przez pewien czas odblokowala niektore z notek, lecz pozniej, bez podania przyczyny, bez usprawiedliwienia zmiany stanowiska, stanowisko zmienila i notki ukryla.
Nie potrafie zrozumiec co bylo przyczyna ukrycia notki w ktorej napisalem o malutkim serduszku Teeski. Ale nie chce mi sie pisac w tej sprawie do Pani Agaty, mam juz dosc odbijania sie moich argumentow od sciany, nie reagowania na moje argumenty, nie chce mi sie odwolywac do kierownika skladu desek.
Komentarze
Pokaż komentarze (10)