Licence to kill, pantryjotyzm, Powstanie Warszawskie
Tytul wymaga wyjasnien.
“Licence to kill” to tytul jednego z filmow Bonda. Bond ma prawo zabijac zlych ludzi bo pracuje dla dobrych. Dostal na to licence, nalezy mu sie bo jest tajnym agentem w sluzbie dobra. Zalozenie jest takie, ze on moze bo jest dobry. Bo to co robi jest sluszne. Bo ma racje. Bo to jest aksjomat i na to nie trzeba dowodow. Moze, bo tak i juz.
Ostatnio wszedlem w dyskusje z blogerem Pantryjota, ktora stala sie rowniez nawiazaniem do wczesniejszej dyskusji dotyczacej ocen Pantryjota w przedmiocie Powstania Warszawskiego.
Pantryjota napisal kiedys notke “Godzina W-aneks” w ktorej wykazywal, ze podjecie decyzji o powstaniu bylo aktem haniebnym.
W szeregu innych notek Pantryjota wywodzi swoje korzenie rodzinne, pisze o swoich dziadkach, ciotkach, innych krewnych, wszystkich wielce zasluzonych i wielce szlachetnych. Pantryjota ma dobre korzenie, uwaza ze daja mu one prawo do bycia nazywanym prawdziwym patriota. Tak jak z licence to kill, on to ma, bo tak i juz. Bo nikt nie bedzie go uczyl patriotyzmu, skoro on mial taka rodzine.
Pisze niniejsza notke wylacznie w celu zwrocenia uwagi na dyskusje jaka mialem z Pantryjotem, w ktorej nie mialem mozliwosci przekonac go o tym, ze nie ma on racji. On nie chcial wiecej ze mna dyskutowac, odcial i zlekcewazyl, moge wiec napisac o tym co dla mnie istotne wylacznie u siebie.
Nie zamierzalem i nie zamierzam dyskutowac czy spowodowanie Powstania Warszawskiego bylo sluszne, rozsadne, celowe, militarnie umotywowane. To byloby przedmiotem niekonczacych sie dyskusji, mam swiadomosc roznych opinii w tym zakresie, roznych ocen. W tej sprawie powinni wypowiadac sie historycy ogolni i historycy wojskowosci, najlepiej za kilkadziesiat lat.
Chodzi mi jedynie o to czy ktokolwiek ma prawo, nawet osoba z tak dobrymi korzeniami, do nazwania decyzji o powstaniu haniebna.
Dla mnie haniebnosc to nagromadzenie zlej woli, niskich pobudek w maksymalnych rozmiarach, to kierowanie sie wlasnym interesem i w celach przynoszacych korzysc sobie lub swoim. W slowniku jest to okreslone jako nikczemnosc, sromotnosc.
Kto wiec moze dopuszczac sie czynow haniebnych?
Przyklad pierwszy z brzegu, Stalin, mordowal swoich politycznych sprzymierzencow i konkurentow gdy sadzil, ze mu zagrazali. W ciagu dnia usmiechal sie do nich, sprawial wrazenie przyjazni, w nocy (lub nad ranem) NKWD wybieralo delikwentow z mieszkania na rozwalke. Haniebnym bylo przeprowadzenie procesu 16tu na polskich dzialaczach i dowodcach ktorych zwabiono i oszukano, zapewniajac ze beda brac udzial w negocjacjach. Podobna sytuacja byla z haniebnym internowaniem powstancow wilenskich, ktorych zabrano z paradnego witania sowietow. Haniebnym bylo wydanie Stalinowi wojsk rosyjskich walczacych u boku Hitlera, Brytyjczycy obiecywali im ze nie zostana wydani i wykorzystywali do walk z Niemcami.
Haniebna byla zdrada Radziwillow w czasie wojen szwedzkich, haniebnym bylo oddanie czesci kraju zaborcom przez skorumpowana magnaterie i wspolpracujaca z nimi szlachte.
Jednym z pierwszych opisanych przykladow haniebnego postepowania bylo to co zrobil krol Dawid, ancestor Jezusa, wyslal na smierc swojego zolnierza po to by moc uzywac jego zone.
Przykladow jest pewnie nieskonczonosc, nie ma powodu ich wszystkich wymieniac.
Pozostaje wiec pytanie. Czy mozna nazwac decyzje o rozpoczeciu powstania i pozniej jego kontynuacji haniebna? Czy mozna zarzucic tym decydujacym osobom postepowanie nikczemne, sromotne, we wlasnych interesach, z niskich pobudek?
Dla mnie twierdzenia Pantryjota i jemu podobnych (u niego komentujacych) sa chore, wynikaja z nierozwiazanych problemow tych osob, nie z tego ze maja one cos istotnego do powiedzenia. Oni tak jak w kabarecie, chca zaskoczyc smialoscia, bezczelnoscia, tupetem, nie zamierzaja sie zastanawiac nad bezsensem gloszonych “prawd”, mowia to bo uwazaja ze moga. Bo maja licence to kill. Bo tak i juz.
Piszac od jakiegos czasu w Salonie spotkalem sie z roznymi osobami, ktorym nie wstyd bylo przyznac sie do bledu. Pamietam wspanialego blogera Teloka, ktory kiedys, po zazartej dyskusji, podsumowal, ze niepotrzebnie napisal te konkretna notke. Pamietam rowniez, gdy W.Sadurski stwierdzil, ze gdyby mogl, cofnalby napisana notke, bo byc moze przesadzil. Zeby zrobic cos takiego, trzeba miec klase, nie wystarczy upajac sie swoimi korzeniami i byc przekonanym, ze ma sie licence to kill.
Komentarze
Pokaż komentarze (32)