Bo nie zna zycia kto nie plywal w marynarce & motorcycle song.
Alleluja i do przodu.
(Notka prawie muzyczna)
Wspomniany w tytule song jest przeslicznie wykonywany przez Arlo Guthrie’go, od wielu lat jest jednym z moich ulubionych.
“Bo nie zna zycia kto nie plywal w marynarce i nie uzywal na kucharce” jest fragmentem ludowej piosenki popularnej w czasach zatechlej komuny, w rodzaju takich jak “Hej Sokoly”, “Marszalek Smigly Rydz”, “Hej robmy plac”, “Hej, hej malutka, przecwiczymy krasnoludka”, etc, etc, spiewanych przy okazji spozycia. Lud po napiciu sie spiewal, zwykle im wiecej sie napil tym wiecej spiewal. Ja tez to spiewalem gdy sie napilem.
Fragment “bo nie zna zycia...” to takie spiewane przekonanie, ze zeby byc prawdziwym mezczyzna trzeba czegos istotnego w zyciu dokonac, a jesli sie nie dokona, to nie jest sie spelnionym lub jest sie spelnionym tylko czesciowo, nie jest sie w pelni dojrzalym, uformowanym, doroslym. Tych wyznacznikow spelnienia jest pewnie wiele, plywanie w marynarce i uzywanie kucharek jest jednym z radosniejszych.
Wzialem sobie do serca te fraze, uznalem ze musze sie spelnic i dokonac czegos czego jeszcze nie dokonalem. Zerwalem wiezy. Odcialem symboliczna pepowine. Dokonalem oczyszczenia przez zerwanie. Podworzowca z Lodzi zostawilem tamze, na podworzu w Lodzi, wulgarna i agresywna propagandystke trojga imion, na ulicy w Krakowie, zaprzyjazniona kiedys osobe, ktora obecnie przesciga sie we wrogosci do mnie z w/w, we Wroclawiu, niech robia tam to co potrafia najlepiej.
Przypomnialem sobie cudowna piosenke spiewana przez Arlo Guthrie’go, odsluchalem super rozrywkowe wykonanie “Alleluja i do przodu”, wsiadlem na motor i pojechalem. Mialem 1200 km w jedna strone do pokonania, taniej, szybciej i wygodniej byloby samolotem, ale co to za sprawdzanie sie samolotem?
Pierwszego dnia przejechalem 860km, rozwijalem predkosc podrozna 110-130km/godzine, w pewnym momencie doszedlem do 170, wiecej nie probowalem bo byl boczny wiatr, troche mnie nosilo, poza tym to juz byl moj rekord zyciowy i nie potrzebowalem szybciej. Kilkakrotnie przejechalem bez zatrzymania po przeszlo dwiescie kilometrow, w tym raz ponad 250, chcialem przejechac jak najwiecej pierwszego dnia, zeby moc w miare wczesnie dojechac na miejsce nastepnego. W terenach zabudowanych musialem niestety zwalniac, no i oczywiscie musialem tankowac (moj motorek na trasie moze przejechac tylko 260-270km na jednym zbiorniku paliwa).
Uwazam, ze sie sprawdzilem. Bylem zmeczony, zdretwialy, obolaly, pobilem kilka swoich rekordow, wszedlem w nowa jakosc, narodzilem sie na nowo. Przez “bol i cierpienie” odcialem sie od chamstwa, prostactwa, lobuzerstwa, cwaniactwa. Od skretynienia i paranoi. Od chorych, pominietych, niedostosowanych i zagubionych. Jest mi lepiej, czuje sie wolny.
********
i wiele innych, a jak ktos bedzie mial wiecej czasu i zapalu, to wrecz koniecznoscia jest cofniecie sie do utworow jego ojca, Woody Guthrie’go, legendy amerykanskiej folk music. Te utwory sa million razy lepsze niz salonowe przepychanki.
A moze nawet dwa miliony.
*********
:):):):):)
Komentarze
Pokaż komentarze (10)