Renatka listy pisze. Pociaganie za sznurki, list otwarty do Donalda i przekraczanie granic.
Znana blogowiczka, trojga imion i tyluz innych zalet, napisala tekst, ktorego niewielkie fragmenty, jak grzyby z barszczu pozwole sobie, dla zabawy, wylowic.
No wiec ona zaczela tak;
“...wylali na mnie kubły pomyj odsądzając mnie od czci i wiary, wymyślając niestworzone brednie o mnie i na mnie...”“... odwet, tak potężny i zmasowany... ten odwet jest niezrozumiały...”
“A jednakspadły na mnie kloaczne teksty, słownictwo rodem z czasów stalinowskich nagonek na „zaplute karły reakcji”, pomówienia, insynuacje, wyzwiska...”
“Ale zaangażowali się w tę akcję przeciwko mnie także ludzie, zdawałoby się, szanujący swoją pozycję w zawodzie. Zaangażowali się w sposób jawnie emocjonalny, bez hamulców…
Dlaczego?(podkreslenie i wytluszczenie moje)
Automatycznie narzuca sie odpowiedz, ze osoba wulgarna,
poslugujaca sie kloacznym slownictwem z czasow nagonek stalinowskich, stosujaca pomowienia i insynuacje nie powinna skarzyc sie, ze spotyka ja cos co ona sama uprawia z taka pasja. Czy nie powinna rzeczona blogowiczka z wieksza pokora znosic swoje upokorzenia, skoro sama przekracza wszelkie mozliwe granice przyzwoitosci, jej obelzywosc stala sie przyslowiowa, jej agresja wszechobecna? Czy nie zasluzyla ona sobie na takie wlasnie traktowanie przez osoby, ktorym przy roznych okazajch, czesto bez okazji, ubliza na codzien i od swieta?
Z dalszych wywodow blogowiczki wynika, ze pytanie ma charakter retoryczny, ze ona wie dlaczego, ale tak sie tylko droczy pytajac. Otoz spotkaly ja te wszystkie nieprzyjemnosci dlatego, ze napisala list do premiera. List celny, tresciwy, obnazajacy, premier go zacytowal. I to wlasnie przerazilo PIS!!!!!!!!
Dlaczego zacytowanie czyjegoś tekstu w formie listu do premiera tak bardzo wzburzyło środowisko PiS?
Czy rzeczywiście w tym wszystkim chodzi o mój blog, o zawarte w nim treści tak bardzo doskwierające propagandzie PiS, obnażające kłamstwa i prymitywne chwyty tej propagandy?”
Zeby zrozumiec o co chodzi cofnalem sie do wspomnianego listu, przeczytalem list otwarty do Donalda. Nie bylo tam tresci obnazajacych klamstwa i prymitywne chwyty. List byl z rzedu tych do jakich przyzwyczajali nas komunisci w latach stalinizmu, pisanych przez partyjnych propagandystow i rzekomo podpisywanych przez aktyw robotniczy, chlopski, dzieci, staruszki. Prymitywna stylistyka majaca wskazywac, ze lud sie oburza, ze lud nie chce, ze lud ma dosc. Takie listy celowo byly pisane prostym jezykiem, zeby uwiarygodnic ich pochodzenie od ludzi prostych.
Dalsze fragmenty notki blogowiczki;
“premier Tusk.... zażądał od Stefana Niesiołowskiego przeprosin ..... Zapowiedział, że sprawą się zajmie na Radzie Krajowej PO”
“No i szok. Niedowierzanie. Osłupienie. Premier nie tylko nie upokorzył posła, ale jeszcze złożył mu wyrazy szacunku”
“A na zmianę decyzji premiera, na zmianę jego oceny wydarzeń wpłynął mój tekst blogowy w formie listu do premiera, który premier niemal w całości zacytował.
I to tak przeraziło PiS”
Okazalo sie wiec, ze list blogowiczki byl srodkiem w walce z PISem. Byl propagandowa sztuczka, trickiem, zwyklym manewrem. Rzeczona blogowiczka napisala jako przedstawiciel narodu, premier dal sie przekonac. Jesli komus to sie nie podoba, moze sie wypchac, narod tak chcial, narod prosil, narodowi sie nie odmawia.
To, ze w dzisiejszych czasach, rzadzaca partia odwoluje sie do tego typu propagandy jest przerazajace.Donaldzie Tusku, Panie Premierze, przekracza Pan granice dobrego smaku. Organizowanie kogos takiego, jak rzeczona wyzej blogerka, do prowadzenia wojny propagandowej jest niestosownoscia. Jest obrazliwoscia. Jest nietaktem.Czy istnieje powod do tak drastycznego zanizania standardow walki politycznej, cofania sie do bolszewickich metod?
********
Rzeczona blogowiczka wielokrotnie domagala sie ode mnie zaprzestania jakiejkolwiek z nia dyskusji, banowala mnie i powodowala ukrywanie moich notek na jej temat, twierdzac, ze nie jest osoba publiczna i nie mam prawa jej krytykowac. Obecnie, gdy juz wiadomo jak wazna funkcje w strukturach PO pelni, ze to ona ciagnie sznurki, chyba jest oczywiste, ze stala sie osoba publiczna. Ona wywiera przemozny wplyw na polityke naszej ojczyzny, decyduje o stanowisku premiera i zmusza go do jego zmiany gdy to stanowisko jest niewlasciwe. Ona juz nie ma argumentu, ze jest osoba prywatna. Pisanie listow w imieniu narodu nie ma charakteru prywatnego, jest dzialaniem publicznym.
Uwazam, ze z uwagi na jej przemozny wplyw na polityke PO, rzeczona blogowiczka powinna podlegac szczegolnie silnej krytyce, powinno sie z nia dyskutowac wszelkie aspekty tego co ona glosi, analizowac w szczegolach jej tworczosc. Nie powinnismy bagatelizowac sprawy rzeczonej blogowiczki, ona jest zbyt wazna dla naszej ojczyzny zeby tylko usmiechac sie z politowaniem i nic nie robic. Biernosc w takiej sytuacji jest zlem. Musimy byc aktywni.
Komentarze
Pokaż komentarze (4)