Znacie bajkę o nowych szatach króla?
To dobrze, bo to będzie też i o tym. Choć nie wprost.
Dawno, dawno temu, w przejściu podziemnym na krakowskim przedmieściu grasowała wróżąca grupa Cyganek. Któregoś dnia zauważyłem, jak owe panie jazgocząc, otaczają profesora K. Jednocześnie wtykają swe łapska do kieszeni zdezorientowanego. Zanim przybyłem z odsieczą barwne kobietki dyskretnie się ulotniły.
Pan profesor został lekko zawstydzony i bez portfela. Nie była to pierwsza ich ofiara. Rezolutne panie ogołacały tam notorycznie szacowną kadrę pobliskiej Alma Mater.
Jak to możliwe zapytacie?
Otóż, nasze Cyganki* bezbłędnie wybrały sobie grupę docelową. Zaskoczonego inteligenta, nie potrafiącego się skutecznie obronić i co ważniejsze, ani myślącego (z wiadomych powodów) o powiadomieniu organów.
Czasy się zmieniły. To, co kiedyś było hochsztaplerstwem i manipulacją zyskało nowy wymiar. Straciło też swój pejoratywny charakter. To już nie jest jeden przypadek „konsula” niemieckiego we Wrocławiu( kto pamięta?). Na ulicę wyległy całe zastępy świetnie wyszkolonych agentów, przedstawicieli i akwizytorów. Perfekcyjne wyuczonych metod opętania klienta.
Właśnie sobie obejrzałem film Marcela Łozinskiego „ Jak to się robi?”- Właściwie nic, czegoś byśmy nie wiedzieli. Cyniczne kreowanie działacza bez poglądów.
To, co zwróciło moją uwagę, to postać Piotra T.. Takim, jakim go znamy.
Faceta o powierzchowności kelnera z restauracji „Leśna” z Krynicy. Chodzący lans i autopromocja.
Język ciała i niewerbalny sposób komunikowania jeszcze przejdzie.Ale jak już dochodzi do werbalnego - pustka, komunał i poza (plus wielce eleganckie akcentowanie końcówek „ę” i „ą”). Urodziła mam się postać medialna na miarę, co najmniej TVN-owskiego detektywa.
Zastanawiające przy tym jest, jak za pomocą kilku absolutnie tandetnych numerów tworzy się osobę publiczną.
Pamiętacie te aktywistki Samoobrony stojące przed kamerami niczym piłkarze z muru, przed wykonaniem rzutu wolnego?
Albo te koszyczki z dłoni przewodniczącego, mające znamionować powagę i głębszą myśl?
Te krawaty, garnitury Zegni, solaria i fryzury a’la Carrington? Zachodziłem w głowę, kto to kupi?
No i kupił.
Jacek Żakowski, nie mogący się nachwalić, już nie tylko, Pana Przewodniczącego, ale całego ruchu. Nie wierzyłem własnym uszom, gdy usłyszałem, jak pan Jacek wyrażał podziw dla aktywistów Samoobrony (TVN24).
Tych wszystkich co to cierpieli i marzli na barykadach, walcząc o naszą wolność i demokracje.
A więc, nic się nie zmieniło od lat, prostymi trickami łatwo ogłupić wrażliwego i szczerego polskiego inteligenta.
Uważajmy!
* Romowie nie byli jeszcze wtedy odkryci.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)