...nagle, zza załomu rzeki wyłonił się widok zapierający dech w piersiach.
Legendarna, osnuta tajemnicą wioska dzikich, zdawać się mogło, istniejąca tylko w przekazach tubylców, ukazała się w całej swej okazałości:

Lecz na próżno byłoby doszukiwać się na pokładzie entuzjazmu odkrycia. Zamiast niego, w naszych oczach pojawił się niepokój. A w duszach wyczuwało się narastającą trwogę...Powróciły, mrożące krew w żyłach, opowieści o tym miejscu.
Ileż jeszcze niebezpieczeństw przed nami?
Wprawdzie, jak donieśli zwiadowcy, ślady mountainboardu prowadziły prosto do wioski. Ale jak w niej odszukać zaginionego?
Znalezienie zielono żółtoczerwony beretu, poniewierającego się gdzieś w okolicach Opery, nie nastrajało optymistycznie.
Czy jego właściciel jeszcze żyje?
Bo nie ulegało wątpliwości, do kogo należało to nakrycie głowy, opatrzone charakterystycznym logo Giorgio Armaniego.
Jedyna nadzieja w Sabie, specjalnie wyszkolonej przez najlepszych celników. Czy jej nos nie zawiedzie? Czy wyczuje w babilońskim tyglu ten słodkawy zapach, specyficzną woń otulającą dobrego człowieka? Czy nie zagłuszy jej wszechogarniający, kwaśny odorek ciemnogrodu?
Te i inne pytania mąciły naszą radość z dotarcia do celu. Po tylu trudach...
Chcesz znaleźć klucz? Chcesz wiedzieć, o co chodzi?
Wpadaj do nas, do czynnego całą dobę Salonu 24 !



Komentarze
Pokaż komentarze (12)