38
BLOG
Polityka ma swoje prawa, chociaż często są to prawa dżungli. Specyficznym okresem w polityce jest kampania wyborcza. To taki trochę film klasy "D" w którym biorą udział mocno wyblakłe gwiazdy, pseudo-gwiazdeczki na jeden sezon(czyt. jedną kadencję) i cała rozmaitych statystów-naturszyczyków bez umiejętności czy nawet talentu. Co do kwesti reżysera tego filmu zdania są podzielone; częśc uważa że reżysera nie ma, część uparcie twierdzi że reżyserem jest niejaki Borys (agent!), a jeszcze inni że film od początku do końca kręcony jest dla picu, a oni picu nie będą oglądać i zwyczajnie film oleją. W filmie tym jednak najciekawsi nie są aktorzy czy abstrakcyjny problem reżysera. Prym wiedzie scenariusz. Dialogi i kwestie wypowiadane przez bohaterów filmu. Problem polega jednak na tym, że nie można pociagnąć scenarzysty do odpowiedzialności gdyż scenariusz to rodzaj pracy zbiorowej. Tak więc hulaj dusza piekła nie ma! Kamera, akcja! Niestety jeden z głównych bohaterów, nazwijmy go El Kaczorro de Jaroslawo stwierdza, że gdy widzowie polubią innego aktora niż on to będzie powtórka z 13 Grudnia 1981 roku. A teraz na poważnie; gdy urzędujący premier kraju opowiada takie bzdury publicznie, to nie tylko woła to o pomstwę do nieba. To po prostu jawny skandal. Przedstawiciel społeczeństwa wybrany w demokratycznych wyborach w dodatku człowiek który ma realną władzę sprawia wrażenie nie do końca zrównoważonego psychicznie. Bo przecież trzeba mieć coś z głową żeby pomylić Tuska z Jaruzelskim a Olejniczaka z Kiszczakiem.


Komentarze
Pokaż komentarze