5 obserwujących
53 notki
22k odsłony
  248   0

Podpucha

I teraz, gdy wszystkie kraje zaczną żmudnie studiować te ponad 4 600 stron projektu w sprawie przyszłości Europy, dyskutować i się spierać, oni będą szli na małe, kolejne ustępstwa, by w końcu sięgnąć to, co faktycznie sobie postanowili.

A my, biedacy, naiwni i durnie, będziemy się radować, że tyle udało się nam wywalczyć i uratowaliśmy świat od katastrofy.

Taka jest właśnie dzisiaj Unia Europejska.

Jesteśmy bardzo słabi w te gierki. Taki poker oficjalnie długo w PRL i RP był zabroniony. Choć uczy on może nawet więcej niż wychwalane szachy. Tylko komunistyczna prawda, że jest to wstrętna, kapitalistyczna gra na pieniądze, więc należy gonić to, nie pozwoliła nam się nauczyć przewidywania, oceny przeciwnika i właśnie blefowania. Niestety, to jest bardzo potrzebne w tym niesprawiedliwym i zakłamanym świecie

Dlatego, jak ktoś serwuje nam podpuchę, np. dawniej typu – by bronić pokoju, to trzeba Pragę, lub Budapeszt najechać czołgami, albo gdy USA i Wlk. Brytania nakłoniła Ukrainę do oddania głowic nuklearnych, w zamian gwarantując im nienaruszalność granic, to właśnie mieliśmy podpuchę ze złamaniem przyrzeczenia.

Niestety, jakoś nie możemy sobie poradzić z kolejnymi świństwami, jakie nam serwują Bruksela i Berlin, a czasem także Paryż. Działamy wyłącznie reaktywnie. To znaczy, że wyłącznie się bronimy i ciągle odpowiadamy na ataki. Nie potrafimy sami zaatakować i to ich zmusić do obrony.

Tak więc to słynne powolne grillowanie Polski, tylko dlatego, ze obecna, demokratyczna władza nie jest liberalno – lewicowa (dokładniej – neo-bolszewicka), trwa nieustannie. A my mamy poważne kłopoty, by przejść do ofensywy.

Tylko się tłumaczymy, cofamy parę kroków i cienko popiskujemy. My – naród bohaterskich wojowników...

Jak podpucha, to my ich sposobem

Czy mamy szansę coś skutecznie zdziałać? Tak, by wytrącić im te topory z rąk.

Dlaczego nagle cichosza w sprawie elektrowni jądrowych? Czekamy, aż Niemcy pod byle pretekstem też wprowadzą je na czarną listę i również je opodatkują?

Podoba mi się koncepcja kilku małych, modułowych, rozproszonych elektrowni.

Potrzebujemy około 50 GW (gigawatów). Zakładając, że zdołamy ze źródeł energii odnawialnej zapewnić 20% dostawy, to i tak porzteba wytworzyć 40 GW (Amerykanie stosują nazwę Gwe, czy Mwe, by tak oznaczyć moc elektryczną dostarczoną do sieci, czyli uwzględniają sprawność elektrowni).

I gdyby te 40 GW zdobyć z małych, modularnych elektrowni jądrowej, to to się nie spina ekonomicznie.

Jeden SMR ( mały modularny reaktor) wytwarzający nieco ponad 1 GW, kosztuje od 25 do 30 miliardów złotych z cała instalacją. Aby zastąpić nasze elektrownie węglowe, potrzeba by niestety aż 40 takich klocków. Kto wyda bilion złotych na taki projekt? I kto ma takie pieniądze? A ile czasu będzie trwała budowa i uruchomienie?

Niestety, to są pytania nie dla polityków, czy prostych blogerów, tylko najlepszych speców od energetyki.

Tymczasowo, zanim nie nałożą wysokich podatków na gaz LNG, możemy w każdym Bełchatowie, czy Turowie przejść na turbiny gazowe. Tylko to rozwiązanie na parę lat. I też nie takie tanie.

Mamy pewną przewrotną nadzieję, że jak Niemcy uruchomią Nordstream 2, to nie będą się spieszyć, by gaz wysoko opodatkować

No dobrze... Co jeszcze możemy wymyślać?

Mamy węgla bardzo dużo. I mamy już ciągle działające kopalnie. Chyba głupotą byłoby odwrócić się do węgla plecami i o tym bogactwie zapomnieć.

Jeden z członków sejmowej komisji do spraw energetyki, nagle, ze sporym entuzjazmem chlapnął na antenie, że poważnie dyskutują o bezemisyjnej, podziemnej gazyfikacji złoża węglowego. Wymienił przy tym japoński koncern Kawasaki. Zacząłem więc przeszukiwać doniesienia naukowe i technologiczne, by zorientować się w temacie. Faktycznie, nie tylko Japończycy, ale cały świat nad tym pracuje, z Kanadą i USA na czele. Poszukuje się najtańsze i najbardziej efektywne rozwiązanie. I tak doszedłem do najnowszej generacji technologii gazyfikacji węgla, nazywanej IGCC [1].

Znajomy, z wykształcenia geolog, wyśmiał takie pomysły. Bo w Sudetach złoża węgla to istny labirynt, bo tąpnięcia, bo to, czy tamto. Ejże?! Po to drogi Janku jest się inżynierem, aby właśnie z takimi problemami dawać sobie radę. Są ludzie, którzy potrafią rozwiązywać najgorsze problemy.

Gdy w Kuwejcie płonęły podpalone złoża ropy naftowej i nikt nie dawał sobie z tym rady, to sprowadzono jedynego na świecie takiego inżyniera od spraw niemożliwych, znanego jako Red Adair, a on zrobił dziurki z boku, założył ładunki wybuchowe, i BUM! - zgasił ogień.

Tak Proszę Państwa – Pora teraz zawołać fachowca – jak śpiewali niezapomniani

Jonasz Kofta i Stefan Friedman [2]

Bardzo proszę wszystkich o dokładne wysłuchanie tego załączonego historycznego skeczu, bo zawiera on całą filozofię prawdziwej polskości.

https://usea.org/sites/default/files/092011_Next%20generation%20coal%20gasification%20technology_ccc187.pdf

https://pl.wikipedia.org/wiki/Fachowcy


Fachowcy – cykl kilkuminutowych skeczy(link is external) radiowych(link is external), których autorami, a zarazem głównymi bohaterami byli Jonasz Kofta(link is external) i Stefan Friedmann(link is external). Emitowany był na antenie Programu III Polskiego Radia(link is external) w audycjach Ilustrowany Tygodnik Rozrywkowy(link is external) oraz Ilustrowany Magazyn Autorów(link is external).


Czołówka:


(pukanie)

Kto tam?

(obaj chórem) Fachowcy!

(piosenka) Przez cały kraj, / idziemy dwaj, / czy słońce czy śnieżek czy słota! / Niezbędna jest, / czy chce ktoś, czy nie, / w pionie usług fachowa robota. / Czy to sens ma / kląć, że ten świat / z kiepskiego zrobiony surowca? / Bo dobry Bóg / już zrobił, co mógł, / teraz trzeba zawołać fachowca!

Główni bohaterowie:


Majster (Friedmann) – „fachowiec socjalistyczny”, prosty, niewykształcony robotnik o kierowniczych zapędach, z racji funkcji dowodzi ekipą. Uwielbia piwo. Jego styl bycia (stary wyjadacz) jest pozornie przywódczy – tak naprawdę jest tchórzem i krętaczem, tyle że bardzo sympatycznym. Ulubione powiedzenie: Nie teoretyzuj, Docent!

Docent (Kofta) – wykształcony humanista, inteligentny, pracownik Majstra (terminator). Ma tendencję do dywagacji i filozofowania. Podporządkowany szefowi (który wymusza na nim częstowanie go kanapkami – docent zawsze przynosi kanapki z serem i szynką, majster zabiera te z szynką, zostawiając docentowi ser).

Bardzo proszę wszystkich o dokładne wysłuchanie tego historycznego skeczu, bo zawiera on całą filozofię prawdziwej polskości.


https://niepoprawni.pl/blog/jazgdyni/podpucha

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale