8 obserwujących
63 notki
29k odsłon
  171   3

CZY MICHNIK UZNAŁBY CHOPINA ZA RUSOFOBA?

Rusofobia Polaków jest słynna na całym świecie, co potwierdził sam Michnik mówiąc w wywiadzie dla rosyjskiej prasy: „Część naszego społeczeństwa jest chora na rusofobię. To ludzie z ogrodu zoologicznego i szaleńczym kompleksem antyrosyjskim". Ale obecna rusofobia blednie wobec ogromu uprzedzeń antyrosyjskich Chopina.

O stosunku kompozytora do „przyjaciół Moskali” świadczą frazy z jego listów: „Jak długo nas jeszcze będą mordować. Boże! Ty widzisz i pozwalasz na to!”, „Moskal ma być panem świata!!”, „Boże! możeś Ty sam Moskalem?”

Chopin panicznie bał się o siostry, bo w owym czasie wojsko rosyjskie miało opinię „azjatyckich hord” rabujących, gwałcących i mordujących.

Kompozytor bynajmniej nie był wyjątkiem - w społeczeństwie polskim dominowały postawy głębokiej niechęci do Rosjan, a ówczesnych Polaków niejeden z dzisiejszych publicystów mógłby uznać za „chorych z nienawiści”. Nienawiść i pogarda do Moskali miały uzasadnienie, bo jeszcze pamiętano „przywracanie porządku konstytucyjnego” znane jako „rzeź Pragi”, a już doszły „działania normalizacyjne” związane z Powstaniem Listopadowym...

Wydarzenie opisane przez Norwida w słynnym wierszu „Fortepian Chopina” rzeczywiście miało miejsce – Rosjanie wyrzucili z okna pałacu Zamoyskich fortepian, na którym grywał Chopin. Każdy, kto próbował przesunąć pianino wie, że do wyrzucenia fortepianu z okna potrzebna jest wielka motywacja. W dziele zniszczenia jednak nigdy nie brakuje motywacji rosyjskim siłom porządkowym.

Młodość Chopina przebiegała w dramatycznej i ponurej atmosferze podbitego kraju. Czyżby rozpacz, gorycz klęski, bunt i niemożność pogodzenia się z sytuacją były niezbędne, aby mógł zaistnieć geniusz? Może bez tych traumatycznych przeżyć nasz kompozytor byłby tylko twórcą wdzięcznych utworów salonowych. Czyżby Moskale w swoim okrucieństwie przyczynili się do naszego największego wkładu w kulturę świata, jakim niewątpliwie jest genialna muzyka Chopina?

W związku z Konkursem Chopinowskim często pojawiały się sformułowania pozornie prawdziwe, jednak redukujące zarówno Chopina, jak i konkurs: „Chopin to nasz największy kompozytor” (prezydent Duda też użył takich słów w 2015 roku). Można mówić, że np. Sibelius był największym fińskim kompozytorem, czy Smetana czeskim, ale Chopin to zjawisko o zupełnie innej skali. Jeśli ranking kompozytorów miałby jakikolwiek sens, to pierwszym byłby Bach ex equo z Chopinem. Później długo nic, a potem reszta genialnych kompozytorów. Muzyka Chopina to tylko ok. 15 godzin, czyli niemal „nic” w literaturze muzycznej. Niemniej muzyka ta się nie zestarzała i przemawia do nas dziś równie silnie, jak 200 lat temu. W czasach, gdy powstawała, jej język był bardzo awangardowy i nie zawsze akceptowany. Znana jest opinia Juliusza Słowackiego, który w liście do matki w pełnych pasji słowach ostrzegał ją przed „enerwującą muzyką” Chopina. Zdaniem poety muzyka Chopina ustępuje „szlachetnym frazom Ogińskiego”.

Inne stwierdzenie skażone fałszywą skromnością - „Konkurs Chopinowski to jedna z najważniejszych imprez tego typu na świecie”. Powinno być - „to NAJWAŻNIEJSZY konkurs pianistyczny na świecie”.

Twórcą i pomysłodawcą konkursów chopinowskich był świetny pianista i długoletni pedagog warszawskiej uczelni muzycznej prof. Jerzy Żurawlew (nie ulegam fałszywej skromności, więc powiem, że profesor oceniał mój recital dyplomowy, a nawet wyszedł z sali aby mi pogratulować!). Ale prof. Żurawlew nie opatentował swojego pomysłu, więc konkursów muzycznych mamy obecnie na świecie wiele, które znacznie się różnią swą rangą, popularnością, wysokością nagród i siłą promocji.

Konkurs Konkursów

Konkurs Chopinowski to nie tylko najstarszy (1927 r.), ale i największy konkurs muzyczny świata. Z pewnością nie wysokość nagród stanowi o motywacji setek pianistów, którzy ubiegają się o możliwość uczestnictwa. Dlatego system kwalifikacji jest b. skomplikowany – po wstępnej selekcji na podstawie nagrań wideo następują eliminacje czyli „konkurs na udział w konkursie”. Tak więc, by uczestniczyć w ogromnym, czteroetapowym konkursie, pianiści musieli przejść przez sito dwukrotnych eliminacji i dwa razy przyjeżdżać do Polski – często z krańca świata. Trudy się opłacają, bo liczni pianiści „z najwyższej półki” uzyskali swój start do światowej kariery właśnie w Polsce. Przez konkurs przewinęła się także rzesza liczących się w branży pedagogów, a już sam udział w konkursie jest nobilitacją pianisty.

Ostatni konkurs miał niewiarygodnie wysoki poziom, na który niewątpliwie miała wpływ pandemia (lockdown sprzyja ćwiczeniu) i wynikające z niej odroczenie konkursu o rok. Dało to uczestnikom dodatkowy czas na przygotowania. Było co najmniej 20 uczestników, którzy mogli wygrać (niektórzy odpadli we wcześniejszych etapach), ale szczęście miał tylko jeden.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale