Idzie człowiek do urzędu załatwić sprawę i zaraz na wejściu drukuje numerek. Pani w okienku wie, że numerek wydrukowano i na panelu wzywa klienta. Świadczy to o istnieniu sieci komputerowej prawda?
To teraz pytanie:
Dlaczego meldując się w mieszkaniu odpis aktu ślubu muszę zanieść ja, osobno żona, potem meldowałem nowonarodzone dzieciątko i nie zgadniecie co trzeba przynieść...tak właśnie ww. akt.
To po co te komputery? Nie było by paskudztwa, to by Pani/Pan z urzędu teczkę przynosili i mieli do wglądu ten tak ważny akt.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)