2 obserwujących
27 notek
8236 odsłon
193 odsłony

Sabio ignorante – współczesny pastuszek

Wykop Skomentuj4

Dzisiejszy wykształciuch-specjalista (niechby nawet i naukowiec z wysokim tytułem) jest naturalnym Przedstawicielem Człowieka Masowego: otrzymuje on z tego tytułu przyzwolenie na publiczne mądrowanie się w dowolnej kwestii.

Upoważnia go do tego pycha, w jaką wyposażyła go uczoność w jego wąskiej specjalności; z tą samą zatem pychą próbuje niejednokrotnie wypowiadać się w kwestiach, o których miewa mgliste pojęcie i – co gorsza – jest pobożnie słuchany dla atencji, jaka mu przysługuje z racji swego jednakowoż konkretnego przecie, a nie ogólnego oświecenia.

Jest to Przedstawiciel idealny: kompetencje, których nie ma, zrównują go w pewnym sensie z intuicjami swoich adoratorów (bądź antagonistów – wzbudzenia te mogą wszakże dowolnie się odwracać i to nawet wielokrotnie!), gdyż skala możliwości poznawczych, jakimi rozporządza współczesny przeciętny człowiek jest ogromna; nie wie on jednak, co z nimi począć.

Tu dochodzimy do tego clou, które – począwszy od Spenglera, a skończywszy na Heideggerze i Derridzie – staje się piętnem współczesności: człowiek nasz, a jakże: obywatel!, nie projektuje żadnych dalekosiężnych celów, zadań, planów, a świata mu przedstawianego (obrazu świata przecież, nie realnie istniejącego) nie wytłumaczą mu ci uczeni idioci, wąscy specjaliści o najlepszych nawet chęciach (tych zresztą zastępują skutecznie medialni i polityczni macherzy); inna sprawa, że mieszkańcy masowej wyobraźni nie mają wcale takich potrzeb: liberalny ideał równości, podbudowany oświatowym i materialnym awansem szerokich rzesz – zmiótł istotną, czy wręcz konstytutywną cechę wszelkiego rozwoju społecznego: istnienie elitarnej mniejszości owe plany i cele formującej; dodać trzeba koniecznie: ewolucyjnie, a nie ad hoc wykreowanej mniejszości.

Demokratyczne masy per se nie wyzwolą ani nie zaakceptują żadnej instancji ni wartości, które mieszczą się poza ich chwilowymi potrzebami – są więc w tym sensie niesterowalne, choć przecież zadziwiająco łatwo sterowalne przez tymczasowych, nie opatrzonych jeszcze (i nie obnażonych po jakimś czasie) demiurgów; cóż, skoro faktyczni kreatorzy mas podsuwają im coraz to efektywniejsze megafony…

W świetle powyższych rozważań trudno o optymizm; tym bardziej jednak nie sposób zbyć natrętną myśl, że przestroga Johna Donna nie tyczy już tylko Ciebie, Czytelniku: tyczy nas wszystkich.


Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo