Rozmowa z Pawlem Plusninem z 11.o4 www.lifenews.ru/news/20288:
Jak wygladala wasza rozmowa z zaloga?
- Sugerowano im ladowanie na zastepczym lotnisku. Nie zgadzali sie na to.
Pan im to zaproponowal?
- Tak.
Z jakiego powodu?
- Zobaczylem, ze pogoda zaczela sie pogarszac.
Jaka dostal Pan odpowiedz?
- Odpowiedz brzmiala: Paliwa wystarczy, zrobi podejscie i skieruje sie na inne lotnisko, jesli sie nie uda.
Podobno byly tez propozycje ladowania w innych miastach?
- Tak, to tez proponowalem
Dlaczego odmówil?
- Jego trzebaby o to zapytac.
Dlaczego oni podjeli taka decyzje? Klócili sie, czy moze byli tak uparci, ze Pan nie zdolal ich przekonac.
- Taka byla decyzja dowódcy zalogi.
Co nastapilo dalej? On powiedzial, ze zrobi jeszcze jedno kolo i poleci na zapasowe lotnisko?
- Nie, on powiedzial, ze jesli nie wyladuje, to poleci na zapasowe lotnisko.
I co pan zrobil?
- Tak jak juz mówilem. Nie moge wiecej powiedziec.
No ale co bylo dalej? Straciliscie lacznosc?
- Nie, dlaczego? Lacznosc byla jeszcze dlugo.
Co oni mówili?
- Jakie komendy dawałem. Na poczatku informowali, potem przestali dawać w ogóle informacje.
Oni przestali sluchac Pana komend?
- Oni powinni byli potwierdzac, a nie robili tego.
Jakie potwierdzenia?
- Dane o wysokosci przy podchodzeniu do ladowania.
Nie informowali pana nawet o swojej wysokosci?
- Nie.
Czy to sie wiazalo z niebezpieczenstwem?
- Z ekipa prowadzi sie wymiane radiowa, w czasie tej wymiany oni powinni dawać potwierdzenia.
Ale dlaczego oni nie potwierdzali?
- A skad ja mam wiedziec? Dlatego, ze slabo znali rosyjski.
Na pokladzie nie bylo nikogo, kto znal rosyjski?
- Byli, ale dla nich cyfry to czarna magia.
To znaczy, ze nie mial Pan zadnej informacji o ich wysokosci?
- Zadnej.
Czyli, jesli dobrze rozumiem, on jeszcze raz podszedl do ladowania, nie usiadl, polecial na zastepcze ladowisko? Czy inaczej?
- Nie nie, inaczej. Zrobil jedno okrążenie i tyle. Potem zaczal podchodzić do ladowania.
Zrobil to ladowanie, którego Pan mu zabronil?
- Nie moglem mu zabronic. Ja mu rekomendowalem, zeby tego nie robil.
Tylko kilka uwag:
1. Jak się okazało, Plusnin kłamał mówiąc, że załoga nie znała rosyjskiego.
2. Gdyby załoga rzeczywiście nie potwierdzała z wieżą wysokości podczas podchodzenia do lądowania, to oznaczałoby to jaskrawe złamanie standardowej procedury ladowania, która polega w uproszczeniu na tym, że wieża i piloci prowadzą stały dialog, w którym na podstawie przyrządów z ziemi i z pokładu co kilka sekund potwierdzają dwie kluczowe dane: wysokośc nad ziemią i odległość od pasa. Dlaczego polscy piloci mieliby w niesłychany wręcz sposób pogwałcić podstawową procedurę, od której zależy bezpieczenstwo lotu? W dodatku w podobno ekstremalnych warunkach, gdy podejmuje się nie tylko standardowe, ale nadzwyczajne środki ostrożności?
3. Nieprawdą jest, że kontrola lotów nie może zabronić lądowania. Zamknięcie lotniska z powodu mgły jest normalną, często stosowaną procedurą.
Po tygodniu, kiedy wiemy, że przyczyną katastrofy był ogromny błąd w pomiarze wysokości (samolot był ok. 100 m za nisko) wywiad Plusnina brzmi ewidentnie fałszywie, jak tłumaczenie winnego. On JUŻ WTEDY WIEDZIAŁ, co się stało i próbował to przykryć kłamstwami:
"To znaczy, ze nie mial Pan zadnej informacji o ich wysokosci?
- Zadnej."



Komentarze
Pokaż komentarze (58)