Niejasności otaczające tragedię sprzed dwóch tygodni narastają. Coś, co wydawało się jeszcze kilka dni temu dziwną, niesprawdzoną informacją, czyli wczesniejsza godzina zderzenia, zaczyna wyglądać coraz dziwniej.
Już wtedy zwracało uwagę niepokojące sformułowanie użyte przez kontrolera lotów, który stwierdził, że od pewnego momentu załoga przestała odpowiadać - http://ku4rp.salon24.pl/171872,przyczyna-10-04-pelny-tekst-wywiadu-z-kontrolerem-lotow.
Teraz załoga polskiego Jaka, którym pół godziny wczesniej przylecieli do Smoleńska dziennikarze, także mówi, że łączność z samolotem prezydenckim urwała się 10 minut przed katastrofą.
0 8.39 nastąpiło zerwanie linii energetycznej koło lotniska.
Jak to rozumieć? Czy samolot upadł rzeczywiście kilkanascie minut przed 8.56?
Wydaje mi się, że w obliczu całkowitej bierności rządu Tuska, który najwyraźniej godzi się z tym, że to Moskwa decyduje o prowadzeniu i wynikach śledztwa, trzeba protestować i domagać się pełnej jawności. W przeciwnym razie, na prawdę o Katyniu 2 będziemy być może też czekać dziesiątki lat.
http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100423/KATASTROFA_SAMOLOTU_PREZYDENCK/516459908



Komentarze
Pokaż komentarze (8)