Przyzwyczailismy sie już do codziennych wrzutek merdialnych. A to piąty głos w kabinie, a to emerytowany wojskowy siedzac na działce widzi ciała pilotów w rozbitej kabinie itd. itp. Większośc z nich miała stworzyć zasłonę dymną - po prostu zwiększyć zamieszanie wokół katastrofy, spowodowac szum informacyjny, w którym zginą sensowne newsy i w efekcie zniechęcić do zajmowania się wyjaśnianiem przyczyn tragedii. Duża część miala też skierować uwagę na pożądane przez wrzucających hipotezy - typu "Ląduj, dziadu!"
Być może dzisiejsza wiadomośc miała mieć podobny wydzwięk.
Prawie do końca nie wiedzieli, że lecą zbyt nisko - Wiadomości - WP.PL
Ale w takim razie autorzy nie trafili. Wystarczy przecież na spokojnie, posługując się elementarną logiką, zanalizować podany opis ostatnich kilkudziesięciu sekund ścieżki dźwiękowej z czarnej skrzynki i gołym okiem widać, że piloci zostali wprowadzeni w błąd!
Nie znamy szczegółów, więc nie wiemy, czy mieli złe wskazania wysokościomierzy, czy też byli błędnie naprowadzani z ziemi. Natomiast fakt, że niemal do ostatnich chwil nic ich nie niepokoiło, nawet kiedy byli już zaledwie kilkadziesiąt metrów nad ziemią, w gęstej mgle, kiedy minęli point of no return, kiedy ostrzegał TAWS - oni spokojnie rozmawiali, przygotowując się do lądowania. Musieli zatem być pewni, że są na innej wysokości i/lub w innej odległości od lotniska.
Ponieważ źródłem tego przecieku jest ktoś z rosyjskiej prokuratury, wygląda na to, że ta kolejna wrzutka stanowi dla śledztwa, prawdopodobnie wbrew intencjom, point of no return. Już nikt odtąd nie będzie mógł twierdzić, że to był błąd pilotów.



Komentarze
Pokaż komentarze (37)