Nie samym njusem żyje człowiek
"Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda." Charles-Maurice de Talleyrand
49 obserwujących
272 notki
521k odsłon
7557 odsłon

Niczego się nie nauczyli, nic nie zrozumieli (Brexit)

Wykop Skomentuj204

Czy ludzie bardziej wolą zachować swój styl życia aniżeli być przedmiotem eksperymentalnej inżynierii społecznej? Czy sprawy osób nienormatywnych seksualnie stanowiących mniejszość we wszystkich społeczeństwach mają wyznaczać główne nurty i trendy debaty publicznej? Kogo, ale tak szczerze, realnie obchodzą cierpienia prześladowanych brakiem afirmacji seksualnych Werterów, cierpienia o jakich Werterzy chcą, niczym heroldowie w dawniejszych czasach, rozgłaszać o wszem i wobec? Rozgłaszać nawet, gdy nikt już nie chce słuchać. Czy problemy mniejszości są bardziej ważne od problemów większości? ("Tylko inteligent może w coś takiego uwierzyć – żaden zwykły człowiek nie mógłby być takim durniem"* :)). Czy tubylcy powinni się przejmować bardziej obcymi niż samymi sobą? Czy mają otworzyć swoje terytorium i ponosić koszty i to nie tylko finansowe, niechcianej imigracji tylko dlatego, że tak nakazuje abstrakcyjna europejska solidarność? Ostatecznie imigranci będą żyć w otoczeniu przeciętnych tubylców a nie pomiędzy tymi, którzy są wprawdzie szlachetni w słowach ociekających lukrem, ale - ze skromności chyba - powstrzymują się od czynów zaś ich drzwi pozostają zamknięte. Dlaczego pieniędzmi podatników lepiej miałaby zarządzać grupa europejskich biurokratów aniżeli własny rząd? Dlaczego dążenie do homogeniczności kulturowej miałoby być lepsze aniżeli zachowanie własnej kultury? Dlaczego własną kulturę lepiej byłoby uznać za folklor i raczej przedmiot wstydu aniżeli dumy? Z jakiego powodu gospodarka złapana w sieć nadmiernych regulacji prawnych i administracyjnych miałaby być bardziej efektywna konkurencyjnie aniżeli gospodarka regulowana w takim stopniu w jakim granice wyznacza zdrowy rozsądek i wiara we moralność własnych obywateli? Dlaczego, odwołując się do polskiego przykładu więcej ma być warta wyabstrahowana z jakiegokolwiek kontekstu rzeczywistości praworządność od sprawnego systemu wymiaru sprawiedliwości? Wymiaru którego system immunologiczny traktuje jako ciało obce osoby absolutnie niegodne do powierzenia im władzy sądzenia? Człowiek nieuczciwy nie może być chroniony bardziej niż uczciwy. Dlaczego instytucje takie jak choćby TSUE, które metoda faktów dokonanych tworzą z powietrza nowe prawo i nowe kompetencje, które nigdy nie zostały przyznane miałby być lepsze od własnego krajowego sądu? Tu drobna dygresja: bardzo wielu powtarza i to ogromnym przekonaniem, że istnieje zasada pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem krajowym. Ale gdy poprosić kogokolwiek o wskazanie w jakim traktacie ta zasada została zapisana to nikt nie umie wskazać stosownego przepisu. Nie umie, gdyż takiego przepisu nie ma. Nie ma, gdyż żadne z państw członkowskich na to się nie zgodziło. Tak jednak w przyszłości twierdził ETS a teraz twierdzi TSUE, ale to jest tylko orzecznictwo a nie ogólnie obowiązująca norma prawna. Dlaczego należałoby szanować taką uzurpację i brać ją za praworządność? Tego rodzaju zamordyzm prawny jest jedną pierwszych rzeczy, jaką chce zablokować rząd w Wielkiej Brytanii poprzez przyznanie nie tylko tylko Sądowi Najwyższemu, lecz także sądom niższej instancji prawo do uchylania orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE. Dlaczego wreszcie ci, którzy nigdy nie zgodzili się federację i konsekwencje z niej wynikające mają stać się nagle krajem związkowym?

Nie wiem czy takie lub podobne pytania towarzyszyły przed Brexitem obywatelom Wielkiej Brytanii. Stąd też nie udzielając na nie odpowiedzi pozwalam sobie przytoczyć w całości publikację internetową Dariusza Matuszaka z dnia 19.12.2019r. pt. "Niczego się nie nauczyli, nic nie zrozumieli" (link do źródłowego artykułu).

___________________________________

Znowu to zrobili. Znowu wsadzili drut w kontakt i są zdziwieni, że ich pokopało. Politycy, eksperci, członkowie think tanków z minami smutnych mopsów zaludnili studia telewizyjne i próbują wyjaśniać dlaczego po raz tysięczny nie mieli racji i dlaczego Partia Konserwatywna odniosła tak wielkie zwycięstwo w brytyjskich wyborach. Można do znudzenia powtarzać opinię Talleyranda o Bourbonach, którzy po klęsce Napoleona ponownie zasiedli na tronie Francji: niczego się nie nauczyli, nic nie zrozumieli. Podobnie owi eksperci próbujący objaśniać świat i wieść ciemny lud ku postępowi.

Jeszcze na kilka dni przed wyborami wmawiano, że niewielka sondażowa przewaga Konserwatystów nad Lejburzystami maleje. Tydzień temu znawcy zastygli w stuporze: Partia Pracy uzyskała najgorszy wynik od 84 lat, a Torysi mają w Parlamencie przewagę taką jak za czasów Margaret Thatcher. Partia Pracy straciła mandaty nawet w okręgach, w których zawsze wygrywała – na północy Anglii, czy w Walii, tam gdzie kiedyś biło przemysłowe serce Zjednoczonego Królestwa. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że najważniejszym tematem wyborów był Brexit. To z powodu paraliżu w Izbie Gmin, gdy deputowani ani nie byli w stanie przyjąć kontraktu rozwodowego wynegocjowanego z Unią przez rząd Johnsona, ani nie chcieli zgodzić się na Brexit bez umowy, rozpisano przedterminowe wybory. Teraz Boris Johnson ma taką przewagę, że wyjście z Unii 31 stycznia jest praktycznie przesądzone.

Wykop Skomentuj204
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka