Nie samym njusem żyje człowiek
"Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda." Charles-Maurice de Talleyrand
64 obserwujących
304 notki
603k odsłony
1964 odsłony

Fetysz do batożenia ciemnego ludu polskiego

Wykop Skomentuj76

Przedmiot czci. Kultu. Niemalże religijnego. Przedmiot do biczowania polskiego chama. Przedmiot do stawiania w kącie polskiego ciemnego luda. Przedmiot do nieustannego robienia samogwałtu elit III RP. Źródło niekończonych się orgazmów przewagi i imponowania pospólstwu. Fetysz i jego magiczna moc. Fetysz grupowy. Fetysz poprawiający nastrój. Patrz parobasie na nas głosują tylko mądrzy, bo wykształceni. Patrz, wstydź się i ucz. Może jeszcze będziesz jako i my jesteśmy.

Fetysz wyższego wykształcenia. Duma III RP. Jeszcze nigdy przecież nie mieliśmy tak wiele tak cennego dobra jak młody, wykształcony człowiek. Wszystkiego zabraknie a magistrów i licencjatów nie zabraknie.

Mógłby ktoś zrozumieć, że kwestionuję wartość nauki. Nie kwestionuję. Ale i Syrena to samochód i Porsche to samochód. Rożnica jednak jest. 

W roku akademickim 2018/19 studiowało 1 230,3 tys. z czego ponad 33% to osoby na studiach innych niż dzienne a 64% to osoby, które wybierają studia pierwszego stopnia (na ogół licencjackie). A zatem gro naszych wykształconych rodaków to po prostu licencjaci czyli prawie posiadający wyższe wykształcenie, choć w statystykach to przecież nie robi różnicy, ale ta ilość nigdy nie przejdzie w jakość. Licencjaci, według kodów Międzynarodowej Standardowej Klasyfikacji Edukacji, wybierają grupy kierunków kształcenia, które mają jak najmniej wspólnego z naukami ścisłymi w których buduje się świat w założeniu, że 2 + 2 = 4. To stanowi ponad 80% wszystkich licencjatów. 58% z nich wybiera nauki humanistyczne, społeczne, biurokratyczne. Co za wspaniała masa do lepienia bałwanów w rękach III RP. Prawie wykształceni a jednak wymagają, aby ich docenić i III RP zawsze ich symboliczne wynosiła ponad chama i parobka wiejskiego. 

Według mnie wartość wykształcenia jest równa poziomowi szkół wyższych a wartość szkół wyższych weryfikują rankingi tychże szkół. Stad przygotowałem kilka wykresów, które mówią, moim zdaniem, więcej o tym poziomie niż gruba, opasła i porastająca kurzem analiza. 

A zatem zachęcam do przeglądania.

Wykres nr. 1: 100 najlepszych uniwersytetów w Europie w podziale na poszczególne kraje wg. ich udziału %

image

Dla tych, którzy próbują znaleźć tu udział polskich uniwersytetów od razu napiszę - nie ma tu żadnego uniwersytetu z Polski.

Wykres nr. 2: Udział % uniwersytetów z poszczególnych krajów Europy, które znalazły się na Liście Szanghajskiej (Academic Ranking of World Universities 2019, analiza pierwszej 500-tki)

image

Polska w pierwszej pięćsetce uniwersytetów świata, gdy ograniczyć je tylko do krajów europejskich, ma udział 0,5%.

Wykres nr. 3: Prezentowane dane pokazują udział europejskich uniwersytetów, które znalazły się w pierwszej pięćsetce Listy Szanghajskiej z 2019 roku w stosunku do wszystkich uniwersytetów (szkół wyższych) w danym kraju. 

image

Jak widać tylko 0,6% polskich szkół wyższych znajduje się na Liście Szanghajskiej.

Tak zaś wygląda tabela Listy Szanghajskiej w 2019 roku ograniczona do uniwersytetów europejskich w podziale na poszczególne "topy".

image

Tyle, moim zdaniem, warte jest imponowanie prawie największą siłą moralna III RP. Wykształceniem. Pisze prawie, bo na pierwszym, honorowym i niepodważalnym, miejscu jest AUTORYTET MORALNY. A autorytet to jest już waga super ciężka pod którą zgina kark tak wykształcony osobnik.

Nie chcę pod tym, co napisałem, być uznanym za współczesnego Jeana-Jacques'a Rousseau, który hołdował koncepcji szlachetnego dzikusa. To jednak byłoby obraźliwe. Dla mnie. Wykształcenie jest ważne, ale bez fetyszyzmu dla dyplomów i bez traktowania go jako bicz boży na wiejskich i małomiasteczkowych Hunów. Zwłaszcza, gdy wykształcenie ma źródło w tak słabych uniwersytetach. Ich słabość z natury rzeczy nie pozwala na wytworzenie elity pewnej swej wartości a nie szukającej potwierdzenia swej wartości poprzez posłuch autorytetom. 

Nie wiem czy już o tym pisałem, być może nie, ale niezależnie od sympatii politycznych, czułbym, że przyszłość Polski jest niezagrożona, gdyby elity były propolskie nawet, gdyby były liberalne czy socjalistyczne. To jest istotna różnica jakościowa: w Francji czy Niemczech neomarksistowska nowomowa nowomową, ale najpierw Niemcy czy Francja a potem reszta. W elicie III RP bez zmian - zawsze na służbie. U obcych. 

Wykop Skomentuj76
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo