Nie samym njusem żyje człowiek
"Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda." Charles-Maurice de Talleyrand
78 obserwujących
326 notek
658k odsłon
  4023   16

Myśmy wszystko zapomnieli...

Szmergle nasze powszednie

U populacji żyjącej nad Wisłą natknąć się można na pewne dominujące typy szmergli a mianowicie podróżując tutaj i rozmawiając z Polakami zetkniesz się wcześniej lub później, ale raczej wcześniej ze względu na powszechność występowania z:

• szmerglem pro-ukraińskim

• szmerglem antyrosyjskim

• szmerglem pro-amerykańskim

• szmerglem pro-unijnym.

Gdyby to były szmergle, które nie przekraczają drzwi świata polityki – wszystkie byłby w miarę znośne: ostatecznie każdy z narodów ma pewien swój unikatowy kod kulturowy, swoje sympatie i antypatie. W polityce natomiast tworzą one siatkę napięć i wpływają na strategię polityki zagranicznej przez ugrupowania sprawujące władzę. Wokół tych bowiem szmergli obraca się poszukiwanie i kształtowanie polskiego interesu politycznego.

Mieć szmergla pro-unijnego – mieć przekonanie, że wszystko co UE robi w stosunku do Polski jest dobre i nieomylne. Taki współczesny świecki Gwiazdor i święta, które nie mają końca.

Mieć szmergla pro-amerykańskiego – mieć przekonanie, że Stany Zjednoczone są wcielonym dobrem stojącym na straży wolności i pokoju na świecie i w Polsce. Mówimy NATO a myślimy USA. USA, które nas obroni jakby co.

Mieć szmergla pro-ukraińskiego – mieć przekonanie o kluczowym znaczeniu Ukrainy dla polskiej wolności i bezpieczeństwa. Ten rodzaj szmergla jest tym, który, przynajmniej do tej pory tj. do czasu inwazji Rosji, opanowywał skutecznie przede wszystkim elity polityczne.

Mieć szmergla antyrosyjskiego – mieć przekonanie, że Rosja jest wcielonym złem. I tyle chyba wystarczy.

Te pozytywne szmergle są swoistym rodzajem mitologii pobożnych życzeń i wyobrażeń. Ten negatywny jest strzelbą powieszoną na ścianie w pierwszym akcie – musi w końcu wypalić. Naturalnie każdy z tych szmergli ma swoje lepsze lub gorsze uzasadnienie historyczne, ale, m. zdaniem, warto zachować jest i trochę chłodnego spojrzenia i trochę kalkulacji, co jest dla nas w końcowym rezultacie opłacalne.

A u nas w Polsce - czysty kintop!


Myśmy wszystko zapomnieli, mego dziadka piłą rznęli…

Przykłady?

Może zacznę od szmergla pro-unijnego, który w praktyce oznacza szmergla pro-niemieckiego a objawia się on w taki sposób: gdy pojawi się temat reparacji od Niemiec to padną słowa, że to już było dawno a poza tym one są już zapłacone, rozliczone, choć na koncie tego wpływu nie dało się zauważyć. Podobna reakcja zostanie wywołana przy okazji dyskusji na temat niemieckiego 3-odcinkowego serialu „Nasze matki, nasi ojcowie” – zawsze znajdzie się ktoś, kto powie za niemieckim sądem, że przecież serial nie kwestionuje tego, że za zbrodnie podczas II wojny światowej odpowiadają naziści a Polacy byli ich ofiarami, ale przecież i bohaterowi są fikcyjni i istnieje prawo do swobodnej wypowiedzi artystycznej. A w ogóle to było dawno. Ale, że kierunek tej swobodnej wypowiedzi zawsze zmierza, wskutek pomyłek i przejęzyczeń, do tego, aby szczerze i sprawiedliwie podzielić się odpowiedzialnością za wojenne losy Żydów z Polakami ma charakter czystego i zupełnego przypadku. Ot, tak po prostu wychodzi.

Chcąc zilustrować posiadanie szmergla pro-ukraińskiego pozwolę sobie zacytować pismo przewodniczącego Komitetu Nauk Historycznych Polskiej Akademii Nauk prof. dr. hab. Tomasza Schramm adresowane do organizatorów i patronów konkursu szkolnego pt. „Wołyń – pamięć pokoleń” – „W świetle agresji rosyjskiej na Ukrainę wnioskuję w imieniu Komitetu Nauk Historycznych Polskiej Akademii Nauk, by organizatorzy przerwali konkurs, korzystając z p. 12 regulaminu. Priorytetem polskich uczniów, nauczycieli, rodziców i całego społeczeństwa stało się obecnie udzielenie moralnego i materialnego wsparcia Ukraińcom walczącym z najeźdźcą, a także uchodźcom, szukającym schronienia w naszym kraju. Są wśród nich uczniowie, dołączający – często po traumatycznych przeżyciach – do zespołów klasowych w polskich szkołach. Wracanie w tym momencie do pamięci o krzywdach z przeszłości nie ułatwi ani ukraińskim, ani polskim uczniom zmierzenia się z nowymi wyzwaniami”. Cóż za czasów przyjaźni polsko – radzieckiej tematem tabu była zbrodnia katyńska. W nowych okolicznościach warto jest już nie wspominać o rzezi wołyńskiej, bo to mogłoby zaszkodzić relacjom polsko – ukraińskim. Ciszej nad tą trumną… nie jest dobrze wspominać o sznurze w domu zamordowanego.

Wiem, że bardzo wielu Polaków liczy na to, że po wojnie chłodne (wreszcie właściwe określenie sytuacji 30 lat polityki Ukrainy wobec Polski przez W. Zełeńskiego) stosunki pomiędzy Ukrainą a Polską zmienią się o 180 stopni. Przyjmuję to, nie można nigdy tracić nadziei, ale bardziej realnym scenariuszem dla mnie jest to, że nowi bohaterowie Ukrainy zasilą panteon dotychczasowych herosów ukraińskich i ani R. Szuchewycz ani S. Bandera z pomników nie będą strącani. Każde państwo ma własną doktrynę polityczną zaś pozostając w poetyce notki: po prostu oni też mają swojego antypolskiego szmergla – vide otwarcie kompleksu memorialnego na Przełęczy Tucholskiej, gdzie Polacy zostali oskarżeni o popełnienie zbrodni wojennej na Ukraińcach w 1939 roku na rozkaz marszałka Rydza – Śmigłego. Mówiąc za Żydem z „Wesela” St. Wyspiańskiego – „No, tylko że my jesteśmy tacy przyjaciele, co się nie lubią”. W każdym razie dziedzictwo historyczne Ukrainy w skład którego wchodzi także i UPA to nie jest jakiś odświętny strój, który zdejmuje się po mszy w niedzielę. I tu Ukrainę rozumiem – trzeba na czymś budować swoją tożsamość kulturową – tyle, że fundament niechęci to nie jest dobry pomysł na trwałą budowę. Ale to to jest już ich wybór.

Lubię to! Skomentuj139 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka