Nie samym njusem żyje człowiek
"Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda." Charles-Maurice de Talleyrand
42 obserwujących
261 notek
489k odsłon
334 odsłony

Ludziom z kompleksem niższości wystarczą tanie pochlebstwa

Wykop Skomentuj2

Tekstów, które są przenikliwe, inteligentne, ciekawe, które dążą do odkrycia przyczyn dla których jest tak jak jest, nie jest w mojej ocenie, zbyt wiele. Warto, w moim przekonaniu, czasem do nich wrócić uciekając od codziennej paplaniny politycznej. Poniższa publikacja zawiera tezy z jakimi się zgadzam i nie zgadzam do końca, ale elegancko i przystępnie wyjaśnia dlaczego to samo oceniane jest inaczej. Posłużę się przykładem: nawet gdyby w Holandii wyroki były wydawane przez polityków to i tak byłoby to uznawane przez niektórych za optymalny stan praworządności natomiast gdyby w  Polsce nawet sami aniołowie niebiescy zasiadali w sądach to i tak nie byłoby to właściwe aż do czasu, gdy Inni, Mądrzejsi Ludzie Zachodu nie powiedzieliby, że to jest praworządne. 

Ukąszenie kolonizacji a tym przecież w swej istocie był okres po rozbiorach Polski, późniejsze ukąszenie komunizmu i całe dziedzictwo postkomunistyczne wpuściło truciznę do polskich umysłów i ta trucizna nadal w nich krąży. Ta trucizna nazywa się kompleksem niższości - ci u których stężenie trucizny jest szczególnie wysokie najczęściej wybierają opcję odwrócenia się plecami od swojej tożsamości i za cenę uznania ich przez Mądrzejszych Ludzi Zachodu za równych sobie lub przynajmniej trochę lepszych niż otaczający ich tubylczy Ciemnogród są gotowi, choćby i za darmo,  do zdrady interesów narodowych. Jest w myśleniu takich osób jakiś rys schizofrenii, rozdwojenia: to samo, co podziwiają u innych u swoich budzi odrazę. Myślą, że są nowocześni, ale bardziej przypominają Anielę Dulską: bardziej martwią się o to, co powiedzą Mądrzejsi Ludzie Zachodu aniżeli to, co dla nich samych, niezależność, swoboda decydowania, byłoby lepsze. Dla Polski bowiem, w mojej ocenie, lepsze jest, co do zasady, stanowić prawo właściwe dla rozwiązania polskich problemów aniżeli prawo, które będzie się podobać innym. Nadto - to, co jest cechą umysłu niedojrzałego a więc podporządkowywanie się innym, obawa przed negatywną oceną, stałe oczekiwanie na pochlebstwo traktowane jest przez osoby o jakich piszę jako dojrzałość, jako dowód wyrwania się ze stanu niedojrzałości utożsamianej z polskością. Koniec końców taki pan / pani "ni to pies ni to wydra" za tanie pochlebstwa Mądrzejszych Ludzi Zachodu jest w stanie bardziej poprzeć np. stanowisko Niemiec, które korzystne jest właśnie dla Niemiec niż stanowisko Polski, które byłoby korzystne dla Polski - vide np. sprawa reparacji. Polskim dramatem jest nie tylko to, że taką postawę zajmują społeczne niziny podawane od 1989 roku propagandzie wybijającej Polakom z głowy polskość, ale że taką postawą bezwstydnie epatują ci do których obowiązków, z urzędu niejako, w przeszłości należało dbanie o Polskę (vide stanowisko A. Kwaśniewskiego w sprawie reparacji). 

Jeszcze jedno: dopóki nie uświadomimy sobie, że skutkiem kolonizacji (a tym, przypominam, były zabory i okres komunizmu) jest wykształcenie instynktu poddaństwa, służalczości wobec obcych dopóty osobnicy np. pokroju Timmermansa będą wygłaszać takie a nie inne poglądy, które będą traktowane w Polsce niczym wyrocznia, choć są zwyczajnie obraźliwe i za nic mają fakty, ale wśród części tubylców miast spotkać się z oburzeniem i odrazą znajdować będą oklaski i aplauz. Pozyskanie takiej świadomości jest ważne: nie sposób bowiem zacząć się leczyć nie wiedząc, że jest się chorym. Objawem tej choroby jest choćby bezzasadne przekonanie, że Mądrzy Ludzie Zachodu chcą dla nas lepszego bytu aniżeli my moglibyśmy chcieć dla siebie. 

Po tym przydługim wstępie, proszę wybaczyć, ale nie mogłem się powstrzymać od kilu zdań refleksji osobistej, tekst Ewy Thompson z 2007 roku. 

W kolejce po aprobatę

Polska cierpi na typowe dolegliwości postkolonializmu. Króluje w niej samobójczy pesymizm, skarżypyctwo i niedostatek kapitału. Podczas gdy ten ostatni jest nieunikniony i będzie jeszcze długo doskwierał, pozostałe są tworem skolonizowanych umysłów, które nie potrafią sobie poradzić bez hegemona.

W okresie nieudanej kampanii lustracyjnej w pierwszej połowie tego roku polska inteligencja uniwersytecka podniosła bunt, zaś intelektualiści przenieśli centrum cywilizacji na łamy "New York Timesa" i "Le Monde", szukając tam poparcia, zrozumienia i potwierdzenia swojego przekonania, że są bojownikami o postęp w zacofanym kraju. Niepisaną przesłanką tych akcji była chyba wiara, że w krajach takich jak Polska rządzący powinni podporządkować się presji opinii publicznej krajów oświeconych. Jak by powiedział Homi Bhabha, skolonizowane umysły zawsze umieszczają centrum cywilizacji poza granicami własnego kraju, wierząc, że inna władza jest lepsza, i gardząc tą, która wyłoniła się na ich własnym podwórku. Skolonizowana mentalność odznacza się wiarą, że najwyższa mądrość zawsze mieszka za granicą, a prawdziwa kultura jest odległa, nigdy zaś rodzima. Presja zagranicznych Lepszych ma uczynić rodzimych Gorszych godnymi uczestnictwa w projekcie cywilizacyjnym zainicjowanym i kontrolowanym przez Lepszych.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo