Przed 8 rano na Rondzie Solidarności, zerwała się sieć trakcyjna, która spadła na stojące samochody. Na dodatek linię uszkodziła przejeżdżająca ciężarówka.Przewody uszkodziły dziewięć pojazdów w tym autobus, na szczęście nikomu nic się nie stało. Do tej pory nie znane są przyczyny tego zdarzenia.
Awaria spowodowała paraliż komunikacyjny we wschodniej części Łodzi. W tym obrębie przestały kursować tramwaje, a policja zamknęła rondo dla ruchu kołowego.
Powstały olbrzymie korki na ulicach dojazdowych. Kierowcy stali w korku na Strykowskiej, Pomorskiej, Narutowicza, Kopcińskiego. Na szczęście została uruchomiona komunikacja zastępcza, a tramwaje jechały zmienioną tracą. Próbowano je "przebić przez Kilińskiego, ale na próżno. Kierowcy którzy próbowali wydostać się z korku odbijali w i tak jak co dzień zakorkowaną ulicę.
Ja akurat znajdowałam się w obrębie tego zdarzenia. Muszę powiedzieć, że mimo uruchomionej komunikacji zastępczej i tak panował chaos. Podróżni nie wiedzieli jak jadą autobusy zastępcze. Jedni woleli uniknąć stania w korkach więc próbowali piesze przedostać się w kierunku południowym. Inni zaś wsiadali do podstawionych autobusów i orientując się, że czekach ich stanie w korku ulicznym, próbowali aby kierowca otworzył im drzwi i wypuścił ich na jezdnie.
W końcu po południu szkody zostały naprawione. Podobno, takie są spekulacje, przyczyną wypadku było mikropęknięcie które z powodu użytkowania samo z siebie popękało.
Czy to prawda ? Zapewne okaże się w najbliższym czasie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)