0 obserwujących
61 notek
85k odsłon
435 odsłon

Polityczne trzęsienie ziemi w Niemczech

Wykop Skomentuj14

Polityczne trzęsienie ziemi w Niemczech 

 

W Niemczech stała się rzecz, która wstrząsnęła całym politycznym landszaftem kraju.  

Niedawne wybory do Landtagu Turyngii (regionalnego parlamentu landuTuryngia) nie przyniosły rozstrzygającego rezultatu. Rządzący poprzednio obóz czerwono/postkomunistyczny nie uzyskał wystarczającej większości, by bezproblemowo utworzyć rząd. Większość taką miałaby niekomunistyczna reszta, czyli CDU, FDP i AFD. Ale FDP i CDU od początku zapowiedziały, że w życiu nie wejdą w koalicje z AFD, niech już lepiej czerwono-zieloni utworzą rząd mniejszościowy. Tak samo odżegnały się te partie od koalicji z partią Linke („Lewica” – spadkobierczyni honeckerowskiej SED). 

Powstał więc niby pat, ale wszyscy pogodzili się, że śmierdząca trupem SPD, komunistyczna „die Linke” oraz Zieloni (jak arbuz, z wierzchu zieloni, w środku czerwoni”) utworzą ten mniejszościowy rząd, który CDU i FDP będą po cichu wspierać. 

Co się stało? Premierem landu miał zostać poprzedni postkomunistyczny premier, niejaki Bodo Ramelow. CDU i FDP postanowiło oddać głosy na kandydata z szeregu FDP Thomasa Kemmericha, tak proforma, żeby nie było, że głosują na postkomunistę Ramelowa, wiedząc, że ich niby-kandydat i tak nie przejdzie. Proputinowska i antyemigrancka AFD także wystawiła swojego kolesia na kandydata, no i oczywiście zjednoczone siły czerwonych tego swojego Ramelowa. 

No i doszło do głosowania, w którym czerwony Ramelow miał dostać najwięcej głosów. Ale AFD wykręciła piękny numer – zamiast głosować na swojego, wszyscy posłowie AFD zagłosowali na nieszczęsnego Kemmericha z FDP, na swojego kandydata nie zagłosował żaden aefdowiec. 

Po ogłoszeniu wyników zaskoczony Kemmerich, który otrzymał większość głosów z głupią miną dowiedział się, że właśnie został premierem landu Turyngia z misją tworzenia rządu. Na nowego premiera landu czekał już tradycyjny bukiet kwiatów, miał go dostać pewniak Ramelow z Die Linke, teraz miał go otrzymać niespodziewany zwycięzca z FDP Kemmerich. Szefowa parlamentu zamiast wręczyć mu ten bukiet, przy czym wypadałoby także złożyć gratulacje, rzuciła nieszczęśnikowi bukiet pod nogi, mamrocząc pod nosem jakieś przekleństwa. 

W Niemczech rozpętało się piekło. Cały mainstream krzyczy, że premierem landu nie może być ktoś wybrany między innymi głosami „faszystów” z AFD. Nawet politycy FDP, z których szeregów pochodzi nieszczęsny Kemmerich, chcą, by ten zrzekł się funkcji premiera. Głosowanie ma być powtórzone, a najlepiej w Turyngii zrobić nowe wybory. Nie może być tak, że to głosy AFD decydują o tym, kto ma być premierem. 

Nieliczni przytomni zauważają, że złośliwi parlamentarzyści z AFD mogliby poprzeć przy ewentualnym nowym głosowaniu kandydata czerwonych – według logiki mainstreamu ten też powinien wtedy zrezygnować ze względu na to, że dostał poparcie od „nazistów”. 

Ciekawe, jak się ten cyrk skończy… 

 

 

 


Wykop Skomentuj14
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka