12 obserwujących
74 notki
97k odsłon
  292   0

Artykuł w "Die Welt": "Duda flirtuje z wrogami Europy"

Oto artykuł z wczorajszej die Welt. Interesujące jest, jak nasi zachodni sąsiedzi widzą sprawy polskie...

"Duda flirtuje z wrogami Europy 

 Prezydent Polski Andrzej Duda potrzebuje głosów by wygrać drugą kadencję. Aby pokonać swojego liberalnego przeciwnika Trzaskowskiego, flirtuje z zwolennikami skrajnej prawicy, partii Konfederacja. 

Zarówno  urzędujący prezydent jak i jego przeciwnik, obaj świętowali w noc wyborów. Ale najtrudniejsze jeszcze przed nimi. W zeszły wtorek o godz. 21.00 stało sie jasne: obecny prezydent Polski Andrzej Duda, wspierany przez narodowo-konserwatywną Partię Prawo i Sprawiedliwości (PiS), oraz Rafał Trzaskowski, popularny warszawski burmistrz liberalno-konserwatywnej Platformy Obywatelskiej (PO), 12 lipca przejdą do drugiego etapu głosowania. 

Jak dotąd Polska przeżywa impas w wyborach prezydenckich. Żaden z kandydatów nie otrzymał więcej niż połowy głosów. Skutek: Duda i Trzaskowski muszą teraz pozyskać zwolenników pozostałych kandydatów. Bitwa o niepewny wynik: decydujące znaczenie będzie miało to, jak zachowają się wyborcy pewnej partii, o której jeszcze jakiś czas temu nikt nie myślał. 

Choć uzyskał zaledwie 6,8 procent głosów, a więc nie dotarł do drugiej rundy, wie jednak, jak ważny jest ten wynik. "Wygląda na to, że jesteśmy w historycznym momencie", krzyczy. "Konfederacja stała się trzecią siłą polityczną w Polsce." 

Bosak wzmocnił Konfederację w polskim systemie partyjnym - a teraz nawet stał się języczkiem u wagi. Prezydent Duda potrzebuje głosów jego zwolenników by wygrać wybory.  Dlatego flirtuje z Konfederacją, a w przypadku reelekcji prawdopodobnie w większym stopniu uwzględni interesy tej niewielkiej partii. Dla Polski może to oznaczać dalsze przesunięcie na prawo i nasilenie konfliktu z UE. 

Partia około 38-letniego Bosaka jest wyraźnie na prawo od PiS. Narodowi konserwatyści z PIS, uważani w Brukseli za eurosceptycznych, w porównaniu z Konfederacją są nieomal umiarkowani. Chociaż istnieje konflikt z Komisją Europejską z powodu daleko idących interwencji w systemie sądowniczym, partia potężnego prezesa Jarosława Kaczyńskiego nigdy nie chciała "polexitu", czyli wycofania się Polski z UE. 

Konfederacja jednak dokładnie tego chce. Jest antyunijna, rasistowska, antysemicka, otwarcie mizoginistyczna, domaga się dalszego zaostrzenia i tak już surowego prawa aborcyjnego, ponownego wprowadzenia kary śmierci i, podobnie jak PiS, wykazuje przerażającą homofobiczną retorykę. 

 Dzięki słownym atakom na gejów i lesbijki, Duda od pewnego czasu stara się pozyskać Konfederację. Już kampania anty-LGBT przed pierwszą turą wyborów była na to ukierunkowana, kiedy prezydent szkalował homoseksualizm jako stan umysłu, wtedy powiedział: "Ludzie próbują nas przekonać, że to są ludzie, ale to jest po prostu ideologia". Nawet teraz, przed drugą turą wyborów, Duda trzyma się tej retoryki. Podczas imprezy w małym miasteczku Drawsko Pomorskie na Pomorzu Zachodnim powiedział, że nie dopuści do adopcji dzieci przez pary tej samej płci w Polsce. "Bo to jest eksperyment na dzieciach", powiedział. 

 Mimo to, Konfederacja utrzymuje dystans. W wywiadzie dla radia RMF Krzysztof Bosak nie chciał udzielić rekomendacji wyborczej swoim zwolennikom za lub przeciw Dudzie. "To jest wybór między oczywistym wrogiem a fałszywym przyjacielem", powiedział. W rzeczywistości, od czasu wejścia do parlamentu w ubiegłym roku, Konfederacja pozycjonuje się jako populistyczna partia anty-elitarna przeciwko PiS - atakując ciągle rządzących. Ci ostatni z kolei reagują, zbliżając się do Konfederacji pod względem merytorycznym, o czym świadczy np. ich homofobiczna kampania wyborcza, ale jednocześnie starają się od niej dystansować. 

Kolejny powód, dla którego prezydent Duda rekrutuje wyborców Konfederacji: przyciąga ona wielu młodych wyborców. Świadczy o tym już wynik wyborów parlamentarnych w 2019 roku, a teraz ponownie wybory prezydenckie. Ponad 20 procent osób w wieku od 18 do 29 lat głosowało na Bosaka. 

"Większość z nich to mężczyźni, kobiety w większości trzymają się z dala od tej partii", wyjaśnia Jan Kubik, profesor Rutgers University w amerykańskim stanie New Jersey, w wywiadzie dla WELT. Politolog ten jest jednym z najbardziej uznanych ekspertów w dziedzinie prawicowego populizmu w Europie Wschodniej. 

Przypisuje on obie strony do spektrum "skrajnej prawicy", jak to się nazywa w języku angielskim. Partia rządząca Prawo i Sprawiedliwość (PiS) jest zatem jedną z partii "radykalnych". Konfederacja, według naukowca, ma jednak tendencję do bycia "ekstremalną". W tej skali możliwy byłby wówczas tylko dalszy wzrost: według definicji naukowca Konfederacja mogłaby się stać "skrajnie ekstremalną" co oznaczałby, że otwarcie odrzuca ona demokrację. 

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka