12 obserwujących
69 notek
93k odsłony
286 odsłon

Artykuł w "Die Welt": "Duda flirtuje z wrogami Europy"

Wykop Skomentuj11

Oto artykuł z wczorajszej die Welt. Interesujące jest, jak nasi zachodni sąsiedzi widzą sprawy polskie...

"Duda flirtuje z wrogami Europy 

 Prezydent Polski Andrzej Duda potrzebuje głosów by wygrać drugą kadencję. Aby pokonać swojego liberalnego przeciwnika Trzaskowskiego, flirtuje z zwolennikami skrajnej prawicy, partii Konfederacja. 

Zarówno  urzędujący prezydent jak i jego przeciwnik, obaj świętowali w noc wyborów. Ale najtrudniejsze jeszcze przed nimi. W zeszły wtorek o godz. 21.00 stało sie jasne: obecny prezydent Polski Andrzej Duda, wspierany przez narodowo-konserwatywną Partię Prawo i Sprawiedliwości (PiS), oraz Rafał Trzaskowski, popularny warszawski burmistrz liberalno-konserwatywnej Platformy Obywatelskiej (PO), 12 lipca przejdą do drugiego etapu głosowania. 

Jak dotąd Polska przeżywa impas w wyborach prezydenckich. Żaden z kandydatów nie otrzymał więcej niż połowy głosów. Skutek: Duda i Trzaskowski muszą teraz pozyskać zwolenników pozostałych kandydatów. Bitwa o niepewny wynik: decydujące znaczenie będzie miało to, jak zachowają się wyborcy pewnej partii, o której jeszcze jakiś czas temu nikt nie myślał. 

Choć uzyskał zaledwie 6,8 procent głosów, a więc nie dotarł do drugiej rundy, wie jednak, jak ważny jest ten wynik. "Wygląda na to, że jesteśmy w historycznym momencie", krzyczy. "Konfederacja stała się trzecią siłą polityczną w Polsce." 

Bosak wzmocnił Konfederację w polskim systemie partyjnym - a teraz nawet stał się języczkiem u wagi. Prezydent Duda potrzebuje głosów jego zwolenników by wygrać wybory.  Dlatego flirtuje z Konfederacją, a w przypadku reelekcji prawdopodobnie w większym stopniu uwzględni interesy tej niewielkiej partii. Dla Polski może to oznaczać dalsze przesunięcie na prawo i nasilenie konfliktu z UE. 

Partia około 38-letniego Bosaka jest wyraźnie na prawo od PiS. Narodowi konserwatyści z PIS, uważani w Brukseli za eurosceptycznych, w porównaniu z Konfederacją są nieomal umiarkowani. Chociaż istnieje konflikt z Komisją Europejską z powodu daleko idących interwencji w systemie sądowniczym, partia potężnego prezesa Jarosława Kaczyńskiego nigdy nie chciała "polexitu", czyli wycofania się Polski z UE. 

Konfederacja jednak dokładnie tego chce. Jest antyunijna, rasistowska, antysemicka, otwarcie mizoginistyczna, domaga się dalszego zaostrzenia i tak już surowego prawa aborcyjnego, ponownego wprowadzenia kary śmierci i, podobnie jak PiS, wykazuje przerażającą homofobiczną retorykę. 

 Dzięki słownym atakom na gejów i lesbijki, Duda od pewnego czasu stara się pozyskać Konfederację. Już kampania anty-LGBT przed pierwszą turą wyborów była na to ukierunkowana, kiedy prezydent szkalował homoseksualizm jako stan umysłu, wtedy powiedział: "Ludzie próbują nas przekonać, że to są ludzie, ale to jest po prostu ideologia". Nawet teraz, przed drugą turą wyborów, Duda trzyma się tej retoryki. Podczas imprezy w małym miasteczku Drawsko Pomorskie na Pomorzu Zachodnim powiedział, że nie dopuści do adopcji dzieci przez pary tej samej płci w Polsce. "Bo to jest eksperyment na dzieciach", powiedział. 

 Mimo to, Konfederacja utrzymuje dystans. W wywiadzie dla radia RMF Krzysztof Bosak nie chciał udzielić rekomendacji wyborczej swoim zwolennikom za lub przeciw Dudzie. "To jest wybór między oczywistym wrogiem a fałszywym przyjacielem", powiedział. W rzeczywistości, od czasu wejścia do parlamentu w ubiegłym roku, Konfederacja pozycjonuje się jako populistyczna partia anty-elitarna przeciwko PiS - atakując ciągle rządzących. Ci ostatni z kolei reagują, zbliżając się do Konfederacji pod względem merytorycznym, o czym świadczy np. ich homofobiczna kampania wyborcza, ale jednocześnie starają się od niej dystansować. 

Kolejny powód, dla którego prezydent Duda rekrutuje wyborców Konfederacji: przyciąga ona wielu młodych wyborców. Świadczy o tym już wynik wyborów parlamentarnych w 2019 roku, a teraz ponownie wybory prezydenckie. Ponad 20 procent osób w wieku od 18 do 29 lat głosowało na Bosaka. 

"Większość z nich to mężczyźni, kobiety w większości trzymają się z dala od tej partii", wyjaśnia Jan Kubik, profesor Rutgers University w amerykańskim stanie New Jersey, w wywiadzie dla WELT. Politolog ten jest jednym z najbardziej uznanych ekspertów w dziedzinie prawicowego populizmu w Europie Wschodniej. 

Przypisuje on obie strony do spektrum "skrajnej prawicy", jak to się nazywa w języku angielskim. Partia rządząca Prawo i Sprawiedliwość (PiS) jest zatem jedną z partii "radykalnych". Konfederacja, według naukowca, ma jednak tendencję do bycia "ekstremalną". W tej skali możliwy byłby wówczas tylko dalszy wzrost: według definicji naukowca Konfederacja mogłaby się stać "skrajnie ekstremalną" co oznaczałby, że otwarcie odrzuca ona demokrację. 

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka