12 obserwujących
69 notek
93k odsłony
294 odsłony

"Die Zeit": "Dajcie Osteuropie kasę mimo deficytów demokracji

Wykop Skomentuj2

„Die Zeit” to w zasadzie organ socjalistycznej SPD, kiedyś nawet dosyć porządnej partii socjaldemokratycznej; pamiętamy przecież kanclerza Helmuta Schmidta, niedawno zmarłego polityka, który gwizdał sobie na polityczną poprawność, do końca życia potępiając polityczną poprawność, jedyny gość w niemieckiej telewizji, który łańcuchowo kurzył swoje ulubione mentolowe cygaryty podczas wywiadów.

Teraz SPD to niestety to partia lewacka, ich młodzieżówka postuluje na przykład aborcję do dziewiątego miesiąca ciąży. Ale mniejsza już o to. Fascynujące jest dla mnie, jako Polaka, śledzenie niemieckich poglądów na temat Polski. Na internetowych łamach „Die Zeit” wisiał dzisiaj na jedynce artykuł niejakiego Alana Posenera. Zamieszczam tekst w całości, jako materiał do analizy na temat lamentu niemieckiego na sprawą polską…

Długi jest, ale Niemcy nie lubią krótko.

„Dajcie pieniądze Europejczykom z Europy Wschodniej - bez warunków. 

Nie można nakazać demokracji; pozbawienie Polski i Węgier pomocy na skutki koronawirusa byłoby błędem. Europa ma większe problemy niż rządy prawa.

Wyobraź sobie, że przychodzisz do szpitala z objawami Covida. Twoja sytuacja jest poważna. Potrzebujesz łóżka na intensywnej terapii i leków. Ale lekarz dyżurny cię odrzuca: Pańskie stanowisko polityczne w sprawie rządów prawa, uchodźców, pluralizmu religijnego i politycznego pozostawia wiele do życzenia; ludzie mówią, że jest pan skorumpowany i nie szczędził pan żadnej krytyki wobec naszego szpitala. Dalej, proszę! Jest to podobny kierunek działania tych, którzy opowiadają się za uzależnieniem przydziału środków z programu pomocowego UE od przestrzegania zasad państwa prawa przez rządy krajów otrzymujących pomoc.

Unia Europejska nie jest szpitalem. Rada i Komisja nie podlegają również przysiędze Hipokratesa. Viktor Orbán i jego wschodnioeuropejscy towarzysze nie umrą, jeśli nie otrzymają środków pomocowych. A jednak chciałbym trzymać się tego pomysłu. Europejski instrument naprawy gospodarczej (ERI), który został przyjęty przez Radę Europejską - w tym na przykład przez szefów rządów Bułgarii, Polski i Węgier - ma na celu zwalczanie skutków epidemii wirusa w sposób ukierunkowany. Nie jest on przeznaczony do zwalczania trucizny populizmu i przejawów demokracji nieliberalnej.

Kiedy w przyszłym tygodniu - od 14 września - odbędzie się posiedzenie plenarne Parlamentu Europejskiego (PE), w porządku dziennym powinna znaleźć się kwestia warunkowości pomocy na zwalczanie skutków pandemii.. Co prawda, zgodnie z art. 122 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, Parlament nie jest właściwy w zakresie pakietu pomocowego. Artykuł 122 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej stanowi, że: "Rada, na wniosek Komisji, może podjąć decyzję, w duchu solidarności między państwami członkowskimi, w sprawie środków właściwych dla sytuacji gospodarczej, bez uszczerbku dla innych procedur przewidzianych w Traktatach...".

Ale to właśnie przeciwko temu niejasnemu przepisowi parlament apeluje. Fakt, że Rada wydała jedynie niewiążące oświadczenie w kwestii rządów prawa, pojawia się we właściwym momencie. Socjalistka Katarina Barley, wiceprzewodnicząca PE, krytykowała: "Dzięki niejasnym sformułowaniom Viktor Orbán chwali się, że nie dopuścił do związania europejskich pieniędzy z poszanowaniem zasad państwa prawa i demokracji. A Wolna Demokratyczna Nicola Beer, również wiceprzewodnicząca PE, skarżyła się: "Niestety, instrument państwa prawa pozostaje w rękach państw członkowskich. Nadal istnieje niebezpieczeństwo politycznych targów w Radzie. To jest uzasadnione. Ale pakiet pomocowy Korony ERI jest niewłaściwym obiektem do takiej walki o władzę.

W Polsce rządy prawa są do góry nogami

Zakres problemu rządów prawa nie może być minimalizowany. W 2020 roku Komisja Europejska zamierza po raz pierwszy przedstawić sprawozdanie na temat rządów prawa w UE, które w przyszłości będzie publikowane co roku. To wstyd, że takie sprawozdanie jest potrzebne w Unii, która definiuje siebie jako przestrzeń wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości.

Weźcie Bułgarię: W październiku 2019 r. Komisja Europejska pod przewodnictwem Jeana-Claude'a Junckera stwierdziła, że kraj ten w dużej mierze wypełnia zobowiązania podjęte w momencie przystąpienia do UE w zakresie praworządności i korupcji. Sami Bułgarzy widzą rzeczy inaczej. Od miesięcy dziesiątki tysięcy ludzi demonstruje w Sofii - w dużej mierze niezauważone przez niemieckie media - przeciwko mafijnemu reżimowi premiera Bojko Borysowa. Według Departamentu Stanu USA, sądownictwo i media działają jako przedłużenie bułgarskiego rządu i wspierających go oligarchów. Urzędnicy bułgarskiego rządu brali łapówki na wielką skalę i plądrowali skarb państwa. W dużej mierze bezsilny prezydent Rumen Radew oskarża rząd o prowokację i brutalność w kontaktach z opozycją. Fakt, że Juncker nie był w stanie tego dostrzec, być może wynika z faktu, że partia Borissowa GERB jest członkiem Europejskiej Partii Ludowej (EPP), podobnie jak chrześcijańska społeczna partia ludowa Junckera - i Ursuli von der Leyens z CDU.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale