12 obserwujących
74 notki
97k odsłon
  357   0

Pieniądze z EU za akceptację gender w jego skrajnej formie?

Poniżej zamieszczam artykuł napisany przez Franka Furedi, emerytowanego profesora socjologii Uniwersytetu Kent. Wikipedia podaje, że jest jednym z najważniejszych i najbardziej poważanych socjologów w Wielkiej Brytanii, z życiorysu wynika, że przebył długą drogę „światopoglądową”, od lewaka do pozycji konserwatywnych. Jeśli tezy zawarte w jego artykule sa prawdziwe, to jeża mi się resztki włosów na głowie.

Oto artykuł:

Dla Polski i Węgier ważniejsze są tradycyjne wartości niż pieniądze

UE chce dać nauczkę Węgrom i Polsce, narzucając obu krajom niedawno przedstawiony plan "promowania równości płci". Plan ten oznaczałby, że rządy, które nadal będą upierać się, że istnieją tylko dwie płcie, męska i żeńska, zostałyby oskarżone o łamanie "wartości" UE i spotkałyby się z poważnymi sankcjami finansowymi. To stawia UE w konflikcie z krajami, które odrzucają tę nową unijną moralność seksualną.

12 listopada Komisja Europejska zaprezentowała swój pierwszy w historii dokument na temat ochrony gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transseksualnych, nie-binarnych, interseksualnych i queer (LGBTIQ) w Europie. Strategia ta nie ma na celu jedynie ochrony przed dyskryminacją. Jej celem jest uchwalenie prawa, które "chroni prawa rodzin tęczowych, tak aby ich rodzicielstwo i związki partnerskie osób tej samej płci były uznawane w całej Unii".

Stanowiąc prawo w tej kwestii, Komisja może twierdzić, że każdy rząd, który odmawia działania zgodnie z tym nowo utworzonym prawem, narusza zasadę państwa prawa. A każdy naród, który odrzuci tę unijną definicję praworządności, zostanie oskarżony o nie podzielanie unijnych wartości i automatycznie zostanie oznaczony mianem antydemokratycznego państwa -pariasa. Konflikt ten jest więc również dźwignią dyscyplinującą państwa nieprzystosowane. W ten sposób moralność seksualna UE staje się bronią polityczną.

Dzięki strategii LGBTIQ UE dąży do osiągnięcia podstawowego celu, jakim jest umożliwienie Węgrom i Polsce wyboru: albo pozostanie w zgodzie, albo zostanie ukarana bardzo surowo. Nagle Bruksela spieszyła się z publikacją dokumentu strategicznego LGBTIQ w środku katastrofalnej pandemii. Motywacją było wykorzystanie tej sprawy do ukarania Polski i Węgier za to, co UE od dawna uważała za zachowanie buntownicze.

Integralną częścią krucjaty UE przeciwko nieposłusznym narodom Europy Wschodniej jest kryminalizacja zachowań, które te społeczeństwa uważają za normalne. Na przykład, rząd węgierski był krytykowany za utrzymywanie kultury heteronormatywności. W kręgach postępowych w Brukseli pogląd, że związki heteroseksualne są normą, jest obecnie potępiany jako przestępstwo kulturowe.

Zarówno rząd węgierski, jak i polski stwierdziły, że bezwarunkowo popierają równość kobiet i mężczyzn, ale odrzucają żądanie UE dotyczące "równości płci". Dlaczego oni to robią? Ponieważ, w przeciwieństwie do subiektywnej ideologii płci, która odrzuca binarne rozróżnienie między mężczyznami i kobietami jako transfobiczne, podtrzymują one pogląd, że istnieją tylko dwie płcie, mianowicie mężczyzna i kobieta. W przeciwieństwie do zachodnich zwolenników kultury trans, odrzucają twierdzenie, że płeć jest subiektywna i nalegają na biologiczne określenie przez chromosomy XX i XY jako mężczyzna i kobieta.

Częścią unijnej strategii LGBTIQ jest rozszerzenie wykazu "przestępstw" zdefiniowanych przez UE w art. 83 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej o przestępstwa z nienawiści i nawoływania do nienawiści, w tym przestępstwa przeciwko osobom LGBTIQ. Planowane są również inicjatywy legislacyjne mające na celu ochronę rodzin tęczowych, tak aby ich rodzicielstwo i związki partnerskie osób tej samej płci były uznawane w całej UE. Nie ma wątpliwości, że Polska i Węgry sprzeciwią się tym przepisom, a następnie zostaną ponownie oskarżone przez przywódców UE o łamanie zasad państwa prawa.

Rzecznik prasowy stałego przedstawicielstwa Węgier przy UE powiedział: "Definicja tego, co oznacza płeć, należy do wyłącznej kompetencji państw członkowskich i należy jej przestrzegać", dodając: "Dokumenty UE powinny zatem zawierać jedynie odniesienia, które są akceptowalne dla wszystkich państw członkowskich, oparte na solidnych podstawach prawnych i na uzgodnionych definicjach".

UE jednak w ogóle nie chce porozumienia. Nie jest gotowa tolerować rozbieżnych poglądów i tradycji w dziedzinie życia seksualnego i rodzinnego. Podkreśla, że tylko ona ma prawo decydować o tych intymnych kwestiach moralnych.

UE ma nadzieję, że uzależniając finansowanie od przyjęcia jej strategii LGBTIQ, będzie w stanie zmusić Polskę i Węgry do działania zgodnie ze scenariuszem przewidzianym dla podmiotów kolonialnych. Komentarze przywódców politycznych obu narodów w ostatnich dniach sugerują, że strategia ta nie będzie działać - przynajmniej na razie. Węgierski premier Viktor Orbán stwierdził w tym kontekście, że wartości są ważniejsze od pieniędzy.

UE naprawdę obawia się, że nie tylko Polska i Węgry odrzucą jej strategię LGBTIQ. Prawdopodobnie miliony ludzi w całej Europie również postrzegają strategię LGBTIQ jako sposób na podważenie ich stylu życia. Mogą sobie życzyć w sercu, aby ich rządy również miały odwagę przeciwstawić się moralizatorskim ambicjom Brukseli.


Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka