No i stało się po raz pierwszy w historii mamy, do spółki z Ukrainą, organizować naprawdę wielką imprezę sportową, o której mówić będzie cały świat. Od razu warto sprostować, że jest to czwarta, a nie trzecia co do wielkości impreza sportowa na świecie. Oprócz Olimpiady i Mistrzostw Świata w piłce nożnej, miejsce na podium należy się MŚ w rugby (ta impreza już we wrześniu we Francji).
Jak to zwykle bywa z sukcesem ma on wielu ojców. Nie zamierzam pomniejszać rzeczywistych zasług Prezydenta (chyba pierwsza udana wizyta "dyplomatyczna"), Premiera i jego gabinetu, ale parę faktów warto przypomnieć. Na przykład to, że po raz pierwszy z politycznym poparciem projektu EURO 2012 wystąpił Belka i Kwaśniewski. Albo to, że minister sportu pan Lipiec ledwie parę miesięcy wstecz zawiesił prezesa Listkiewicza, który czy to sie nam podoba czy nie jest jednym z głównych autorów dzisiejszego sukcesu. Lipca i Kaczyńskiego łączy jeszcze jedna sprawa - od lat kilku obiecują Stadion Narodowy w Warszawie...
Przy okazji okazało się, że wbrew wcześniejszym twierdzeniom, można znaleźć pieniądze w budżecie. Znalazła, i to cały mld złotych, min. Gilowska - ta sama, która całkiem niedawno stwierdziła, że w budżecie nic, ot tak sobie, znaleźć się nie może...
A co z samym EURO? Nie ma co truć o tym, że to szansa, odpowiedzialność itd. bo to oczywiste. Mimo zastrzyku optymizmu ciągle zastanawia mnie jak zbudujemy autostrady, lotniska, linie kolejowe skoro w tym roku oddanych będzie 7 km nowych autostrad, a podróż pociągiem z Łodzi do Warszawy zajmuje więcej czasu niż przed 1939 r. Cóż może i ta ułańska szarża się uda. Ciekawe jak z podobnymi problemami poradzi sobie Ukraina, która nie będzie miała dostępu do takiej rzeki środków unijnych.
Właśnie Łódź, moja mała ojczyzna niestety nie będzie w gronie miast organizujących EURO, ale władze miasta mają dobre samopoczucie. Prezydent Kropiwnicki ogłosił dziś, że będzie się starać o to, by miasto organizowało EURO. Ciężko komentować takie rojenia. Dość powiedzieć, że komitet organizacyjny w sprawie EURO powstał...już po wyborze miast-kandydatów.
Reasumując, nadzieja miesza się z niepewnością, radość ze sceptycyzmem...według mnie i tak największą niewiadomą będzie forma naszych kopaczy.
Ze sportowym pozdrowieniem, w oczekiwaniu na pierwszy Wasz komentarz;)



Komentarze
Pokaż komentarze (2)