Papista Papista
1125
BLOG

Obrońcy arcybiskupa Wielgusa mieli rację

Papista Papista Polityka Obserwuj notkę 20

Wielgus 

Na przełomie 2006 i 2007 roku polskim kościołem wstrząsnęła tzw. afera arcybiskupa Wielgusa. Jak zapewne pamiętamy, chodziło w niej o to, że nowy metropolita warszawski okazywał się być - a przynajmniej tak zdawały się sugerować ujawnione dokumenty - wieloletnim współpracownikiem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. Zarówno polski Kościół, jak i w ogóle uczestnicy debaty publicznej podzielili się wtedy na "wielgusardów" i "anty-wielgusardów", a podziały te szły zupełnie w poprzek podziałów zwyczajowych. Trudno mi dziś pisać o swojej postawie w tamtych dniach - byłem wtedy niestety odległy od Kościoła katolickiego i napisałem dość plugawy tekst w protestanckim "Idź pod prąd". Po moim powrocie do Kościoła identyfikowałem się jednak z obozem "anty-wielgusardów" i polemizowałem, tak prywatnie, jak i na łamach publicznych z "wielgusardami" z kręgu Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego, zwłaszcza doktorem Adamem Wielomskim. Wina arcybiskupa wydawała mi się tak oczywista, a obrona agenta tak niestosowna, że widziałem w postawie KZMu element jakiejś gry politycznej. Teraz dostrzegłem, że to dr Wielomski miał rację, a ja się myliłem.

Jak to? Czyżbym natrafił na jakieś niepodważalne dowody niewinności abp Wielgusa? Bynajmniej, inaczej niż dla Pana Adama, w świetle dostępnych nam dowodów, fakt współpracy hierarchy z bezpieką nie ulega dla mnie najmniejszej wątpliwości. Nadal uważam, że abp Wielgus zrobił źle, kłamiąc i idąc w zaparte. Inaczej niż większość "anty-wielgusardów" nie widzę w nim jakiegoś demona - widzę człowieka, który zapewne bardzo przeżywa osobistą tragedię. Ciężka sytuacja, w jakiej niecałe półtora roku temu znalazł się polski Kościół nie jest bowiem winą jedynie "anty-wielgusardów" czy też "wielgusardów" - po części jest winą samego arcybiskupa, faktu, że nie umiał on sobie poradzić sobie ze swoją przeszłością. Inaczej, niż większość "wielgusardów", przekonują mnie bowiem argumenty wskazujące na agenturalność arcybiskupa. Uważam, że wielką szkodą jest to, że nie umiał on publicznie do swoich win przyznać się i przeprosić za nie - byłoby to wielkim  gestem, budzącym najwyższy szacunek tak z chrześcijańskiego, jak i ogólnoludzkiego punktu widzenia. Nikt nie byłby wówczas w stanie zaprzeczyć, że abp Stanisław Wielgus będzie godnym metropolitą warszawskim. Nie ma co jednak nad tą sprawą się rozwodzić - jeżeli abp Wielgus rzeczywiście winien był kolaboracji z komunistyczną bezpieką, winien swą winę wyznać i pokutować za nią, jeśli zaś został spotwarzany - należy mu się pełna rehabilitacja!

flaszka

Skoro jednak nie przekonuje mnie teza o tym, że abp Wielgus był czysty, czemu przyznaję rację jego obrońcom? Do rewizji mojego stanowiska skłoniła mnie sytuacja wobec spodziewanego objęcia metropolii gdańskiej przez Sławoja Leszka Głódzia (dodam od razu, że bynajmniej nie jest to mój "faworyt" wśród kościelnych hierarchów!). Mamy do czynienia ze zmasowaną krytyką tego kapłana przez liberalne media - a to, że "zbyt konserwatywny", a to że "radiomaryjny". Nie jest to krytyka wynikając po protu z artykulacji swoich poglądów. Jej ogólny ton jest taki, jakby jej celem miało być nakłonienie czynników kościelnych do zmiany decyzji. Odpowiedzią na tę kampanię prasową jest  Oświadczenie Konferencji Episkopatu Polski:

Od pewnego czasu odnotowuje się w środkach społecznego przekazu niepokojące sygnały, sugestie czy nawet żądania podważające kompetencję Stolicy Apostolskiej w dziedzinie obsadzania stolic biskupich. Tego typu działania stanowią niedopuszczalną metodę wywierania nacisku na wewnętrzne sprawy Kościoła oraz są próbą ograniczania jego autonomii.


Przypominamy, że Stolica Apostolska reprezentowana przez Nuncjusza Apostolskiego w Polsce i w porozumieniu z Konferencją Episkopatu Polski stosuje autonomiczną procedurę kanoniczną obsady stolic biskupich. Próby jej ograniczania i kontrolowania były podejmowane od wieków przez reżimy absolutystyczne, próbujące zawładnąć wszystkimi wymiarami życia człowieka. Ostatnio miało to miejsce w czasach komunistycznych. Kościół powszechny i Kościół w Polsce zawsze bronił wolności swoich decyzji personalnych.

Stwierdzamy z ubolewaniem, że w naszym kraju pojawiają się obecnie próby podważania usankcjonowanej od lat praktyki wyboru biskupów diecezjalnych przez naciski, także za pomocą środków społecznego przekazu, włączając w to również media publiczne. Działania te przynoszą szkodę Kościołowi i społeczeństwu, zwłaszcza że w dyskusjach używany jest język niechęci, podziałów i antagonizmów.

Te działania są równocześnie zaprzeczeniem wychowawczej roli mass mediów, które zamiast budowania ducha jedności i tworzenia płaszczyzn porozumienia, zamieniają się w narzędzia służące szerzeniu nieufności i podejrzliwości. Skutkiem takiej działalności będzie nieuchronne pogłębienie podziałów i uprzedzeń w społeczeństwie.
W imię wspólnego dobra Ojczyzny wzywamy wszystkich do zaniechania podobnych praktyk, a ludzi Kościoła prosimy o przyjmowanie decyzji Ojca Świętego w duchu wiary i zrozumienia, tak jak czyniliśmy to w latach pontyfikatu Sługi Bożego Jana Pawła II.

+ Józef Michalik
Metropolita Przemyski
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

+ Stanisław Gądecki
Zastępca Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski

+ Stanisław Budzik
Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, dnia 10 kwietnia 2008 r.

"Wielgusardzi" mieli rację o tyle, że "sprawa Wielgusa" mogła okazać się precedensem, prowadzącym do faktycznego uszczuplenia autonomii Kościoła - pod naciskiem "opinii publicznej". Zaczęłoby się od sprawy pozornie słusznej - walki z agenturą w Kościele - a skończyło na mieszaniu się czynników świeckich w sprawy Kościoła. Tak więc, czy się to komuś podoba, czy nie, z punktu widzenia Matki Naszej Kościoła, to "wielgusardzi" mieli rację.

Papista
O mnie Papista

Uważam się za katolickiego tradycjonalistę i uczestniczę w Mszach świętych w klasycznym rycie rzymskim tzw. trydenckim . Ma to przyczyny nie tylko estetyczne ceremoniał, łacina czy nawet dotyczące samej liturgii która jest dla mnie przeżyciem duchowym znacznie większym niż nowa Msza , ale też światopoglądowe - odpowiada mi twarde i surowe przedsoborowe podejście Kościoła do wielu spraw. Pozostaję jednak w pełnej łączności z Rzymem. Akceptuję, że nasz Jeden Kościół bogaty jest mnogością różnych ruchów i różnych społeczności, ale oczekuję od innych katolików choćby minimum tolerancji dla moich przekonań. Jestem zwolennikiem wolności słowa oraz osobą otwartą na dialog z wyznawcami innych religii i osobami niewierzącymi, jednak zastrzegam sobie prawo do kasowania wpisów w sposób niemerytoryczny atakujących chrześcijaństwo i katolicyzm oraz wpisów obnażających brak kultury osobistej ich autorów.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka