Chodzi mi oczywiście o finansowanie partii politycznych z budżetu. Argument za takim rozwiązaniem jest w zasadzie jeden – politycy musza być opłacani z budżetu by , szukając źródeł finansowania, nie być na liście płac biznesu i różnego rodzaju lobbies ...
Czy zdajecie sobie sprawę co to w rzeczywistości znaczy ? Znaczy to , że jakaś grupa zawodowa dostaje od nas kasę by nie łamała prawa !!! Co więcej – to opłacanie się potencjalnym przestępcom wcale nie gwarantuje uczciwości w działaniu partii politycznych (z resztą nie tylko u nas ) . Co gorsza , taki system finansowania powoduje coś na kształt „negatywnej selekcji” wśród członków tej czy innej partii a z samej partii robi coś w rodzaju „funduszu emerytalnego” ich członków. Trzeba być wyjątkowym nieudacznikiem (patrz np. śp. AWS) by raz dorwawszy się do cycka budżetowych subwencji nie utrzymać się w parlamencie.
Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy , który mnie intryguje – zwolennicy finansowania partii z budżetu twierdzą , że idea jest jak najbardziej słuszna tylko trzeba zwiększyć kontrolę na partiami i sposobami wydatkowania funduszy otrzymanych z budżetu... Cholera – najpierw przyznali partiom budżetowe pieniądze bo uznali , że Państwo jest bezradne i nie uchroni nas przed polityczna korupcją a teraz nie przeszkadza im to w twierdzeniu , że politycy sami siebie skutecznie skontrolują. Otóż nie skontrolują. „Łatwe” pieniądze, również budżetowe, zawsze prowadzą do patologii.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)