40 obserwujących
3168 notek
784k odsłony
  223   0

Warszawski zmierzch'44

" Powiedział, że jeżeli nie przyjdą pontony i nie wezmą wszystkich rannych to dalej nie będzie mógł prowadzić walk. Z tamtej strony ciągle mówili, że należy trzymać przyczółek, że pontony przyjdą i rannych zabiorą. Pułkownik dał rozkaz zebrania wszystkich ciężko rannych nad samą Wisłę i oni leżeli nad samą Wisłą przygotowani do ewakuacji."- mówi "Motyl" Zbigniew Ścibor-Rylski.

"Zojda" Zofia Świerszcz-Łazor, sanitariuszka- " Zostałyśmy wysłane nad brzeg Wisły, żeby załadować leżących tam rannych do łodzi.... tylko, że te łodzie nie przypłynęły...żadna, tam było mnóstwo rannych, nie jest sobie człowiek wyobrazić ile tam leżało a ile się utopiło płynąc...wszystko płynęło, tylko łodzi nie było."

"Radosław"- "Kończąc, życzę wszystkim moim przełożonym, żeby nie znaleźli się w podobnym położeniu... i liczę jak zawsze na to co mam w garści, a że nie mam już prawie nic to i liczenie niewiele pomoże. Do jutra wszyscy nie zginą, jakiś żywy świadek tej tragedii się uratuje..."

Fabularyzowany dokument Małgorzaty Bramy "Radosław" otrzymał Złotą Szablę V Międzynarodowego Festiwalu Filmów Historycznych i Wojskowych.


image


Chcieliśmy żyć. Powstanie i Medycyna"


 "W drzwiach stanęła pielęgniarka z małą białą flagą. Weszliśmy do środka z nastawionymi bagnetami. Ogromna hala z łóżkami i materacami na podłodze. Wszędzie ranni. Oprócz Polaków leżeli tam ciężko ranni Niemcy. Prosili, żeby nie zabijać Polaków (…). Ale za nami biegli już dirlewangerowcy (...). SS-mani rozstrzelali wszystkich rannych. Rozwalali im głowy kolbami. Niemieccy ranni krzyczeli i płakali. Potem dirlewangerowcy rzucili się na siostry, zdzierali z nich ubrania. Nas wypędzili na wartę. Słychać było krzyki kobiet"- tak Powstanie Warszawskie opisywał jeden z Niemców.

Bohaterka obrazu "Wygrane życie łączniczki", Bojarska nie żyje. Dzięki filmowi dokumentalnemu pozostała w pamięci nie tyko najbliższych. Inni żołnierze AK, świadkowie martyrologii, których gehenna powinna pozostać w zbiorowej pamięci, odchodzą w zapomnieniu. Zaskakiwani jesteśmy wynikami badań, sondaży opinii, przeprowadzanych wśród młodzieży. Z czegoś one wynikają.

 Nie było nas stać od uzyskania niepodległości, w sposób wystarczający, na zgromadzenie materiałów wideo, dokumentujących wspomnienia żołnierzy podziemia. Teraz może już jest za późno. Oddając pola nieprzychylnym środowiskom, kapłanom reinterpretacji, nie udało się zrównoważyć tych wszystkich zakłamanych produkcji filmowych, artykułów prasowych, książek, które powstawały od 1945 roku i powstają do dziś. Filmowa Fundacja AK ściga się nie tylko z czasem. Przy jak mawia klasyk, braku trzech rzeczy, wyprodukowała dwadzieścia parę dokumentów, w ramach których zarejestrowano wypowiedzi sporej ilości świadków martyrologii. Ale czy to wystarczy? ( spoza zaciśniętych zębów). Chwała wszystkim za wysiłek, za wsparcie tych projektów, szczególnie finansowe, ale czy mamy czyste sumienie, gdy skąpo gospodarujemy na nie funduszami a hojnie na wątpliwe artystycznie, żałośnie odbrązawiające filmy, tworzące antypolskie artefakty, w których z ofiar stajemy się katami?

" Chcieliśmy żyć. Powstanie i Medycyna'" to szósty film pośród 27 realizacji Filmowej Fundacji AK, który wyszedł spod ręki Marka Widarskiego i operatora Grzegorza Borowskiego, nagrodzonych wcześniej Złotą Szablą podczas Festiwalu Filmów Historycznych i Wojskowych za "Wygrane życie łączniczki". Tym razem bohaterami opowieści podzielonej na trzy części; NADZIEJA, BÓL , ŚMIERĆ, staje się kilka osób spośród 500 lekarzy, tysięcy pielęgniarek i sanitariuszek biorących udział w powstańczych walkach. Film korzysta ze zdjęć archiwalnych: Die Deutsche Wochenschau, Kroniki Filmowej Generalnej Guberni, filmów powstańczych, mało znanej ikonografii a wszystko uzupełnione jest aktualnymi zdjęciami miejsc w Warszawie, o których tyczy się narracja.

Opowieść zaczyna się w 1939 roku, gdy niektórzy z nich mieli po kilkanaście lat. Czasy szybkiej młodości. Nauczanie na tajnym wydziale medycznym Uniwersytetu Warszawskiego, w małych grupach pod opieką najwybitniejszych polskich profesorów jak prof. Orłowski. Praca w prosektorium by jak najszybciej zdobyć umiejętność działań praktycznych. Później Powstanie, dla jednych NADZIEJA, dla innych bezsens, lecz gotowych zakosztować męki, kolejny raz w historii przejść przez piekło. Przygotowywanie szpitali i punktów opatrunkowych. Oprócz przejętych obiektów, przystosowanych do działań medycznych były i takie, które mieściły się w szpitalu psychiatrycznym, jak szpital Jana Bożego, w którym pensjonariusze, w wyniku działań wojennych, zostali pozbawieni opieki, kościołach, a bywało, że i, nie pojmując wisielczego humoru tego życia, w domu publicznym. Później ciężka praca, operacje dokonywane przy świecach, na maskach samochodów. Chirurdzy, choć wyczerpani, operujący bez przerwy po trzy doby. Trudne miłości, gdy skazany na amputacje nóg Powstaniec prosi pielęgniarkę o rękę, ona oświadczyny przyjmuje. Gdy śmierć zbiera swoje żniwo z fortepianu pozostawionego na podwórku ul. Stawki rozbrzmiewa „Rewolucyjna” Chopina. Dawna muzyka, jej nieskończona godność i świętość wzbudza uniesienia, zachwyt i entuzjazm Powstańców. Na szpitale znajdujące się w gmachu Pałacu Raczyńskich przy ulicy Długiej 7, w kościele oo. Dominikanów pod wezwaniem św. Jacka, Niemcy zrzucają bomby z opóźnionym zapłonem. Rozkołysane sklepienia, niesamowicie ożywione chybotliwym blaskiem wybuchów. Ranni przyciśnięci marmurowymi kolumnami. Ogarnia ich fala BÓLU, ale jak mówi jedna z bohaterek nie ma takiego bólu, który nie można przetrzymać. Później decyzje personelu o pozostaniu z rannymi, których nie można ewakuować kanałami. Ciężkie decyzje, gdy po rzezi na Woli, już wiadomo na co stać hitlerowców. Szybka zamiana szpitali wojskowych na cywilne. Masakra, która ma miejsce 2 września 1944 roku. Jej ofiarą pada blisko 1000 rannych jeńców, 7 tysięcy osób cywilnych. Mordowani członkowie personelu medycznego. Powstańcze sanitariuszki, ranne pacjentki padają ofiarą gwałtów. Ktoś uruchamia adapter, słychać hymn "Jeszcze Polska..." Nagle do oczu napłynęły łzy. Płonący ranni. Człowiek, gdy płonie wykonuje nieskoordynowane ruchy. Zapach słodkiego, ciężkiego dymu ciał ludzkich. Ale jest i żołnierz niemiecki, który uprzedza, że szpital będzie podpalony i doradza ucieczkę. Granaty, broń maszynowa. Masowe mordy. Krzyk rannego: "siostro ratuj!".

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura