39 obserwujących
3161 notek
783k odsłony
  116   0

Wojna prewencyjna Piłsudskiego?

Wojna prewencyjna Piłsudskiego?

image

Kanclerz Niemiec Angela Merkel w przeddzień 75. rocznicy lądowania sił alianckich w Normandii powiedziała, że „darem historii” jest to, że może uczestniczyć w obchodach D-Day. "W Niemczech doprowadziło to ostatecznie do wyzwolenia od narodowego socjalizmu" - powiedziała dziennikarzom. Czyli już nie Niemcy tylko nieokreśleni naziści winni całego zła. W tej narracji domniemana polska wojna prewencyjna z 1933 roku mająca za cel rozbrojenie powstającego nazizmu staje się altruistycznym wyciągnięciem ręki do bratniego narodu niemieckiego, jawi się jako próba zgniecenia w zarodku wspólnego cywilizacyjnego wroga. Nasz kraj jako pierwszy aktywnie reaguje na tę zbrodniczą ideologię. Dla wielu jestrzębia narracja o wojnie prewencyjnej jest odtrutką na przedstawianie się ciągle w roli ofiary. Sprzyja schlebianiu obłaskawionej megalomanii. Zaprzecza nieprzychylnym sugestiom o sojuszu z Hitlerem. Problem w tym, że można o wojnie prewencyjnej dyskutować jedynie teoretycznie, gdyż poważnych źródeł potwierdzających rzekome antyniemieckie plany Piłsudskiego do tej chwili nie przedstawiono.

image


„Nawet gdybyśmy my napadli na Hitlera, to też byłaby to wojna obronna” - te słowa Józefa Piłsudskiego z 1934 roku mają stanowić motto dramatu Wojciecha Tomczyka "Marszałek", sztuki zrealizowanej dla Teatru TVP w 2017 roku. Autor opowiada, tak jak o zaistniałym fakcie, planie interwencji zbrojnej przeciw Niemcom. Czerpiąc swoją wiedzę do tezy z prób Piłsudskiego badania gruntu jak daleko sięga determinacja zarówno Francji jak i Niemiec. Piłsudski był politykiem zbyt ostrożnym, by przedsiębrać kroki, których skutki były trudne do przewidzenia. Sztuka "Marszałek" sugeruje, że Józef Piłsudski wysłał na początku r. 1933 posłańca do Paryża, aby ten nieoficjalnie zaproponował rządowi francuskiemu wspólną rozprawę zbrojną z Niemcami. Nie ma jednak dowodów, że taka misja miała w ogóle miejsce, a większe jest prawdopodobieństwo, że jej nie było. 



Zadajmy sobie proste pytanie: czy kraj na dorobku, z którego podczas I WŚ okupanci wymietli wszelkie zasoby mógłby podnieść rękę na państwo, które za parę lat będzie w stanie zbrojenie przeciwstawić się całemu światu? Przecież władzę przejmuje zdawałoby się bardziej przychylny Polakom Austriak, który z otoczenia wyklucza Prusaków mających antypolskie fobie. Nawet jeśli polskie siły zbrojne przewyższały w tym momencie ponad trzykrotnie Reichswerę to przecież odbudowa armii niemieckiej, w krótkim czasie, do poziomu II Rzeszy była w pełni wykonalna.


Problem wojny prewencyjnej był żywo dyskutowany jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy a źródeł tej opowieści można najczęściej doszukiwać się w samych Niemczech. To ze źródeł niemieckich, literatura historiograficzna czerpie najwięcej ustaleń. Celem polityki niemieckiej było przedstawienie Polski jako potencjalne zarzewie wojny. Rozpowszechniany w Niemczech mit o polskim zagrożeniu był szczególnie obecny w kręgach Reichswery, było to potrzebne także Niemcom domagającym się prawa do zbrojeń, które ograniczały Traktaty Wersalskie. Pierwszym postulatem bylo podwyższenie limitu wojska z posiadanych 100 tysięcy żołnierzy do liczby wyższej, przywrócenie powszechnej służby wojskowej. Cel ten osiągnięty został w 1935 roku. Tak były kanclerz i premier Prus von Bulow pisze w swoich pamiętnikach:



"Aby utrzymać giganta na uwięzi postawiono dwóch zbirów na jego flankach, Polskę i Czechosłowację, które otrzymały prawa, gwarantowane także przez zwycięzców, dowolnego powiększania swoich sił zbrojnych, kiedy nasza armia, najsilniejsza i najodważniejsza na świecie została zredukowana i nie jest niczym poza siłami policyjnymi wystarczającymi co najwyżej do utrzymania w kraju porządku wewnętrznego" (tłum. własne)

image


Czy Polacy chcieliby zdusić kurę znoszącą złote jaja? Pierwsze jajo to zerwanie przez Hitlera z sojuszem niemiecko-sowieckim, który zadzierzgnął w Rappallo Rathenau, którego to imienia nagrodą został obdarowany przez Merkel Donald Tusk. Drugie to dojście w Niemczech do władzy formacji antykomunistycznej, dzięki czemu Wierzbowa mogła rozgrywać wzajemne niechęci sąsiadów. Trzecie to skupienie się Hitlera na retoryce antywersalskiej i odejście w niej od roszczeń terytorialnych względem Polski. Radowano się, że Hitler bezpośrednio Polski nie atakował.  W "Gazecie Polskiej"  9 października 1930 roku opublikowano taką prognozę:



"(...) W rozpędzie zwycięskim Hitlera kwestia granic wschodnich stanowi odcinek względnie mało znaczący w porównaniu z frontem bojowym zwróconym przeciw byłym aliantom. Hitler to raczej " Drang nach Westen" niż " Drang nach Osten".



Czwarte to zapewnienie Becka przez Goebbelsa, że bezpośrednie porozumienie z Polską może przyczynić się do odprężenia bardziej niż kontakty genewskie. Co zaowocowało w przyszłości deklaracją z 26 stycznia 1934 roku o niestosowaniu przemocy a w ślad za nią umowami gospodarczymi kończącymi wojnę celną, umową prasową ograniczającą wzajemne ataki, dostrzeżono też fakt istnienia polskiej mniejszości w Niemczech, czego w dzisiejszych czasach nie potrafiła dokonać polska dyplomacja. "Układy wielostronne, są jak łańcuch, którego wytrzymałość mierzy się siłą ogniwa najsłabszego" - tak mówił Józef Beck, gdy Polska stanęła przed wyborem podpisania Deklaracji o Niestosowaniu Przemocy z Niemcami lub też podpisania wielostronnych układów tzw. Wschodniego Locarno gwarantującego, w przeciwieństwie do swojego poprzednika, również niezmienność granic na Wschodzie Europy.


Piąte: Kontakty francusko-radzieckie zaowocowały traktatem podpisanym 2 mają 1935 r.  Ostrzeżenia Hitlera znacznie przedłużyły procedurę ratyfikacyjną. Parlament francuski dokonał tego dopiero 27 lutego 1936 roku. Odpowiedzią Niemiec było wypowiedzenie układów lokareńskich i obsadzenie wojskiem zdemilitaryzowanej Nadrenii. Wycofanie się z Locarno wydawało się z punktu widzenia Polski korzystne, gdyż układ ów gwarantował niezmienność granic tylko na Zachodzie pomijając granice polskie. 


Beck robiąc zimą na przełomie lat 1939/1940 bilans swej kariery, stwierdził: " czynnikiem zasadniczym dzielącym naszą politykę od polityki francuskiej nie były nigdy sprawy niemieckie a zawsze zagadnienia rosyjskie"


Polska przesunęła się po Deklaracji o Niestosowaniu Przemocy, w hitlerowskim menu z pozycji zakąski na pozycję deseru - tak komentowali współcześni publicyści.


image

Na zdjęciu: Politycy Rzeszy z Hitlerem na czele starali się pozyskać sympatię i wdzięczność rządu polskiego stosując różne chwyty. 12 maja 1935 r. w dziesiątą rocznicę zamachu majowego, zmarł Józef Piłsudski, niemieckie dowody solidarności były w skali europejskiej wyróżniające. Oprócz depesz kondolencyjnych, w całych Niemczech opuszczono flagi do pół masztu 13 maja oraz w dniu pogrzebu. Adolf Hitler, Konstantin von Neurath, Joseph Goebbels, Werner von Blomberg uczestniczyli w nabożeństwie żałobnym urządzonym przez Ambasadę Polską w Berlinie. Po mszy świętej Hitler jeszcze raz złożył kondolencje ambasadorowi Lipskiemu. Przed kościołem dwie kompanie oddały honory wojskowe. Posiedzenie Reichstagu zostało z powodu pogrzebu przełożone z 17 na 21 maja. Hermann Göring, który uczestniczył w uroczystościach pogrzebowych po powrocie wygłosił przemówienie poświęcone pamięci zmarłego.




Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale