Frakfurter Allgemeine Zeitug/ wojna hybrydowa to polska propaganda?
Białoruś nie jest argumentem za mieszaniem w to NATO
KOMENTARZ Thomasa Gutschkera
13.11.2021, 15:11
Aleksandr Łukaszenka wykorzystuje słabość Europy. Ale nie potrzeba czołgów, żeby odeprzeć wymuszenie ze strony Mińska.
Początkowo tylko sąsiednie państwa mówiły, że Aleksandr Łukaszenko używa migrantów „jako broni” i prowadzi „wojnę hybrydową”. Tymczasem prawie wszyscy czołowi politycy europejscy mówią tak teraz, niezależnie od partii: od Roberta Habecka przez Josepa Borrella i Ursulę von der Leyen po Charlesa Michela. Niedaleko jest więc do żądań bałtyckich i polskich polityków, by zaangażować w to NATO. Donald Tusk, lider opozycji w Polsce, również w tym tygodniu apelował: Nadszedł czas na konsultacje na podstawie art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego – powiedział Tusk. Jest to wstępny etap ogłaszania sprawy sojuszowi zgodnie z art. 5. Coś pomieszało się w ekscytacji ostatnim biegiem spraw na wschodniej granicy Polski - językowo i mentalnie.
Ludzie, których miński reżim wysłał na marsz, są niewątpliwie częścią cynicznej próby wymuszania. W swojej bezradności, zaklinowani między urzędnikami na ziemi niczyjej zielonej granicy, przypominają zakładników, którzy nie kontrolują już swojego losu. Ale co to za broń, która sieje spustoszenie i zabija ludzi? Pseudoturyści z Iraku, Syrii i Afganistanu na pewno nie. Nie ma też wiarygodnych dowodów na to, że terroryści infiltrowali w ten sposób. Wszystko inne to propaganda polskich mediów państwowych, której nie należy przyjmować.(....)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)